Home / MotoGP / relacja wyścig motogp montmelo

relacja wyścig motogp montmelo

Aż dziewięćdziesiąt tysięcy widzów oglądało dzisiejsze zmagania najlepszych motocyklistów świata. Jednak było niezwykle ciężko — temperatura powietrza wyniosła bowiem aż 40, a toru 50 stopni Celsjusza. Do tego wiatr wiejący z prędkością zaledwie 5 km/h spAż dziewięćdziesiąt tysięcy widzów oglądało dzisiejsze zmagania najlepszych motocyklistów świata. Jednak było niezwykle ciężko — temperatura powietrza wyniosła bowiem aż 40, a toru 50 stopni Celsjusza. Do tego wiatr wiejący z prędkością zaledwie 5 km/h sprawił, że nie było łatwo.

Najlepiej ruszył, z Pole Position, Jorge Lorenzo, który już po pierwszym okrążeniu wypracował sobie przewagę około pół sekundy nad resztą stawki. Na drugim miejscu w pierwszy zakręt wszedł z kolei Valentino Rossi, za którym jak cień przez następne kilka okrążeń podążał Casey Stoner. Znów całkiem dobrze spod świateł ruszył Dani Pedrosa, który z lokaty numer osiem awansował na piątą, przed nim w pierwszy zakręt wszedł Randy de Puniet, a za nim – Andrea Dovizioso.

Z czasem jednak przewaga #99 zaczęła topnieć i już po zaledwie dwóch okrążeniach jak cień podążał za nim „The Doctor”. Początkowo zaraz za tą dwójką dzielnie trzymał się #27 z zespołu Ducati Marlboro, który wczoraj podkreślał, że nie ma szans na zwycięstwo. Od dziewiątej cyrkulacji Australijczyk zaczął jednak odstawać od zawodników Fiat Yamahy i ostatecznie dojechał do mety na trzecim miejscu. Już w pierwszym zakręcie toru, zaraz po rozpoczęci czwartego okrążenia, Valentino opóźnił hamowanie i wyszedł przed swojego teamowego kolegę, jednak pomimo prowadzenia aż do dwunastego kółka włącznie, nie udało mu się odjechać. W międzyczasie, po wyprzedzeniu de Punieta, na czwarte miejsce awansował Dovizioso, a zaraz za nim jechał jego team-partner z ekipy Repsol Honda. Po starcie z jedenastego pola coraz lepiej radził sobie z kolei Loris Capirossi, który już na piątym okrążeniu był szósty, by po pogoni za #3, w końcu wyprzedzić go na siedemnastym kółku. Choć kontuzjowany Hiszpan próbował jeszcze kontratakować, ostatecznie musiał on pogodzić się z szóstym miejscem. Wówczas jego przewaga nad siódmym Colinem Edwardsem była bezpieczna i nie musiał on zbytnio naciskać, aby obronić się przed Amerykaninem. „Texas Tornado” z kolei po słabym starcie systematycznie przedzierał się o kolejne pozycje, jednak jego „pochód” zakończył się właśnie na siódmym miejscu.

W międzyczasie zarówno Lorenzo jak i Rossi nie zamierzali odpuszczać. Po prowadzeniu przez niecałe dziesięć okrążeń, Valentino ewidentnie puścił przed siebie Jorge (przejechał kółko aż o sekundę gorzej od tego, jakie wykręcił poprzednio). Hiszpan nie mógł odjechać, a #46 tylko przyglądał się jego liniom przejazdu i szukał miejsca, gdzie mógłby pod koniec zaatakować. „Por Fuera” nie zamierzał jednak tanio sprzedać skóry. Aż do 23 kółka nic się nie zmieniło na czele tabeli, dopóki na hamowaniu przed pierwszym zakrętem 30’latek z Urbino znów nie zaatakował #99, jednak to nie był koniec emocji. Na kolejnej cyrkulacji podczas hamowania za tylną prostą, Hiszpan wyszedł znów przed Włocha. Mało brakowało, a podczas tego manewru ta dwójka zderzyła by się. I zaczęło się — ostatnie okrążenie! Na prostą start/meta to Valentino wyszedł jako lider, jednak jego radość nie trwała długo, bowiem już w pierwszy zakręt musiał złożyć się za wydechem Yamahy z numerem #99. W czwartym zakręcie Rossi znów zaatakował 22’latka z Majorki, jednak wyjechał z niego zbyt szeroko i to „Por Fuera” jechał jako pierwszy. Po tylnej prostej „The Doctor” chciał objechać faworyta katalońskiej publiczności po zewnętrznej, ale i to się nie udało. I gdy wydawało się, że już znamy zwycięzcę, maksymalnie po wewnętrznej ostatniego łuku wszedł 8’krotny Mistrz Świata, a niespodziewający się tego Lorenzo nie „zamknął drzwi”. Dzięki temu Vale wygrał wyścig z przewagą zaledwie 0.095sek, przy okazji przyznając później, że po zeszłorocznej walce w Laguna Seca ze Stonerem, był to jego najciężej wywalczony triumf.

Na mecie trzeci był właśnie Casey, a znów, o zaledwie 0.052 sek, „pudło” przegrał Dovizioso. To już trzecie zmagania z rzędu, podczas których Włoch plasuje się na czwartym miejscu. Może więc do czterech razy sztuka i w Assen #4 stanie wreszcie na podium? Na piątym miejscu linię mety minął Capirossi, który drugi raz z rzędu wywalczył jedenaście punktów. O ile Włoch względem kwalifikacji awansował aż o sześć pozycji, o tyle tylko o jedną wyżej, na jedenastej lokacie, uplasował się drugi zawodnik Rizla Suzuki — Chris Vermeulen. Cenne dziesięć „oczek” do klasyfikacji generalnej zdobył z kolei Pedrosa, który dwa tygodnie temu w Mugello uszkodził biodro, a wczoraj podczas kwalifikacji przewrócił się. Widać jednak, że doping własnej publiczności potrafi zdziałać cuda i tak też było tym razem. Siódmy dojechał Edwards, który o niecałe dwie sekundy wyprzedził de Punieta.

W końcu do lepszej formy wrócił Mika Kallio. Po słabszych kilku wyścigach, Fin dziś zdobył dziewiąte miejsce, a więc względem kwalifikacji awansował o jedno „oczko”. Czołową dziesiątkę dopełnił z kolei inny zawodnik jeżdżący na Desmosedici GP9. Mowa o Nickym Haydenie, który dzięki udanej pracy Vittoriano Guareschi’ego podczas testów w Mugello, był w stanie zaliczyć w Katalonii najlepszy finisz w tym sezonie. Miejmy nadzieję, że #69 z każdym wyścigiem spisywać się będzie tylko lepiej. Po dziewiątej lokacie wywalczonej dwa tygodnie temu, dopiero na szesnastej pozycji zakończył dziś zmagania Niccolo Canepa.

Dobrze radzący sobie w początkowej fazie zmagań Alex de Angelis do mety dojechał na dwunastej lokacie, co i tak jest lepszym finiszem niż poprzedni w Mugello. Drugi kierowca ekipy San Carlo Honda Gresini — Toni Elias po raz piąty z rzędu nie wywalczył ani jednego punktu na torze Montmelo w wyścigu klasy MotoGP. Po piątym miejscu w kwalifikacjach z pewnością nie tego spodziewał się #24, który zaraz po wyprzedzeniu jednego z rywali, upadł w zakręcie po tylnej prostej podczas dziewiątego okrążenia. Choć Marco Melandri na początku wyścigu radził sobie bardzo dobrze, bowiem jechał nawet na dziewiątej pozycji, z czasem zaczął słabnąć i spadł aż na lokatę numer czternaście. Przed Włochem uplasował się James Toseland, który szanse na dobry występ pogrzebał zaraz po starcie. Brytyjczyk pierwsze kółko zakończył na piętnastym miejscu, jednak potem zaczął przebijać się do przodu. Na niewiele się to zdało, bowiem M1-ka z numerem #52 minęła metę ze stratą prawie czterdziestu sekund do liderów. Na ostatnim punktowanym miejscu uplasował się z kolei Sete Gibernau, który po nieobecności w dwóch ostatnich wyścigach z powodu złamania lewego obojczyka, chciał za wszelką cenę wystąpić przed własną publicznością.

Na ostatniej, siedemnastej pozycji do mety dojechał Gabor Talmacsi, debiutujący w ten weekend w MotoGP. Węgier, który podczas rundy w Katalonii ścigał się na zapasowej maszynie Yuki’ego Takahashi, podczas wszystkich sesji systematycznie się poprawiał. Pomimo ostatniego miejsca, #41 okazał się lepszy od Japończyka, bowiem #72 zakończył zmagania upadkiem już na pierwszym kółku. Choć „Talma” miał podczas kolejnej rundy w Assen zastąpić Yuki’ego w zespole Team Scot, to wczoraj menadżer tejże ekipy Cirano Mularoni stwierdził, iż chciałby, aby w jego ekipie pozostał zarówno #72 jak i #41 i będzie zabiegał do Hondy o zapasowe maszyny dla tej dwójki. Wydaje się jednak mało prawdopodobne, że japoński koncern wyprodukował by w środku sezonu dwie RC 212V. Próżno spodziewać się, że Honda zrezygnowałaby z usług jedynego zawodnika z kraju kwitnącej wiśni, więc póki co nie wiadomo, kto pojawi się na srebrnych maszynach za dwa tygodnie w Holandii.

Dzięki takiemu a nie innemu obrotowi sprawy, na czele klasyfikacji generalnej znajdują się kolejno Rossi, Lorenzo i Stoner. Po wyścigu Valentino swoje 99-te zwycięstwo w karierze Motocyklowych Mistrzostw Świata zadedykował Jeremmy’emu Burgessowi (główny mechanik w ekipie „The Doctora”), któremu wczoraj zmarła mama. Warto jednak dodać, że Valentino, Jorge i Casey mają na swym koncie dokładnie tyle samo punktów (106), więc na samodzielnego lidera mistrzostw musimy poczekać do rundy o Dutch TT, która odbędzie się już za dwa tygodnie! Z całą pewnością, emocji nie będzie brakować. Pamiętajmy, że w Holandii cały weekend wyścigowy przesunięty jest o jeden dzień wcześniej, i tak FP1 odbędą się w czwartek, kwalifikacje w piaek a wyścigi w sobotę.

AUTOR: Redakcja

Dodaj komentarz

Twój adres email nie będzie opublikowany. Wymagane pola oznaczone są gwiazdką *

*

Niniejsza strona internetowa korzysta z plików cookie. Pozostając na tej stronie wyrażasz zgodę na korzystanie z plików cookie. Dowiedz się więcej w Polityce prywatności.
120 zapytań w 0,399 sek