Home / MotoGP / Rossi nie żałuje przejścia do Ducati

Rossi nie żałuje przejścia do Ducati

Debiutancki sezon Valentino Rossiego w czerwonych barwach Ducati był zarazem jego najgorszym w całej karierze Grand Prix. Jak jednak przyznał Włoch, nie żałuje on przejścia do swojego rodzimego konstruktora motocykli.

Kiedy na koniec sezonu 2010 „The Doctor” odszedł z Yamahy po siedmiu latach współpracy, wielu wróżyło mu pasmo sukcesów na maszynie producenta z Bolonii. W minionym cyklu zmagań #46 startował więc na Desmosedici, jednak w trakcie ostatecznie siedemnastu wyścigów na podium stanął on tylko raz – we Francji. Dodatkowo po raz pierwszy od swojego debiutu w Motocyklowych Mistrzostwach Świata nie wygrał ani jednego wyścigu podczas całego sezonu.

 

Podobnie jak wcześniej Casey Stoner, tak w zakończonym niecałe dwa miesiące temu sezonie 32’latek z Tavullii miał ogromne problemy z przodem motocykla. Co ciekawe, podczas wszystkich sesji treningowych i kwalifikacyjnych, a także w trakcie warm-upów i wyścigów na deskach lądował on łącznie dwanaście razy. To także jego niechlubny rekord, bowiem poprzedni wynosił sześć wywrotek zanotowanych w trakcie całego sezonu 2007.

 

Owe kłopoty z przodem doprowadziły do wprowadzenia przez Ducati sporych modyfikacji w maszynie, a inne punkty mocowań silnika sprawiły, że jako pierwszy w historii Rossi wykorzystał więcej niż sześć jednostek napędowych na sezon. Doprowadziło to w konsekwencji, ni mniej ni więcej, do rozpoczynania wyścigu z alei serwisowej. W Aragonii do niedzielnych zmagań ruszał on z pit-lane, dziesięć sekund po zgaśnięciu czerwonych świateł.

W ekskluzywnym wywiadzie udzielonym specjalnie dla MCN, 9’krotny Mistrz Świata przyznał, iż kilkukrotnie zastanawiał się nad tym, czy podjęta decyzja o przejściu do producenta z Bolonii była słuszną. „Chciałem spróbować, więc dla mnie to nie błąd. Fascynacja tym wyzwaniem była ogromna i nadal czuję to samo,” mówił. Jak sam przyznał, lepiej spróbować i mieć problemy, niż nie spróbować i całe życie pytać siebie, co by było, gdyby…? Tu na myśl przychodzi tytuł autobiografii Włocha: „What if I had never tried it?”. „Mimo wszystko, pomimo tego wszystkiego co się stało, nie żałuję. Wiem jednak, że te wyniki są zawodem zarówno dla mnie, jak i pracujących ze mną ludzi, a fani czekają i spodziewali się dużo lepszych rezultatów.”

 

W późniejszej części wywiadu Valentino przypomniał, jak jeszcze kilka lat temu potrafił wygrywać wyścigi startując z, przykładowo, jedenastego pola. Taka sytuacja miała miejsce chociażby w Niemczech w 2006 roku, czy w kolejnym sezonie na holenderskim torze Assen. Wielu jednak, także i sam zainteresowany, dobrze wiedzą, iż te czasy najprawdopodobniej minęły już bezpowrotnie. Teraz celem numer jeden dla 32’latka z Tavullii jest powrót wraz z Ducati do czołówki i walka co najmniej o podia, a następnie o zwycięstwa czy tytuł mistrzowski. „Ta historia jeszcze się nie skończyła. Będzie ciężko, ale możemy jeździć znacznie lepiej.”

 

Jak już wspominaliśmy w osobnym artykule całkiem niedawno, wszelkie te niepowodzenia z sezonu 2011 mogą jedynie wzmocnić mentalnie zarówno samego #46, jak i całą ekipę Ducati. Owy zupełnie nieudany cykl zmagań w ich wykonaniu może jedynie sprawić, że w 2012 roku będą oni silniejsi. Póki co w Bolonii przygotowywany jest dla Włocha zupełnie nowy motocykl – Desmosedici GP12 – który ma, między innymi, normalną ramę i silnik nie będzie już punktem nośnym całej maszyny. Na zobaczenie tegoż motocykla będziemy musieli poczekać do końca stycznia i testów na Sepang, chociaż wersja GP12 z owych prób może (i z pewnością będzie) różnić się od tej, która stanie na starcie sezonu w Katarze.

AUTOR: nelka-23

Zainteresowana wszelkiego rodzaju sportami motorowymi, głównie MotoGP, WSBK oraz F1. Studentka Dziennikarstwa i Komunikacji Społecznej. Z portalem MOTOGP.PL związana od maja 2006 roku, od 2012 współpracująca z zespołem LCR Honda startującym w MotoGP.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie będzie opublikowany. Wymagane pola oznaczone są gwiazdką *

*

Niniejsza strona internetowa korzysta z plików cookie. Pozostając na tej stronie wyrażasz zgodę na korzystanie z plików cookie. Dowiedz się więcej w Polityce prywatności.
128 zapytań w 0,382 sek