Home / MotoGP / Runda na Jerez bez Bautisty, ale z Hopkinsem

Runda na Jerez bez Bautisty, ale z Hopkinsem

Po kilku latach przerwy, już w ten weekend John Hopkins powróci do klasy MotoGP, startując z dziką kartą w Hiszpanii

Przypomnijmy może nieco ostatnie lata jazdy Anglo-Amerykanina w klasie królewskiej. #21 w sezonach 2003 – 2007 reprezentował fabryczny zespół Suzuki, zanim skorzystał z lepszej oferty finansowej i przesiadł się na słabsze Kawasaki. To jednak na maszynie producenta z Hamamatsu osiągał on największe sukcesy, a dokładniej to w pierwszym sezonie motocykli o pojemności 800cc. Wtedy to bowiem w Chinach wywalczył pierwsze podium w karierze MotoGP, później jeszcze trzykrotnie stawał na „pudle”, a na koniec w klasyfikacji generalnej zajął czwarte miejsce.


Na 2008 rok postanowił on przenieść się do Kawasaki, jednak po zaledwie roku startów na ZX-RR, w styczniu 2009 zespół postanowił wycofać się z klasy królewskiej. Ostatecznie za namową Dorny „zieloni” wystawili satelicki, jednoosobowy zespół, który reprezentował Marco Melandri, a Hopkins pozostał bez miejsca do ścigania. Udało się jednak znaleźć miejsce w teamie Stiggy Honda w serii World Superbike. W sezonie 2009 #21 nękany był jednak przez wiele kontuzji, jak złamanie kości udowej, nadgarstka i jeszcze kilka innych spraw, przez co na koniec roku pożegnał się z teamem Stiggy Honda.

 

Ten 27’latek z Ramony ostatni cykl zmagań spędził w serii AMA Superbike reprezentując barwy Team Hammer prowadzonego przez Johna Urlicha, który to notabene „odkrył” Anglo-Amerykanina gdy ten był jeszcze młody. Całe to ściganie w pierwszej połowie sezonu okazało się sporym fiaskiem, gdyż z powodu operacji nadgarstka nie szło mu najlepiej. Sam Urlich wyraził z tego powodu niezadowolenie, ale kiedy Hopkins doszedł nieco do siebie, kilka razy stanął nawet na podium.

 

Teraz wydaje się jednak, że John jest w pełni sił i z pewnością będzie chciał walczyć o tytuł w serii British Superbike w barwach teamu Samsung Crescent Racing. Jeśli by mu się to udało, zostałby pierwszym Amerykaninem, który to osiągnął. Dodatkowo został on także kierowcą rezerwowym ekipy Rizla Suzuki w MotoGP. Zarówno jednak on, jak i szef tegoż teamu – Paul Denning nie spodziewali się, że „Hopper” do MotoGP zawita aż tak szybko…

 

Wszystko to przez Alvaro Bautistę, który na dziesięć minut przed końcem trzeciej sesji treningowej na torze Losail przewrócił się. Na wyjściu z czternastego zakrętu zaliczył potężną „katapultę”, która zakończyła się mocnym uderzeniem o ziemię i kontuzją. #19 z teamu Rizla Suzuki nie był w stanie podnieść się z pobocza o własnych siłach, a jak okazało się niedługo później, złamał lewą kość udową. Po przejściu jednej operacji i dwóch mniejszych zabiegów, Hiszpan dochodzi już do siebie i planuje w ten weekend pojawić się na paddocku MotoGP.

 

Na torze w Jerez de la Frontera za „SuperBautiego” wystartuje jednak właśnie Hopkins, który kilka okrążeń na GSV-R przejechał w Katarze podczas kręcenia jednego z filmów dla Suzuki. Sam Anglo-Amerykanin przyznał, że jest zaskoczony tym, iż dane mu będzie powrócić na tą maszynę aż tak szybko. Gdyby też nie udał się on z testów na Losail od razu do Kalifornii i poczekał do tamtejszego Grand Prix, za Bautistę pojechałby już w katarskich kwalifikacjach i wyścigu.

 

Oto, co do powiedzenia przed nadchodzącymi zmaganiami miał #21…

 

Czytaj dalej >>

 

 

 

„Byłem naprawdę zszokowany tym, co stało się z Alvaro, zwłaszcza po tak dobrych testach w jego wykonaniu. Życzę mu szybkiego powrotu do pełni formy. Chciałem wrócić na motocykl MotoGP, ale nie w takich okolicznościach… Nie mam żadnych złudzeń i wiem, że to będzie dla mnie naprawdę ciężki weekend, jako, że nie jeździłem na maszynie rangi GP od kilku ładnych lat, a także na nowych oponach – z wyłączeniem momentu kilka tygodni temu, kiedy kręciliśmy film. To z pewnością będzie dla mnie ogromny krok do przodu względem ostatnich sezonów,” komentował 27’latek z Ramony.

 

#21 przyznał, że od momentu jego ostatnich jazd w klasie królewskiej motocykle znacznie się zmieniły. „W ciągu ostatnich trzech lat motocykle znacznie się poprawiły. Kiedy jednak filmowaliśmy w Katarze od razu dobrze się poczułem na GSV-R, było takie znajome, ale to było jednak wolniejsze tempo i zobaczymy, jak to wszystko będzie wyglądało przy wyścigowym rytmie,” potwierdził.

Nadal nie wiadomo, czy zmagania na Jerez będą jak na razie jedynym występem Johna w MotoGP. Bautista planuje bowiem wrócić na swoje miejsce zaskakująco szybko, bowiem już za miesiąc w Portugalii. Wracając jednak do Hopkinsa, to jest on mimo wszystko pozytywnie nastawiony przed swoim „debiutem”. Zna on, a co najważniejsze lubi, tor położony w Andaluzji, więc będzie miał on chociaż o jedno zadanie mniej do wykonania…

 

„Dobrze znam tą trasę, więc nie muszę się uczyć nowego obiektu, a dodatkowo dobrze dogaduję się z zespołem, więc będzie to bardzo pomocne. Na pewno dam z siebie maksimum,  by uzyskać jak najlepszy wynik i nikogo nie rozczarować, włącznie ze mną. Chcę powiedzieć ogromne „dziękuję” zarówno Suzuki jak i firmie Rizla za danie mi tej szansy. Mam zamiar spłacić im to jak najlepszym rezultatem zdobytym podczas mojego powrotu do MotoGP,” zakończył Anglo-Amerykanin.

AUTOR: nelka-23

Zainteresowana wszelkiego rodzaju sportami motorowymi, głównie MotoGP, WSBK oraz F1. Studentka Dziennikarstwa i Komunikacji Społecznej. Z portalem MOTOGP.PL związana od maja 2006 roku, od 2012 współpracująca z zespołem LCR Honda startującym w MotoGP.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie będzie opublikowany. Wymagane pola oznaczone są gwiazdką *

*

Niniejsza strona internetowa korzysta z plików cookie. Pozostając na tej stronie wyrażasz zgodę na korzystanie z plików cookie. Dowiedz się więcej w Polityce prywatności.
119 zapytań w 0,417 sek