Home / MotoGP / Słaby domowy wyścig dla Monster Yamaha Tech 3

Słaby domowy wyścig dla Monster Yamaha Tech 3

Wygląda na to, że Le Mans tylko dla grupy zawodników było wczoraj szczęśliwe. Powinien się do niej zaliczać również duet zespołu Monster Yamaha Tech 3 – Colin Edwards i Ben Spies. Było jednak zgoła odwrotnie…

W porównaniu z poprzednimi latami, w miniony weekend na pogodę we francuskim Le Mans nikt nie miał prawa narzekać – no może jeśli komuś było za gorąco. W niedzielny wyścig nad całym torem świeciło słońce, a temperatura powietrza sięgała 32 stopni Celsjusza. Warunki wręcz idealne do udanego wyścigu. Niestety nie wszystko zależy od pogody…

Colin Edwards stoczył zaciętą walkę nie tylko z innymi zawodnikami, ale także z własnym motocyklem. Nie czując się w 100% dobrze z ustawieniami jego YZR-M1, Texas Tornado o miejsce w pierwszej dziesiątce zdołał walczyć do 23 okrążenia. Pomimo ogromnej energii włożonej w utrzymanie tej pozycji – ostatecznie linię mety minął dwunasty.

Jeszcze mniej szczęścia miał partner Colina z zespołu – Ben Spies. Debiutujący w MotoGP Amerykanin w sobotnie treningi zaliczył dużego high-side’a, w wyniku czego doznał kontuzji lewej stopy. Do wyścigu startował z dwunastego pola. Szybko udało mu się wyprzedzić dwóch zawodników, a kiedy znalazł  odpowiednie tempo i pewny siebie zmierzał do walki z kolejnymi kierowcami – upadł na trzecim zakręcie siódmego okrążenia.

Po tym niezbyt udanym, domowym wyścigu zespół <b>Monster Yamaha Tech 3</b> liczy na więcej – poprzedzonego ciężką pracą – szczęścia podczas czerwcowego wyścigu na torze Mugello.

Colin Edwards, dwunaste miejsce:
”Wiem, że pomimo wyniku, był to jeden z moich najlepszych wyścigów na Le Mans, ale w tej chwili moją głowę zaprzątają problemy, które nie do końca wiem jak rozwiązać. Mogę jechać szybko tylko wtedy kiedy czuję się pewnie i komfortowo, a nie jest to możliwe, ponieważ w tej chwili nie mam zaufania do mojego motocykla. Pracujemy bardzo ciężko z chłopakami z zespołu, ale nie rozwiązawszy istniejących problemów nie jesteśmy w stanie walczyć w czołówce. Przez dłuższą chwilę jechałem za Simoncellim i zauważyłem, że mógł hamować na zakrętach dłużej ode mnie. Ja, jak tylko zaczynałem hamować i naciskać na przód motocykla pojawiały się problemy, dlatego w tej chwili szukam odpowiedzi jak je rozwiązać. To irytujące, ponieważ przyjechałem tutaj po lepszy rezultat. Będziemy pracować nad tym, aby w Mugello być silniejszym na torze.”

Ben Spies, niesklasyfikowany>:
”To był ciężki i trudny weekend dla mnie. Podczas treningów popełniłem błąd i przez upadek straciłem całą sesję. Potrzebuję spędząć na torze maksymalnie dużo czasu, więc przegapienie całej godziny nie jest dla mnie korzystne. W wyścigu bardzo dobrze wystartowałem i już po dwóch okrążeniach złapałem dogodny rytm i tempo. Zaczynałem już doganiać Capirossiego i Colina, więc poczułem się pewny siebie. W pewnym momencie zauważyłem jak Capirossi stracił przyczepność w przodzie. Wchodząc w ten sam zakręt co on, przechyliłem się i niestety nie miałem tyle szczęścia co on – upadłem. To była dziwna sytuacja, ale najważniejsze, że obyło się bez poważniejszych kontuzji. Teraz mam tydzień wolnego na odpoczynek, więc do Mugello powrócę w 100% silny. Wiele doświadczyłem podczas ostatnich wyścigów, ale nadal jestem pewny siebie i wiem, że mogę powalczyć z czołówką kiedy wszystko w moim motocyklu będzie sprawne.”

Herve Poncharal, menedżer zespołu Monster Yamaha Tech 3:
”Wiem, że to ostre słowo, ale ten wyścig to dla nas katastrofa, ponieważ spodziewaliśmy się dużo lepszych wyników. Kiedy widzieliśmy w piątek jak Ben uczy się toru o wiele szybciej niż w Jerez i wiedząc, że Le Mans należy do ulubionych Colina, byliśmy pozytywnie nastawieni. Oczywiście po treningach Ben miał dodatkowy problem w postaci kontuzjowanej stopy, ale mimo to zdeterminowany był walczyć o miejsce w pierwszej dziesiątce. Bardzo mi go szkoda, że przed upadek mu się to nie udało. Colin pojechał przyzwoicie, ale patrząc na niego nie widzieliśmy kierowcy, którym naprawdę potrafi być na tym torze. Mamy teraz czas na przeanalizowanie wszystkiego, łącznie z ustawieniami. Nasza ciężka praca po prostu musi się przełożyć na lepsze wyniki w Mugello. Chciałbym podziękować Yamasze, ponieważ po raz kolejny odwaliła kawał dobrej roboty. Teraz pora na nas, aby zaprezentować prawdziwy potencjał YZR-M1 i całego naszego zespołu.”

 

AUTOR: Redakcja

Dodaj komentarz

Twój adres email nie będzie opublikowany. Wymagane pola oznaczone są gwiazdką *

*

Niniejsza strona internetowa korzysta z plików cookie. Pozostając na tej stronie wyrażasz zgodę na korzystanie z plików cookie. Dowiedz się więcej w Polityce prywatności.
117 zapytań w 0,416 sek