Słodko-gorzki występ Aldeguera w sprincie

Fermin Aldeguer był na najlepszej drodze do premierowej wygranej w MŚ MotoGP. Na pięć okrążeń przed metą Hiszpan posiadał bowiem komfortową przewagę nad Marco Bezzecchim. Fabryczny zawodnik Aprilii prezentował jednak zawrotne tempo, które zaowocowało udanym atakiem na kierowcę Gresini Ducati w samej końcówce rywalizacji!

20-letni debiutant nie ukrywał smutku z powodu utraty wygranej na ostatnim okrążeniu. Ma jednak świadomość, że i tak zaliczył fantastyczny występ, wprawiając swój zespół w ekstazę radości: „Z pewnością, kiedy minąłem flagę z szachownicą, byłem trochę rozbity i smutny. Ale potem zobaczyłem, jak cały mój zespół świętuje. Patrząc na nasze tempo i fakt, że prowadziliśmy przez dwanaście okrążeń, musimy być zadowoleni”.

Kliknij, aby pominąć reklamę

Aldeguer miał świadomość, jak mocny na Mandalice jest Bezzecchi. Na kilka okrążeń przed metą naprawdę jednak uwierzył w ostatecznie zwycięstwo. Stąd też poczuł rozczarowanie: „Wiedzieliśmy, że Bezzecchi jest krok lub dwa przede mną, jeśli chodzi o tempo i czas okrążenia. Ale wykorzystaliśmy jego błąd na starcie. Próbowałem maksymalnie wykorzystać naszą przewagę na pierwszym okrążeniu. Kiedy zobaczyłem, że na pięć okrążeń przed końcem sprintu mam dwie sekundy przewagi, pomyślałem że może uda mi się wygrać. Zacząłem myśleć o wielu rzeczach, ale nie traciłem koncentracji, jadąc płynnie w tempie 29-30”.

Fermin podkreśla, że choć czuje rozczarowanie, to stara się cieszyć drugim miejscem. Marco był bowiem zdecydowanie szybszy i nie był w stanie go zatrzymać: „Robiłem, co mogłem, ale Bezzecchi był zbyt szybki. Widzieliście to. A na ostatnim okrążeniu, po krótkiej walce, straciliśmy pierwsze miejsce. Próbowałem odrobić straty w szykanie, ale on skutecznie obronił zwycięstwo”.

FA54 skupia już swoją uwagę na niedzielnym wyścigu. Hiszpański debiutant ma ambitne cele: „Jeśli znów staniemy na podium, na pewno będę bardzo zadowolony. Ale dlaczego nie spróbować wygrać wyścigu? Zobaczymy jednak, jak będą pracować opony pośrednie. Sprawdzę je w trakcie rozgrzewki, czy osiągi na nich będą lepsze na ostatnich okrążeniach”.

Kliknij, aby pominąć reklamę

Ponad pięć sekund za Ferminem Aldeguerem finiszował jego zespołowy partner Alex Marquez. Satelicki zawodnik Gresini Ducati był najlepszym kierowcą na motocyklu bolońskiej marki. 20-latek tak argumentuje swoją postawę: „Moje ustawienia są takie same, jak na Motegi, podczas ostatniego wyścigu. Lubię jednak ten typ toru (tj. Mandalikę – przyp. red.). Lubię też jazdę w upale. Łatwiej jest również, kiedy startuję z drugiej pozycji, ponieważ nie trzeba tracić czasu na wyprzedzanie. Można wtedy jeździć swoim stylem i „płynąć z prądem”. Dziś nam się to udało. Cieszę się, że mogłem być punktem odniesienia dla wszystkich kierowców Ducati”.

Na pytanie o formę Bagnai, który był zdecydowanie najsłabszym zawodnikiem sprintu o GP Indonezji, Fermin odpowiedział w sposób iście dyplomatyczny: „Wszyscy mają swoje dane i ustawienia. Myślę, że każdy preferuje własny setup i motocykl. Jadąc na motocyklu Pecco, z pewnością nie byłbym tak szybki, podobnie jeśli korzystałbym z motocykla Marca lub Alexa. Każdy pracuje na swój rachunek, każdy stara się być jak najbardziej konkurencyjny. Już w Moto2 bardzo dobrze radziłem sobie z poślizgiem motocykla, kiedy opony są twardsze, niż normalnie. Może to kwestia mojego stylu jazdy”.

Na koniec Aldeguer został zapytany, czy coś poprawiłby w obronie przed Bezzecchim: „Może tak. Starałem się jechać możliwie jak najszybciej w ósmym i dziewiątym zakręcie. Za późno jednak zahamowałem w „dziesiątce”, w konsekwencji czego mnie wyprzedził. Może gdybym trochę skrócił linię jazdy, nie mógłby mnie zaatakować. Stało się jednak inaczej. Dałem jednak z siebie wszystko i zająłem drugie miejsce. Muszę być zadowolony”.

Czy „podrażniony” Fermin Aldeguer zrewanżuje się Marco Bezzecchiemu w niedzielnym wyścigu? Przekonamy się już jutro!

Kliknij, aby pominąć reklamę

Źródło: speedweek.com

Powiązane artykuły

Dodaj komentarz

Back to top button