„Sportowa złość” pomogła Fernandezowi
Raul Fernandez zdominował niedzielny wyścig o GP Wielkiej Brytanii. Kierowca Trackhouse Aprilia był wściekły po wywrotce w sobotnim sprincie. W związku z tym „mocniej naciskał” na pośrednią oponę podczas rozgrzewki. Wtedy odkrył, że może z niej wydobyć zdecydowanie więcej osiągów. Co ciekawe, 26-latek jest dwunastym zwycięzcą wyścigu na Silverstone!
W udzielonym wywiadzie Raul przyznał, że nie mógł lepiej wyobrazić sobie niedzielnego popołudnia: „Wyścig był lepszy, niż się spodziewaliśmy. Od pierwszego zakrętu byłem pierwszy i zacząłem sobie radzić. To prawda, że kiedy zobaczyłem, że Jorge dogania mnie o trzy czy cztery dziesiąte sekundy, powiedziałem „OK, muszę trochę przycisnąć” i znowu udało mi się wywalczyć przewagę. To znaczy, że wykonaliśmy naprawdę dobrą robotę podczas wyścigu. Myślę, że to był idealny wyścig”.
Fernandez uważa, że „sportowa złość” w trakcie rozgrzewki pozwoliła mu znaleźć „złoty środek” do wykorzystania pośredniej mieszanki opon: „Myślę, że rozgrzewka pomogła mi zrozumieć, gdzie jest limit tylnej opony. Dziś rano byłem na siebie bardzo zły i chyba za mocno przycisnąłem. I wtedy zrozumiałem, że limitem tylnej opony jest próba osiągnięcia 1 min 58,4 s, 1 min 58,5 s. I od razu starałem się zejść poniżej 1 min 59 s. Rano dowiedziałem się, gdzie jest limit tylnej opony. Dlatego nie przejmowałem się osiągami tylnej opony pod koniec wyścigu”.
W ocenie 26-latka wyścig był trudny dla niego przede wszystkim pod względem mentalnym. Musiał również uważać na zużycie paliwa: „Myślę, że dzisiejszy wyścig był wyścigiem mentalnym. Trudno było sobie z tym poradzić, bo chodziło nie tylko o opony, ale także o paliwo, bo w moim przypadku musiałem sobie z tym radzić od pierwszego okrążenia. Tak, jestem naprawdę szczęśliwy. Naprawdę nie wiem, co mogę powiedzieć. Dziękuję mojemu zespołowi”.
Raul jest świeżo po przedłużeniu umowy z Trackhouse Aprilią. Hiszpan nie ukrywa, iż czuł frustrację z powodu niepewnej przyszłości. Dzięki nowemu kontraktowi „poczuł ulgę”: „Jestem naprawdę szczęśliwy, ponieważ w niektórych wyścigach byłem dość sfrustrowany, nie wiedząc nic o swojej sytuacji (tj. przyszłości – przyp. red.). Myślę, że dostaliśmy dobrą umowę z Trackhouse, po tym jak przyjechaliśmy tu w 2024 roku, z wieloma problemami. Motocykl nie był za bardzo konkurencyjny, a od tamtej pory wykonaliśmy naprawdę dobrą robotę. Myślę, że najlepszym rozwiązaniem dla nas było zostać tutaj i nie wprowadzać zbyt wielu zmian, ponieważ w przyszłym roku prawie wszystko będzie nowe. Oczywiście jestem bardzo szczęśliwy. Ale jeszcze bardziej cieszę się z mojego drugiego zwycięstwa w MotoGP”.
Raul Fernandez (184. pkt) po trzech podiach z rzędu zajmuje 6. miejsce w tabeli MŚ MotoGP. Do prowadzącego Jorge Martina (240. pkt) traci 56. punktów.
Źródło: crash.net



