Home / MotoGP / Wielka majówka, czyli wyścigi w Lausitz

Wielka majówka, czyli wyścigi w Lausitz

Mimo, że mamy już prawie połowę Września i dzieci udały się do szkoły wczorajszą wyprawę naszej ekipy (w której w skład wchodził mój kolega Łukasz i ja ;-) można było nazwać wspaniałą wielką majówką pomimo dość psotnej pogody.

Do Niemiec na 10 rundę Mistrzostw Świata World Superbike i Supersport udaliśmy się samochodem, bo niestety nasze środki finansowe nie pozwalają na zakup jakiejś maszyny na dwóch kółkach.
Podróż zaczęliśmy w Zielonej Górze o 6 rano, a 200 km dzielące nas do toru pokonaliśmy w niecałe 3 godziny. Od razu udaliśmy się do biura akredytacji, gdzie odebraliśmy nasze przepustki na tor.
Po podpisaniu wszystkich wymaganych dokumentów udaliśmy się do samochodu aby przejechać na parking dla prasy, który znajdował się wewnątrz toru Eurospeedway.
Po drodze mijaliśmy kilka służb porządkowych, którzy z uśmiechem na twarzy podpowiadali nam, w która stronę się pokierować. Gdy już byliśmy na parkingu ok. godziny 9 zjedliśmy szybkie śniadanie, żeby potem się już nie wracać i skupić się temu co najważniejsze – czyli na wyścigach!

Nasze przepustki były zaopatrzone nawet w „sznurówki”, na których powinno się je powiesić na szyi. Niestety nie były one zbyt twarzowe i przy najbliższym stoisku Suzuki Corona zaopatrzyliśmy się w nowiutkie, żółciutkie smycze z napisami WSBK!
Teraz byliśmy gotowi do spotkania z zawodnikami, ich maszynami, oraz pięknymi dziewczynami trzymającymi parasolki :)
Pierwsze nasze kroki skierowaliśmy w stronę boksów, aby porobić kilka zdjęć garażom, w którym przez większość części zawodów pracują zawodnicy i ich mechanicy. Mieliśmy także nadzieję, że nasz jedyny Polak w klasie Supersport Paweł Szkopek będzie miał chwilę wolnego czasu i zrobimy sobie z nim zdjęcie.

Gdy przekroczyliśmy bramę dzielącą „zwykłych” ludzi od tych, którzy mają wstęp na paddock od razu ugięły się nam nogi. Staraliśmy ukryć się nasze podniecenie jak najgłębiej, aby nie zwracać na siebie uwagi i nie dać poznać innym, że w takim doborowym towarzystwie jesteśmy pierwszy raz.
Akurat trafiliśmy na końcówkę rozgrzewki Superbików i najlepsi zawodnicy byli jeszcze na torze, więc szybko udaliśmy się z jednego końca garaży na drugi, żeby zobaczyć co jest w ogóle grane. Podążając do wyjazdu z boksów mijaliśmy stanowiska najszybszych jeźdźców Superbike i Supersport i nagle jest ! Tak to garaż naszego rodaka Pawła, ale niestety nie było go wtedy przy motocyklu. Trochę zawiedzenie poszliśmy dalej, aż do miejsca gdzie kończył się limit prędkości 60 km/h i zawodnicy mogli na maksa odkręcić manetkę gazu.

Gdy rozgrzewka dobiegała końca jeszcze raz udaliśmy się do garaży teamu K+L Intermoto gdzie stał już Paweł gotowy do wyjazdu. Jeszcze miał chwilkę czasu więc poprosiłem go czy bym mógł zrobić sobie z nim zdjęcie. Oczywiście Paweł się zgodził i z uśmiechem na twarzy stanęliśmy obok jego maszyny, a Łukasz zrobił nam fotkę.
Nie chcieliśmy już więcej przeszkadzać Pawłowi i udaliśmy się w kierunku trybun a nasz rodak powoli wyjechał na tor, na rozgrzewkę swojej klasy.
Trybuny były ogromne a przejście do nich ze środka toru też musiało trochę potrwać, lecz gdy znaleźliśmy najlepsze miejsca na samej górze budowli w Lausitz, zawodnicy klasy Superstock 1000 powoli zaczynali ustawiać się na polach startowych.

Niestety niebyło nam dane obejrzeć wyścig do końca bo chcieliśmy zdążyć zejść na paddock, aby załapać się na Pit Walk. Jest to 20 minut dla publiczności (oczywiście nie dla wszystkich), w których mogą oni wejść na paddock a w tym czasie większość zawodników wychodzi przed swoje garaże i podpisuje autografy czy robi sobie z fanami zdjęcia.
Po tych niesamowitych kilku minutach obdarowani w kilkanaście posterów ze zdjęciami zawodników oraz ich autografami udaliśmy się do samochodu, żeby zostawić nasze łupy.

Gdy odstawiliśmy nasze skarby szybko pobiegliśmy na trybuny aby stamtąd obejrzeć pierwszy wyścig SBK, który miał rozpocząć się za kilka minut. Udało nam się zdążyć jeszcze na start i z zapartym tchem czekaliśmy, aż te wspaniałe maszyny ruszą w bój.
Niesamowity odgłos i w końcu start! To było coś. Wspaniała walka i zwycięstwo Chrisa Vermeulen, to jedyne co mogę w tym momencie z siebie wydusić. Prędkości osiągane przez zawodników na głównej prostej czasami przekraczały nawet 280 km/h. Po wyścigu szybko zbiegliśmy na paddock aby z bliska obejrzeć uroczystości wręczenia pucharu zwycięzcy. Przy okazji zrobiłem kilka fotek, a w naszej galerii możecie obejrzeć je wszystkie !!!

Nagle przyszedł czas wyścigu Supersportów, gdzie bardzo liczyliśmy na punkty Pawła Szkopka. 19 pozycja na starcie wróżyła, że Polak będzie walczył o pierwszą piętnastkę i awans w klasyfikacji generalnej. Wyścig chcieliśmy oglądać z boksów a telebim usytuowany na pierwszym zakręcie bardzo ułatwił nam decyzję o pozostaniu na paddocku.
Niestety na jednym z okrążeń nasz rodak podjechany został przez zawodnika z Włoch – N Canepe i się przewrócił na zakręcie, tuż za metą, gdzie staliśmy.
Więcej o losach Pawła i jego wypowiedzi możecie przeczytać na zaprzyjaźnionej stronie www.szkopek.pl .

Paweł po upadku szybko się otrząsnął i widząc, że nic nie nadjeżdża przebiegł na drugą stronę asfaltu, gdzie znajdowały się boksy. Obok nas stała grupka Polaków, którzy przyjechali kibicować Szkopkowi. Paweł zdenerwowany przyszedł do nas i opowiedział nam całą sytuację.

Gdy obejrzeliśmy powtórkę całego zdarzenia na telebimie, Paweł poszedł do swoich mechaników aby przedstawić im zaszłą sytuację.
A my zrezygnowani obejrzeliśmy na raty (bo wyścig z powodu deszczu został przerwany) zawody Supersportów, gdzie zwycięstwo odniósł Kevin Curtain, a drugi był jego kolega z teamu Yamaha Motor Germany Broc Parkes.
Zbliżała się godzina 14 i wyścig o Europejski Puchar Suzuki GSX-R. Mając chwile wolnego czasu udaliśmy się na ciepły obiad.
Niestety nie zdążyliśmy na wyniki końcowe Pucharu ale to, aż tak nas nie zasmuciło, bo byliśmy syci :)

Nadszedł czas na deser – drugi wyścig SBK mniiiam. Postanowiliśmy tym razem iść z powrotem na trybuny gdyż tam jednak oglądało się najlepiej. Widok na cały tor był wspaniały, można było obejrzeć każdy zakręt a dodatkowy telebim bardzo uprzyjemniał widowisko.
Nie będę opisywać wyścigów, gdyż są już z nich sprawozdania na stronie przygotowane przez mojego redakcyjnego kolegę Kazzzza.
Pierwsze zwycięstwo w swojej karierze odniósł Lorenzo Lanzi, po wspaniałej walce z Chrisem Vermeulen i Noriyuki Hagą.
Po wyścigu udaliśmy się na nieoficjalną konferencję prasową przeprowadzoną z pierwszą trójką w namiocie teamu Suzuki Corona.

Gdy zawodnicy odpowiedzieli na pytania prezentera prowadzącego wywiady wszyscy powoli zaczęli rozchodzić się do boksów a my poszliśmy do naszego samochodu i udaliśmy się w stronę Polski.

Jedna z najlepszych niedziel jaką spędziłem w życiu i naprawdę nie przesadzam. Mając niezbyt duże doświadczenia z zagranicznych torów, bo tylko w tym roku zawitałem na Grand Prix Czech do Brna i czasami odwiedzając Poznań, zawody w Niemczech dały mi dużo do myślenia i znacznie bardziej zaciekawiły tą wspaniała serią wyścigową, która jest niedoceniana przez kibiców zawodów MotoGP.

Gdyby tak można było, aby każdy z Was mógłby przeżyć to co ja w ten weekend w Lausitz na pewno większość fanów MotoGP przekonała by się również do WSBK.
Także naprawdę zachęcam do śledzenia tej wspaniałej serii motocyklowej, w której jest komu kibicować.
Pozdrawiam [email protected] ;-)

AUTOR: Redakcja

Dodaj komentarz

Twój adres email nie będzie opublikowany. Wymagane pola oznaczone są gwiazdką *

*

Niniejsza strona internetowa korzysta z plików cookie. Pozostając na tej stronie wyrażasz zgodę na korzystanie z plików cookie. Dowiedz się więcej w Polityce prywatności.
126 zapytań w 0,368 sek