Zawodnicy bronią organizatorów GP Brazylii

Niedzielna rywalizacja o GP Brazylii przyniósła wiele kontrowersji. Ze względu na niszczejący asfalt wyścig został skrócony z trzydziestu jeden do zaledwie dwudziestu trzech okrążeń! Zawodnicy, którzy stanęli na podium, bronili jednak organizatorów, chwaląc ich za szybkie poradzenie sobie z zalaniem toru Goiania.

Przypomnijmy, że wyścig o GP Brazylii padł łupem duetu Aprilii. Marco Bezzecchi odniósł drugą wygraną w sezonie, natomiast Jorge Martin po raz pierwszy stanął na podium. Czołową trójkę dopełnił Fabio DiGiannantonio, który w bezpośrednim pojedynku pokonał samego Marca Marqueza! Obrońca mistrzowskie korony tłumaczył swoją porażkę niszczejącym asfaltem, który wymusił na nim błąd w jedenastym zakręcie. Warto jednak pamiętać, że gdyby nie błyskawiczna praca organizatorów, wyścig mógłby w ogóle nie dojść do skutku!

Kliknij, aby pominąć reklamę

Kilka dni przed startem weekendu doszło bowiem do zalania niektórych sekcji toru im. Ayrtona Senny! Obfite opady deszczu doprowadziły do powodzi w tamtejszych regionach. Organizatorzy stanęli jednak na wysokości zadania, przygotowując obiekt do rywalizacji! Błyskawicznie poradzili sobie również z zapadliskiem, które powstało na prostej start-meta. Zaangażowanie organizatorów docenia Marco Bezzecchi, triumfator niedzielnego GP Brazylii: „Muszę szczerze powiedzieć, że jestem bardzo zadowolony z pracy, jaką organizatorzy wykonali na torze. Mieli bowiem bardzo mało czasu na przygotowanie obiektu. Wysiłek, jaki włożyli wczoraj, abyśmy mogli się ścigać, nawet jeśli znaleźli problem na prostej, był niesamowity. Uważam więc, że organizatorzy wykonali wspaniałą pracę”.

Marco ma świadomość, że organizatorzy napotkali na wiele problemów. Cieszy się jednak z faktu, że mógł pojawić się w nowym miejscu. Podkreśla, że i tak mieli sporo szczęścia, zważywszy na warunki pogodowe kilkanaście dni wcześniej: „To prawda, że mieliśmy drobne problemy na torze, ale ostatecznie mamy zupełnie nową nawierzchnię, zupełnie nową zewnętrzną część toru, zupełnie nowy padok. Dlatego też myślę, że możemy być zadowoleni. Oczywiście, jest ciężko, kiedy do tego wszystkiego dochodzi nieprzyjazna pogoda. Wczoraj i dziś mieliśmy jednak niesamowite szczęście, ale szczerze mówiąc, nie mogę narzekać. Myślę, że wykonali świetną robotę”.

Bezzecchiemu wtórował jego zespołowy partner, Jorge Martin: „Zgadzam się z tym, co powiedział Marco Bezzecchi. W środę wydawało się, że GP zostanie odwołanie z powodu ulewnych deszczy, które doprowadziły do powodzi w tamtym regionie. Dzięki pracy wykonanej przez tych ludzi mogliśmy się w ogóle ścigać”.

Kliknij, aby pominąć reklamę

„Martinator” uświadomił sobie, z czego wynikało skrócenie dystansu wyścigu. Jadąc za Marquezem i „Diggią”, był bowiem uderzany kamieniami z asfaltu: „Nie byłem pewien, dlaczego zrobili krótszy wyścig, ale gdy tylko znalazłem się za Markiem i Fabio, kamienie zaczęły wbijać się w moje ciało i owiewkę. Wtedy uświadomiłem sobie istotę problemu. Nic mi się jednak nie stało. Czuję się dobrze”.

Mistrz Świata MotoGP z 2024 roku cieszy się ze ścigania w nowym miejscu i wierzy, że organizatorzy szybko poprawią stan toru: „Myślę, że ściganie się tutaj, w Brazylii, było naprawdę ważne. To był niesamowity weekend. Na pewno poprawią się w przyszłym sezonie i wszystko będzie przebiegać bez zarzutu!”.

Fabio DiGiannantonio był beneficjentem błędu Marqueza w jedenastym zakręcie. Niezależnie od tego faktu Włoch podziela zdanie kierowców Aprilii: „Ogólnie rzecz biorąc, wykonali niesamowitą pracę. Nie jest łatwo dla kraju wrócić na ten poziom wyścigów, biorąc pod uwagę wszystkie wymagania stawianie przez nas jako MotoGP i sport motorowy. Sam tor jest niesamowity, podobnie jak kibice. Organizatorzy zrobili, co mogli – nawet poza torem, z duża pomocą, aby dotrzeć na tor – w każdym aspekcie. Myślę, że zadbali o całokształt weekendu, o cały przebieg wydarzenia, dokładając wszelkich starań, aby było jak najlepiej”.

Kontynuując wypowiedź, „Diggia” dodał że jest świadomy mankamentów. Włoch docenia jednak pracę organizatorów i cieszy się z pobytu w Brazylii: „Z pewnością są pewne obszary, w których można by się poprawić. Myślę jednak, że było to najlepsze podejście, jakie kraj może zastosować, abyśmy mogli czuć się komfortowo”.

Kliknij, aby pominąć reklamę

Fabio również odczuł odłamki asfaltu na swoim ciele. Podobnie, jak Martin, nie poniósł jednak z tego tytułu problemów zdrowotnych: „Jeżeli chodzi o mnie, czuję się dobrze. Asfalt na pewno można poprawić, ale ogólnie rzecz biorąc był to naprawdę udany weekend. Cieszyłem się każdą chwilą, więc cieszę się, że przybyliśmy do Brazylii!”.

Trudno, aby zawodnicy, którzy stanęli na podium, mieli krytykować organizatorów. Obfite opady deszczu i wynikające z tego tytułu zalanie toru w Goianii niemal doprowadziło do odwołania GP Brazylii! W tamtejszych regionach doszło do licznych powodzi. Zważywszy więc na te okoliczności, organizatorzy naprawdę zasługują na szacunek za doprowadzenie toru do akceptowalnego stanu. Jesteśmy przekonani, że za rok, kiedy tylko pogoda nie spłata figla, obiekt będzie stał na zdecydowanie wyższym poziomie!

Źródło: crash.net

Powiązane artykuły

3 komentarzy

  1. Warto byłoby przedstawić wersję zawodników, którzy jechali z tyłu, za innymi. Alexowie Marqez i Rins pokazali zdjęcia z dużymi siniakami. Ten pierwszy na ramieniu, drugi na palcu (dobrze, że tylko siniak).
    Bastianini myślał, że nie skończy wyścigu z powodu bólu lecących kamieni. Binder i Miler również narzekali.

    Dobrze, że kogoś kamień nie trafił w odsłoniętą przecież szyję lub chłodnicę.
    Ja uważam, że zawodnicy dość ryzykują samymi stratami, aby musieć ich narażać jeszcze takim partackim przygotowaniem toru. Zastanawiam się co sędziowie odwalą w Austin, bo jak na razie to pokazują, że liczą się dla nic widowisko i pieniądze, a nie sami zawodnicy.

    Pojawiły się też zdjęcia zakrętu 11. Mam nadzieję, że moderatorzy nie mają nic przeciwko linkowi, komentarze, że nie ma takich problemów na Wyspie Filipa są wymowne:

    https://www.facebook.com/story.php?story_fbid=122164325732893865&id=61576815953825

    1. @Witek W porządku. 🙂

      Opady deszczu na pewno nie pomogły. Ale to mały policzek dla organizatorów, którzy wyrzucili z kalendarza Phillip Island. Tor jednak ma potencjał, a Brazylijczycy z pewnością poczynią starania, żeby tor spełnia wyższe standardy w przyszłym sezonie. Pozdrawiam. 🙂

      1. @Mefisto Tor sam w sobie fajny, tylko co z tego, skoro niebezpieczny? Do dzisiaj pamiętam jak Rossiego w Austrii prawie ścisły dwa motocykle, jak Pol zakończył wcześniej karierę, bo ktoś w Portugalii zaoszczędził na żwirku, albo wybuchające motocykle Moto 2, bo ktoś w Silverstone nie wpadł na to, że brak odpływów może niszczyć asfalt. Jeszcze na jednym europejskim torze musieli przebudować ostatni zakręt, bo chyba chłopak z innej serii zginął – nie mogę sobie przypomnieć.

        Mnie nie jest do śmiechu kiedy oglądam takie obrazki, a w ostatnim czasie wyjątkowo wielu zawodników odniosło poważne kontuzje – wiem, że akurat wszyscy na skutek wypadków, ale tym bardziej tory… i opony powinny być bezpieczne. Od wprowadzenia poduszek w kombinezonach jest coraz niebezpieczniej – bo nie przybywa żadnych nowych „ochraniaczy”, ale prędkość się zwiększa.

        Mnie, tak jak Pecco bardzo nie podobało się kiedy po tragicznym wypadku Moto3 wyścig tej klasy się odbył, nie podoba mi się czekanie z czerwoną flagą do dosłownie ostatniego zakrętu (w zeszłym sezonie na ostatnim kółku też była taka sytuacja). Miało być lepiej z sędziowanien, a jest podporządkowane telewizji, a nie zawodnikom. Nie podoba mi się to.
        Swoją drogą powinni wprowadzić dodatkowo szybką procedurę startową lub auto bezpieczeństwa na sytuacje, kiedy trzeba przerwać wyścig tylko na chwilę – przecież nie każda sytuacja wymaga przerwania wyścigu na 20 minut.

Dodaj komentarz

Back to top button