Znana przyczyna odpadnięcia Joana Mira
Joan Mir jechał po rewelacyjne piąte miejsce w wyścigu o GP Tajlandii. W pewnym momencie jednak Hiszpan zwolnił, ostatecznie wycofując się z rywalizacji. Początkowo sądzono, że przyczyną jest usterka techniczna motocykla. Okazało się, że JM36 musiał wycofać się z powodu… awarii opony!
W wywiadzie udzielonym portalowi „GPOne” zawodnik fabryczny Hondy nie chciał wprost powiedzieć, że wycofał się z rywalizacji przez oponę. Okazało się jednak, że na ogumieniu brakowało paska gumy. W wyniku delaminacji Hiszpan poczuł natychmiastowe wibracje i buksowanie, które uniemożliwiły dalszą rywalizację: „Cieszyłem się całym wyścigiem, dwudziestoma dwoma okrążeniami, dopóki nie pojawiły się problemy z „zewnętrznym dostawcą”. Musimy dokładnie sprawdzić, co się stało, bo to było bardzo dziwne. Normalnie odczuwa się spadek przyczepności, ale w tym przypadku musiałem się wycofać”.
Problem z oponą zdestabilizowało pracę całego motocykla, w tym elektroniki: „Nie mogłem nawet utrzymać się na motocyklu. To było niebezpieczne. Nawet elektronika motocykla nie działała prawidłowo przy takim buksowaniu. Motocykl po prost się „zatrzymał”. Ciężka praca podczas testów, tego weekendu i wyścigu dobiegła końcem na kilka okrążeń przed końcem”.
Joan jest o tyle zdziwiony sytuacją, że opona „przestała działać” bez żadnego ostrzeżenia: „To było dość nieoczekiwane, z okrążenia na okrążenie. Myślę, że wszyscy mieliśmy duże problemy z zarządzaniem oponami. Ale to było coś innego. Więc musimy to zrozumieć”.
Mistrz Świata MotoGP z 2020 roku cieszy się jednak z dużej konkurencyjności motocykla Hondy. Przypomnijmy, że 28-latek jako jedyny zawodnik japońskiego konstruktora korzystał z nowego pakietu ulepszeń: „Musimy być bardzo szczęśliwi i dumni, bo to nie jest dla nas łatwy tor. Musiałem nadrobić stratę na czele, ale udało mi się utrzymać pozycję, a potem zaatakować na finiszu”.
JM36 podkreśla, że tor Buriram nie jest obiektem sprzyjającym konstrukcji Hondy, co napawa go optymizmem przed bardziej korzystnymi nitkami: „Pod koniec zeszłego roku mieliśmy kilka torów, które były nieco lepsze dla naszego stylu i motocykla, dzięki czemu zdobyliśmy kilka podiów. Ale na torze takim, jak ten, gdzie zawsze mieliśmy duże problemy, miejsce w pierwszej piątce, a nawet doganianie Jorge Martina, było czymś więcej, niż mogliśmy sobie wyobrazić. Wielka szkoda, że nie dowieźliśmy tego wyniku”.
Drugi z zawodników Hondy HRC, Włoch Luca Marini, przeciął linię mety na dziewiątym miejscu. Przyrodni brat Valentino Rossiego korzystał jednak ze starszego pakietu. Tempo Mira pokazuje, że „upgrade” Hondy działa! Pytanie tylko, czy nie miał negatywnego wpływu na awarię opony. Najbliższe wyścigi odpowiedzą na te pytanie.
Źródło: gpone.com



