Home / WMMP / Sikora i Filla nadal poza zasięgiem rywali!

Sikora i Filla nadal poza zasięgiem rywali!

Ktoś kiedyś powiedział, że ciągłe powtarzanie pewnych rzeczy może nudzić. Czy aby na pewno? Najwyraźniej Ireneusz Sikora i Michal Filla wychodzą z założenia, że zwycięstw nigdy dosyć i coś tak wspaniałego można powtarzać w nieskończoność. Otóż to, dominacja teamu BMW Sikora Motorsport w Motocyklowych Mistrzostwach Polski nie ma końca! 

Ireneusz Sikora, obecny lider klasyfikacji generalnej kategorii Superbike, przybył do Poznania z konkretnym zadaniem. Mikołowianin musiał utrzymać za sobą najgroźniejszego rywala w walce o tytuł Mistrza Polski, czyli Pawła Szkopka, a najlepiej było tego dokonać poprzez zdobycie kolejnych zwycięstw. Jako, że miniona runda WMMP była podwójna, to było także więcej możliwych punktów do zdobycia potrzebnych do powiększenia przewagi w generalce. Irek Sikora jak zwykle podszedł poważnie do rywalizacji, gdyż wiedział, że nie może sobie pozwolić na jakiekolwiek błędy. Maksymalne skupienie najwyraźniej się opłaciło, gdyż Mistrz Polski z 2007 roku sięgnął po zwycięstwa w obu wyścigach zaplanowanych na tą rundę. O ile w pierwszym wyścigu najwyższe miejsce na podium nie przyszło łatwo za sprawą niesamowicie zaciętej walki z Pawłem Szkopkiem, o tyle w drugim wyścigu była to jedynie czysta formalność. Dzięki świetnej dyspozycji, Sikora dość znacznie powiększył przewagę w klasyfikacji generalnej do 33 punktów i już tylko krok dzieli go od zdobycia drugiego tytułu Mistrza Polski w klasie Superbike. Co na ten temat miał do powiedzenia flagowy zawodnik teamu BMW Sikora Motorsport?

Ireneusz Sikora: „Przede wszystkim pierwszy wyścig nie należał do najszybszych, bowiem spowalniała nas zacięta walka z Pawłem Szkopkiem. Praktycznie na każdym okrążeniu atakowaliśmy się nawzajem. Pomimo tego zachowałem siły i opony na ostatnie okrążenia, dlatego że widziałem po pierwszych okrążeniach, że Paweł bardzo agresywnie podszedł do tego wyścigu. Nie było więc innego wyjścia jak kontrolować wyścig i tak też zrobiłem. Ostatnie okrążenia pokonałem najszybciej, bowiem wiedziałem, że muszę uzyskać nad Pawłem bezpieczną przewagę, także w ciągu dwóch ostatnich okrążeń skupiłem się na ucieczce i odjechałem na bezpieczną odległość, pozwalającą sięgnąć spokojnie po zwycięstwo. W drugim wyścigu zaliczyłem udany start i w pierwszym zakręcie jechaliśmy wszyscy obok siebie, czyli ja, Michal i Paweł. Przez pierwsze pięć okrążeń jechaliśmy z Michalem za Pawłem, aby nie powtórzyła się zbyt agresywna walka jak to miało miejsce w pierwszym wyścigu, natomiast na szóstym okrążeniu zobaczyliśmy, że Paweł jedzie dość wolno i postanowiliśmy go wyprzedzić, a następnie rozpocząć ucieczkę. Udało nam się dojechać do mety z 2,5 sekundową przewagą nad Pawłem, także jestem bardzo zadowolony. Ogólnie weekend dla naszego teamu był po prostu super, zdobyliśmy wszystkie możliwe punkty. Michal wygrał dwa razy w Superstock 1000, dzięki czemu zapewnił sobie tytuł Mistrza Polski jeszcze przed końcem sezonu, ja zaliczyłem podwójne zwycięstwo w kategorii Superbike, a Jurek w końcu dopiął swego i stanął na podium. Myślę, że jeśli do końca sezonu utrzymam tak dobrą formę to i mnie uda się zdobyć tytuł mistrzowski.”

Chodzą słuchy, że Michal Filla już na stałe zamieszkał na pierwszym miejscu na podium… W tym sezonie widok czeskiego zawodnika na pierwszej pozycji już chyba nikogo nie dziwi. Michal w tym roku jest bezwzględnym dominatorem. Spragniony kolejnych trofeów zawodnik startujący w klasie Superstock 1000, podobnie jak Sikora sięgnął po komplet punktów na poznańskim obiekcie. W tej sytuacji Filla może już cieszyć się z kolejnego tytułu mistrzowskiego, gdyż jego przewaga w klasyfikacji generalnej nad Pawłem Górką jest nie do przebicia. To kolejne mistrzostwo zdobyte przez Czecha po tym jak tydzień wcześniej zapewnił sobie pierwsze miejsce w tabeli Alpe Adria Championship, również przed końcem sezonu. Wracają jednak do weekendu. Same wyścigi nie były dla Filli łatwe i oba ukończył za Irkiem Sikorą, choć wciąż na podium i jako najszybszy w kategorii Superstock 1000. O to co miał do powiedzenia Michal w tej sprawie:

Michal Filla: „Pierwszy wyścig był bardzo dramatyczny, a Irkowi udało się z niego wyjść zwycięsko. Jeszcze w piątek miałem trochę problemów z motocyklem, ale udało się wszystko poprawić przed wyścigiem, dzięki czemu byłem konkurencyjny. W łączonym wyścigu Irek był po prostu szybszy, ale i tak jestem zadowolony z drugiego miejsca, bowiem to pozwoliło mi sięgnąć po zwycięstwo w Superstock 1000. Drugi wyścig nie przebiegał tak jakbym tego chciał. Zmieniłem zębatkę i nie było to dobre rozwiązanie, ale mimo to kontrolowałem pierwsze miejsce w Superstock 1000 i to było moje maksimum. Jestem z tego powodu zadowolony podobnie jak z dobrych wyników kolegów, Irka, Bartka i Jurka. Ogólnie weekend był naprawdę udany dla naszego teamu. Teraz mogę już dokończyć sezon z większym spokojem, gdyż udało mi się uzyskać wystarczającą przewagę w klasyfikacji generalnej, aby uzyskać tytuł Mistrza Polski.”

Jerzy Berger. Często wielka niewiadoma BWM. Raz radzi sobie lepiej, innym razem gorzej, ale ten weekend jeszcze na długo pozostanie w jego pamięci. Treningi może i nienajlepiej rozpoczęły się dla zawodnika z Dąbrowy Górniczej, ale już całkiem niezłe kwalifikacje dały do zrozumienia, że coś dobrego wisi w powietrzu. Jak się później okazało, przewidywania były jak najbardziej trafne, bowiem po znakomitej walce, Jurek zakończył wyścig na czwartym miejscu w Superstock 1000. Niemniej jednak to nie sobota była wyjątkowa dla Bergera, a dzień następny. Dąbrowianin nakręcony pozytywnym rezultatem z pierwszych zmagań pojechał jeszcze szybciej i w końcu, pierwszy raz w historii startów w kategorii Superstock 1000, wywalczył podium, a dokładniej trzecie miejsce. Dla Jurka jest to wspaniała nagroda za trud i ogrom pracy jaką musiał włożyć w pogoń za najszybszymi zawodnikami, podczas każdej z rund. Co więcej, dwa świetne wyścigi w wykonaniu Bergera przyczyniły się do jego awansu w klasyfikacji generalnej na trzecią pozycję z jednopunktową przewagą nad Mariuszem Kondratowiczem.

Jerzy Berger: „Mój start nie wyglądał tak dobrze jak na okrążeniu zapoznawczym, tam mi fajnie motocykl poszedł do przodu, natomiast już we właściwym wyścigu motocykl mi podskoczył i trochę na tym straciłem. Mimo to jakoś utrzymywałem się za czołową grupą przez dwa okrążenia i wtedy zaczęła się walka z Lewandowksim. Raz on, raz ja, wiele ataków w rożnych zakrętach, a jak wiemy kiedy jest twarda walka, to niestety czasy okrążeń są słabsze i przez to czołówka szybko od nas odjeżdżała. Kiedy w końcu uporałem się z Bartkiem, widziałem już tylko pojedynczych zawodników, których zaczynałem gonić. Ostatni zawodnik jakiego wyprzedziłem to Mateusz Korobacz, choć była szansa na coś więcej. Widziałem, że szybko zbliżam się jeszcze Waldka Chełkowskiego, ale niestety już zabrakło okrążeń żeby coś z tym zrobić. Z jednej strony jestem zadowolony, ponieważ wywalczyłem czwarte miejsce w Superstock 1000, ale z drugiej strony czuję się niespełniony, przez to że wdałem się w długą walkę z Bartkiem co zaowocowało dużą stratą do czołówki. Drugi wyścig? Życiówki może nie wykręciłem, ale starałem się jechać naprawdę jak najszybciej mogłem. Znowu było trochę walki z Lewandowskim, ale udało mi się go wyprzedzić, tyle że już ścisła czołówka odjechała. Później wyprzedziłem jeszcze kilku zawodników i było naprawdę nieźle, ale tak na pięć okrążeń przed końcem wyścigu awarii uległ quick shifter i musiałem dojechać do mety jadąc nieco wolniej. Pomimo problemów udało mi się dojechać na trzecim miejscu, może kosztem jednego zawodnika, który się przewrócił, ale nie zmienia to faktu, że w końcu po wielu próbach udało mi się wywalczyć pierwsze podium w klasie Superstock 1000. Jestem z tego powodu bardzo szczęśliwy i mam nadzieję, że teraz będzie tak cześciej. Jak oceniam cały weekend? Fantastycznie!”

W ten weekend Ireneusz Sikora nie był jedynym zawodnikiem zespołu BMW Sikora Motorsport startującym w klasie Superbike… Swoją szansę spróbowania sił na motocyklu BMW S 1000 RR otrzymał Bartek Wiczyński, który po bardzo długiej przerwie postanowił znów posmakować emocji związanych z wyścigami motocyklowymi. Dla młodego zawodnika powrót był naprawdę udany. Pomimo braku treningu i jazdy w wyścigu na seryjnym motocyklu, Bartek wywalczył dwukrotnie czwarte miejsce w kategorii Superbike, walcząc jak równy z równym z najlepszymi rywalami. Na koniec warto wspomnieć, że być może nie jest to wcale ostatnia wizyta Bartka Wiczyńskiego w boksie BMW Sikora Motorsport…

Bartek Wiczyńśki: „Wyścig był dla mnie bardzo udany, tym bardziej, że byłem na torze pierwszy raz od roku. Na początku myślałem, że będzie dużo gorzej. Jechałem na totalnie seryjnym motocyklu, ale właśnie takie było założenie, aby sprawdzić jak na tym motocyklu się jeździ. Mogę powiedzieć, że jest naprawdę fajnie, robiłem dobre czasy, pomimo dużego zmęczenia i braku kondycji, a co jest wynikiem braku jakichkolwiek treningów, po prostu myślałem, że nie będę jeździł w tym sezonie. Wyścig mi się podobał, było dużo zaciętej aczkolwiek czystej walki z kilkoma zawodnikami, dzięki czemu jeździło się z uśmiechem na twarzy. Niedzielny wyścig był bardzo podobny do sobotniego. Do dziesiątego kółka jechałem w prowadzącej grupie. Poprawiłem swój czas na 1.35.023 sek. – także jest super. Również do tego dziesiątego okrążenia jechałem równo, jednak kondycja zawiodła i ostatnie sześć kółek modliłem się żeby tylko dojechać do mety. Dojechałem na piątej pozycji ogólnie i czwarty w Superbike. Jak dla mnie super weekend. Po prawie rocznej przerwie wsiadłem na motocykl i kręciłem naprawdę super czasy. Ogromne dzięki dla całego zespołu; Irka Sikory, Michala Filli, Jurka Bergera, Dominika, Ignasia, Krzysia, Mateusza, Gosi i dla mojej żony za wsparcie i super atmosferę!”

Kolejny weekend padł łupem zawodników BMW Sikora Motorsport. Do końca sezonu WMMP pozostały już tylko dwie rundy, jedna na Słowacji i na zakończenie kolejna w Poznaniu. Michal Filla może już spać spokojnie, ale Irek Sikora i Jurek Berger wciąż walczą o tytuły Mistrza Polski Superbike i II Wice Mistrza Polski Superstock 1000. Znając jednak ambicje i serce do walki obu zawodników, można się spodziewać wymarzonego dla nich końca sezonu.

AUTOR: TomekGP

Założyciel MotoSP.pl - Redaktor Naczelny portalu. Od ponad 10 lat związany ze sportami motorowymi na dwóch i czterech kółkach. Prywatnie zafascynowany motocyklami.

komentarze 3

  1. Nie raz słyszałem, że Filla to zmarnowany talent. Teraz już za późno żeby coś większego wykombinować, pozostają więc lokalne wyścigi, ale gdyby ktoś się nim zaopiekował za młodu, to może lepiej by zastąpił Peszka na CRT… Wspaniały zawodnik. A reszta do przewidzenia w tym sezonie, ku zaskoczeniu dobre wyniki Bergera :) Szkopek znów dostaje baty od starszyzny hehe

  2. Filla jest AWESOME

  3. Gratulacje, szkoda że kosmicznie daleko nam do np. szwajcarów (Aegerter + Luthi)

Dodaj komentarz

Twój adres email nie będzie opublikowany. Wymagane pola oznaczone są gwiazdką *

*

Niniejsza strona internetowa korzysta z plików cookie. Pozostając na tej stronie wyrażasz zgodę na korzystanie z plików cookie. Dowiedz się więcej w Polityce prywatności.
129 zapytań w 0,402 sek