Home / WSBK / Emocjonujący wyścig 250-tek

Emocjonujący wyścig 250-tek

Był okres kiedy wielu uważało klasę 250 cc za mało ciekawą. Wszystko rozstrzyga się na samym początku, a poza tym i tak wiadomo kto wygra — mówili. Te czasy bezporwotnie przeminęły, a ćwierć-lBył okres kiedy wielu uważało klasę 250 cc za mało ciekawą. Wszystko rozstrzyga się na samym początku, a poza tym i tak wiadomo kto wygra — mówili. Te czasy bezporwotnie przeminęły, a ćwierć-litrówki już nie po raz pierwszy przyciągają większość uwagi obserwatorów. Nie dzieje się tak bez przyczyny. Rywalizacja w trakcie trwania wyścigu oraz klasyfikacja na mecie toru Donington Park, była w kolejności — fascynująca i zaskakująca.

Niezwykle trudne warunki atmosferyczne, choć były przeklinane przez zawodników, stanowiły atrakcję dla kibiców, którzy są już lekko znudzeni 30o upałami oraz idealnie suchą nawierzchnią torów hiszpańskich czy włoskich. Sportowe motocykle pędzące z prędkościa ponad 200 km/h, przecinające jak żyletka ścianę deszczu — to jest to!

Z początku obyło się bez większych niespodzianek. Daniel Pedrosa świetnie pojechał kwalifikcje i na Donington rozpoczynał z „1st grid”. Za nim — co nie było żadnym zaskoczeniem po świetnych sesjach treningowych — przyjechał Jorge Lorezno. Dalej Alex de Angelis, a pierwszy rząd startowy zamykał Andrea Dovizioso. Po zapaleniu zielonej lampy, wszystko zaczęło dziać się inaczej niż zawsze…

Źle zaczął Daniel Pedrosa, na szóstą z piętnastej pozcyji startowej wysunął się po pierwszym okrążeniu Anthony West, jadący w debiutującym zespole KTM. Na czele stawki stanął natomiast, utrzymujący się zwykle z grupie pościgowej — Hiroshi Aoyama. Kolega Pedrosy z teamu Telefonica Movie star, nie pozostawał tym razem w cieniu wielkiego kompana. Narzucił niebywałe tempo, które doprowadziło do rozerwania stawki na dwie grupy.

Pierwszą tworzył sam Hiroshi, a drugą goniący go Randy de Puniet, Anthony West, Daniel Pedrosa i Casey Stoner. Sytuacja nie ulegała zmianie aż do 12 okrążenia. Wtedy to Aoyama popełnił błąd, który kosztował go cały wyścig. Po fatalnym błędzie japończyka zropoczęła się wielka walka pomiedzy zawodnikami drugiej grupy. Wyłączył się z niej jedynie Daniel Pedrosa, znany z zimnej kalkulacji, który spokojnie utrzymywał czwartą pozycję. Przez resztę wyścigu prowadzenie obejmował każdy z trzech prowadzących kierowców: Casey Stoner, Anthony West oraz Randy de Puniet. Ostatecznie po wspaniałej walce zwycięzył pierwszy raz w tym sezonie Randy de Puniet. Drugi był zawodnik debiutującego teamu KTM, a trzecie miejsce przypadło rodakowi Westa, Casey Stonerowi.

Taka kolejność cieszyła chyba większość kibiców. Po pierwsze nie wygrał Pedrosa (jestem jego fanem, ale jednak większość popiera zasadę — bij mistrza:)), po drugie debitujący team KTM pokazał, że będzie niezwykle groźny w ćwierć-litrówkach, a po trzecie hmm.. Niech każdy dopowie sobie sam.

Zdjęcia: www.motogp.com

AUTOR: Redakcja

Dodaj komentarz

Twój adres email nie będzie opublikowany. Wymagane pola oznaczone są gwiazdką *

*

Niniejsza strona internetowa korzysta z plików cookie. Pozostając na tej stronie wyrażasz zgodę na korzystanie z plików cookie. Dowiedz się więcej w Polityce prywatności.
113 zapytań w 0,358 sek