Home / WSBK / Wywiad z menadżerem zespołu Yamaha Motor Italia, cz.I

Wywiad z menadżerem zespołu Yamaha Motor Italia, cz.I

Za każdym zespołem znajduję się osoba, na barkach której spoczywa podejmowanie kluczowych decyzji, mowa o menadżerze zespołu. On w zespole odpowiedzialny jest za wykorzystanie do maksimum potencjału każdej osoby, oraz upewnienie się, że cały team pracujZa każdym zespołem znajduję się osoba, na barkach której spoczywa podejmowanie kluczowych decyzji, mowa o menadżerze zespołu. On w zespole odpowiedzialny jest za wykorzystanie do maksimum potencjału każdej osoby, oraz upewnienie się, że cały team pracuje nad jednym wspólnym celem. Massimo ‘Maio’ Meregalli jest taką osobą w zespole Yamaha Motor Italia WSB. Ten były kierowca, był menadżerem zespołu Yamaha Belgarda w klasie Supersport w latach 2002-2004, a w roku 2005 podjął wyzwanie i poprowadził zespół w klasie Superbike. Oto człowiek, który trzyma w ryzach cały zespół, opowiada o swoim doświadczeniu oraz przyszłości zespołu. W pierwszej części wywiadu udzielonego oficjalnej stronie Yamahy Massimo opowiada nam o swojej karierze i zespole.

Nie wiele wiadomo o Tobie samym, wydajesz się osobą bardzo tajemniczą. Powiedz jak trafiłeś do wyścigów i jak znalazłeś się tu gdzie jesteś teraz?

Od zawsze czułem pasję do motocykli. To eksplodowało kiedy skończyłem 14 lat i byłem wstanie, według prawa Włoskiego, pierwszy raz dosiąść motocykla. Dedykuję początki mojej wyścigowej kariery Fabrizio Pirovano; to on przedstawił mnie zespołowi Belgarda w roku 1988, wtedy to miałem pierwszy kontakt ze ściganiem w kategorii Sport Production 125ccm. Pomimo, że było to spełnienie marzenia, zawsze stałem twardo na ziemi. Na początku przez pewien czas pracowałem jako elektryk; to była „prawdziwa praca”, nigdy nie było wiadomo co mógł przynieść los.

Jak dokonała się zmiany pomiędzy kierowcą zespołu a jego kierownikiem?

Podczas mojej kariery wyścigowej zawsze mnóstwo czasu spędzałem z zespołem Belgarda — żyłem z nim bardzo blisko. Wielu rzeczy nauczyłem się od strony kuchni, dowiedziałem się jak pracuje zespół dzięki rozmowom z Davide Brivio, ówczesnym menadżerem zespołu. Kiedy Claudio Consonni(kierownik wyścigowy Yamaha Italia) powiedział mi, że to już czas na przeprowadzkę „na drugą stronę barierki” nie byłem na początku zbyt szczęśliwy z tego powodu, jednak przekonałem Jamesa Whithama do pozostania z zespołem Belgarda, dodatkowo dołączył do nas Paolo Casoli, mieliśmy więc dwóch bardzo konkurencyjnych kierowców. To była główna przyczyna dzięki której zaakceptowałem propozycję objęcia posady menadżera zespołu.

Co było najtrudniejsze w tej zmianie stanowiska?

To nie jest łatwa sprawa nauczyć się zupełnie nowej pracy. Myślę, że moja skromność pomogła w równym stopniu jak moje dobre relacje ze współpracownikami, z którymi już wtedy miałem dobry kontakt. Mowa tu o Claudio Consonnim, Silwano Galbuserze i Mauro Saleppico — niezwykli ludzie, z którymi nadal wspólnie podejmuję najważniejsze decyzję. Muszę także podziękować Davide Tardozziemu, menadżerowi zespołu Ducati, który wiele mi pomógł pomimo naszego współzawodnictwa.

Brakuje Ci dzisiaj ścigania czy jesteś szczęśliwy będąc na drugim planie?

Sekret w tym aby nie żyć wspomnieniami. Kiedy schodzisz z motocykla po raz ostatni pewna historia się kończy a zaczyna zupełnie inna. Nie możesz być menadżerem/kierowcą, gdyż nie jesteś wstanie wykonywać swojej pracy w odpowiedni sposób. To ważne by zrozumieć, że musisz się skupić wyłącznie na interesach zespołu, że relacja z kierowcą jest najważniejsza. Mam nadzieję, że przez te lata ugruntowałem taką postawę ze wszystkimi moimi kierowcami.

Byłeś z zespołem Belgarda od jego wczesnych dni, w różnych czasach jego istnienia. Jak on się zmienił od tego czasu?

Zespół się bardzo rozrósł, zarówno z punktu widzenia profesjonalizmu jak i liczebności; w tej chwili w zespole pracuje 25 osób, liczba ta jest znacznie większa niż na początku jego istnienia. Oczywiście nadal staramy się poprawiać, ale to jest chyba normalne.

Każdy kto spędził trochę czasu z zespołem mówi o rodzinnej atmosferze i przyjaznym środowisku. Jak do tego doszło?

Atmosferę tworzą ludzie, którzy ze sobą pracują i wszystko jest łatwiejsze kiedy są tam dobre uczucia i wzajemny szacunek, tak jest właśnie tutaj w zespole Yamaha Motor Italia. Razem odnosimy zwycięstwa i razem ponosimy porażki, wszyscy także z entuzjazmem podążamy w tym samym kierunku. Wierzę, że zaufanie do ludzi jest podstawą; to motywuje i pomaga osiągać założone cele.

Druga część wywiadu dostępna w naszym serwisie już jutro.

źródło i zdjęcie:Yamaha

AUTOR: Redakcja

Dodaj komentarz

Twój adres email nie będzie opublikowany. Wymagane pola oznaczone są gwiazdką *

*

Niniejsza strona internetowa korzysta z plików cookie. Pozostając na tej stronie wyrażasz zgodę na korzystanie z plików cookie. Dowiedz się więcej w Polityce prywatności.
115 zapytań w 0,370 sek