Home / Moto2 / Moto3 / Zmarnowani mistrzowie świata mniejszych kategorii w XXI wieku – cz. 1

Zmarnowani mistrzowie świata mniejszych kategorii w XXI wieku – cz. 1

Jak powszechnie wiadomo w motocyklowym grand prix na koniec sezonu zawsze poznawaliśmy nie jednego a trzech mistrzów świata. Zdobycie tytułu w jednej z mniejszych kategorii stawia zawodników w roli przyszłych kandydatów do mistrzostwa w MotoGP. Jak się okazuje, często historia wygląda całkowicie inaczej. W tej serii artykułów przybliżę historię zawodników, którzy po rewelacyjnej jeździe w mniejszych klasach zamiast walczyć o tytuł w kategorii królewskiej z różnych przyczyn tracili swój błysk.

Manuel Poggiali

Swoją karierę w Mistrzostwach Świata rozpoczął w 1999 roku. Zadebiutował w kategorii 125cc, w której rok wcześniej zdobył mistrzostwo Włoch. Od samego początku był bardzo szybki jednak popełniał sporo błędów. Rok później udało mu się pierwszy raz stanąć na podium ale w dalszym ciągu zbyt często nie dojeżdżał do mety. W sezonie 2001 zaliczył przesiadkę z Aprilli na Gilerę, która razem z wyeliminowaniem błędów pozwoliła mu zdobyć tytuł mistrzowski tej klasy z jedenastoma podiami w tym trzema wygranymi. W 2002 roku próbował obronić tytuł jednak musiał zadowolić się drugim miejscem za Arnaundem Vincentem.

Na sezon 2003 awansował do kategorii 250cc gdzie na motocyklu Aprillia odnalazł się wyśmienicie. Wygrał swój debiutancki wyścig oraz 3 kolejne na przestrzeni sezonu, do tego jeszcze 6 razy stawał na podium. Pozwoliło mu to wywalczyć tytuł mistrzowski w debiucie. Dwudziestolatek, który ma na koncie po jednym tytule w najmniejszej i pośredniej kategorii. Idealne papiery na przyszłego mistrza świata MotoGP prawda? Niestety w tym przypadku im dalej tym gorzej. W 2004 roku Poggiali próbował obronić tytuł w kategorii 250cc. Ukończył tylko 8 z 16 rozgrywanych wyścigów. W dwóch nie wystartował z powodu kontuzji a w sześciu kolejnych nie dojechał do mety. Wygrał tylko jedne zawody a były nimi GP Brazylii. Na sezon 2005 powrócił do kategorii 125cc gdzie startował na motocyklu Gilera. I mimo że nie walczył w czołówce to biorąc pod uwagę realne osiągi tego motocykla Manuel wypadł całkiem nieźle.

Kliknij, aby pominąć reklamy

W 2006 roku jeszcze raz powrócił do 250cc tym razem na motocykl KTM-a. Niestety nie mógł odnaleźć dobrej formy i wyraźnie odstawał od swojego kolegi z zespołu Hiroshiego Aoyamy a jego najlepszą lokatą było ósme miejsce podczas GP Walencji. Zdecydował się nie przedłużać kontraktu na kolejny sezon mimo iż miał kilka możliwości to czekał na lepsze oferty by móc powrócić w 2008 roku. Wrócił jednak nie mógł odzyskać dawnej formy. Karierę zakończył w trakcie trwania sezonu po Grand Prix Niemiec. Powodem był brak motywacji.

Julian Simon

Przygoda Simona w Mistrzostwach Świata na pełny etat rozpoczęła się od klasy 125cc w 2003 roku kiedy ścigał się dla zespołu Malaguti gdzie zdobył pierwsze punkty podczas GP Australii. Kolejny sezon przejeździł na motocyklu Hondy, który pozwolił mu być bardziej konkurencyjnym i zakończyć rok na czternastej pozycji w tabeli. W 2005 ponownie zmienił motocykl, tym razem na KTM-a, na którym wywalczył pierwsze zwycięstwo podczas deszczowej rundy w Wielkiej Brytanii. Było to jednak jego jedyne podium w tamtym sezonie, który zakończył na siódmej pozycji. Po drugim roku w KTM-ie , podczas którego nie odniósł większych sukcesów postanowił przejść do kategorii 250cc gdzie spędził dwa lata, dwukrotnie kończąc sezon w czołowej dziesiątce.

W 2009 powrócił do najmniejszej kategorii gdzie dosiadał motocykl Aprilli ekipy Aspara. Aż 7 zwycięstw i 12 podiów zapewniło mu tytuł mistrzowski. Jego przewaga nad drugim Bradleyem Smithem wynosiła aż 66 punktów. Miał on wtedy 22 lata. Na kolejny sezon awansował do nowo powstałej kategorii Moto2. Początek był ciężki ale gdy ekipa Aspara postanowiła zmienić podwozie z RSV na Sutera od razu zameldował się na podium w Le Mans. Do końca sezonu w czołowej trójce zameldował się jeszcze siedmiokrotnie. Mimo iż nie wygrał żadnego wyścigu został wtedy wicemistrzem świata. Pierwsze zwycięstwo i walka o kolejny tytuł w nowej kategorii wydawały się być pewne już w kolejnym sezonie.

Tak się jednak nie stało. Wypadek podczas Grand Prix Katalonii spowodowany przez Kenana Suofoglu kosztował Simona złamaną nogę i przekreślił marzenia o dobrym wyniku w tamtym sezonie.  Co gorsza, nigdy nie wrócił do tamtej formy. Przez kolejne 5 lat jedynie 3 razy stanął na podium i zajmował pozycje w drugiej dziesiątce klasyfikacji generalnej. Karierę oficjalnie zakończył w 2016 roku.

Danny Kent 

Danny Kent dołączył do Mistrzostw Świata z Pucharu Red Bulla w 2011 do zespołu Akiego Ajo w klasie 125cc gdzie zaliczył bardzo poprawny pierwszy sezon, W 2012 roku najmniejsza kategoria zmieniła się w Moto3 a zespół Ajo zmienił motocykle z Aprilli na KTM-y. To pozwoliło Danny’emu na bardzo dobry rok, podczas którego 3 razy stanął na podium w tym dwa razy na jego najwyższym stopniu. W klasyfikacji końcowej zajął czwarte miejsce. Na następny sezon przesiadł się na motocykl Tech3 w kategorii Moto2 jednak były to dla niego bardzo ciężkie czasy gdzie ledwo mieścił się w punktach i w 2014 powrócił do Moto3 na Husqvarne zespołu Ajo. Ponownie pokazywał bardzo solidną postawę przez cały sezon i zajął wtedy ósme miejsce w klasyfikacji generalnej.

W 2015 roku przesiadł się na Hondę zespołu Leopard gdzie odnalazł się wyśmienicie, przynajmniej w pierwszej połowie sezonu. Z rozegranych dziewięciu wyścigów Kent wygrał aż pięć i tylko w jednym nie stał na podium. Co ciekawe ukończył wtedy czwarty startując z 31-ej pozycji po błędzie zespołu w kwalifikacjach. Wspaniała forma Kenta była więc widoczna gołym okiem. Na Dannym zaczęła ciążyć wielka presja Brytyjczyków dla których miał to być pierwszy Mistrz Świata od czasów Barry’ego Sheena. Nie pomagały także plotki dotyczące bezpośredniego awansu do MotoGP jak uczynił to rok wcześniej Jack Miller. W rezultacie Anglik osłabł i w drugiej części sezonu tylko raz znalazł się na podium dzięki zwycięstwu w Silverstone. Jednak w pozostałych rundach jego jazda pozostawiała wiele do życzenia co poskutkowało zmniejszeniem przewagi nad drugim Oliveirą z 88 do 6 punktów po ostatnim wyścigu w Walencji. Danny ostatecznie został Mistrzem Świata ale nie w takim stylu jakiego wszyscy po nim oczekiwali jeszcze przed przerwą wakacyjną.

Kliknij, aby pominąć reklamy

Mimo wszystko karuzela kręciła się dalej i Danny z wielkimi nadziejami awansował do Moto2 razem z zespołem Leopard. Nie było jednak fajerwerków, tylko 3 razy ukończył wyścig w pierwszej dziesiątce. Na kolejny rok zapowiadał dużą poprawę wyników i sprawiał wrażenie zmotywowanego. Jego zapał skończył się jednak podczas rundy w USA gdzie zrezygnował z dalszych startów w ekipie Kieffera. Próbował jeszcze odzyskiwać formę pojedynczymi startami w kategorii Moto3, jednak bez sukcesów. W 2018 wrócił do Moto2 na motocykl Speed Up-a. Po raz kolejny wyglądał na zmotywowanego i gotowego do walki jednak i tym razem ten sezon okazał się katastrofą. Punktował tylko dwa razy podczas gdy jego kolega z zespołu Fabio Quartararo był w stanie wygrywać wyścigi. Po 14 rundzie zastąpił go Edgar Pons. W tamtym roku zaliczył jeszcze start w ostatniej rundzie British Superbike jednak ta ekipa wycofała się po sezonie i Danny został bez pracodawcy. W maju 2019 roku ogłosił dalsze starty na motocyklu MV Agusty w BSB jednak jego kontrakt został rozwiązany przedwcześnie. Danny brał udział w bójce, za którą otrzymał karę pozbawienia wolności w zawieszeniu.

AUTOR: Aleksander Bala

komentarze 3

  1. Trochę więcej przecinków by się przydało

  2. Simone Sanna też się rewelacyjnie zapowiadał.
    Manuel Poggiali miał opcję na Tech3 w 2004. Może by się to lepiej ułożyło. Powrót, do 125cc to był mega błąd.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie będzie opublikowany. Wymagane pola oznaczone są gwiazdką *

*

Niniejsza strona internetowa korzysta z plików cookie. Pozostając na tej stronie wyrażasz zgodę na korzystanie z plików cookie. Dowiedz się więcej w Polityce prywatności.
125 zapytań w 0,433 sek