Zdrowie, a nie „głowa” zadecyduje o końcu kariery Marqueza
Marc Márquez przyznaje, że o zakończeniu jego kariery w MotoGP zdecyduje przede wszystkim stan zdrowia, a nie motywacja czy ambicje. Wielokrotne kontuzje, których doznał w ostatnich latach, znacząco obciążyły jego organizm.
Hiszpan ma na koncie dziewięć tytułów mistrza świata, w tym siedem w klasie MotoGP, co stawia go w gronie najbardziej utytułowanych zawodników w historii wyścigów motocyklowych. Równocześnie jego kariera była naznaczona poważnymi urazami, z których najcięższym było złamanie prawej ręki odniesione w Jerez w 2020 roku. Kontuzja ta wymagała aż czterech operacji.
Sezon 2025 przyniósł powrót do formy mistrzowskiej, jednak odbudowa została ponownie przerwana po kolizji z Marco Bezzecchim podczas Grand Prix Indonezji. Wypadek zakończył się kolejną operacją i długą rehabilitacją. Po zimowej przerwie Márquez ma przedłużyć kontrakt z Ducati do końca sezonu 2028, kiedy będzie miał niemal 36 lat.
W rozmowie z hiszpańską stacją La Sexta zawodnik odniósł się do tematu zakończenia kariery: „Najtrudniejszą rzeczą dla sportowca jest wiedzieć, kiedy i w jaki sposób odejść, oraz jak długo jeszcze to przeciągać” – powiedział. „Już wiem, że zakończę karierę wcześniej, ponieważ zmusi mnie do tego ciało, a nie głowa. To sport, w którym kontuzje, mimo wszystkiego, co ryzykowałem, długo mnie oszczędzały – aż do ostatniego etapu. Co roku będę musiał sprawdzać, w jakim stanie jest moje ciało, bo mentalnie jestem jak rakieta.”
Po pozytywnych badaniach medycznych Márquez wrócił w grudniu do treningów na motocyklu offroadowym, gdy potwierdzono prawidłowe zrośnięcie kości w kontuzjowanym barku. Na początku stycznia testował również motocykl Panigale V4 na torze Aspar w Walencji.
Celem zawodnika jest osiągnięcie optymalnej formy fizycznej przed pierwszymi testami sezonu 2026 w Sepang, zaplanowanymi na 3–5 lutego. Odnosząc się do ostatniego urazu, opisał etapy radzenia sobie z kontuzją: „Podczas kontuzji przechodzisz przez trzy fazy. W pierwszej nie chcesz nikogo widzieć, jesteś załamany. Po zdobyciu ostatniego tytułu mistrza świata spędziłem trzy tygodnie w domu, nie oglądając niczego. Ból wyciąga na wierzch najgorszy charakter i wyładowujesz się na najbliższych.”
„Potem przychodzi moment, w którym wydaje ci się, że jesteś już gotowy, choć w rzeczywistości jeszcze nie. To etap, w którym mnie zatrzymują – i ja pozwalam się zatrzymać. Ostatnia faza to cierpliwość. Chcesz wsiąść na motocykl, ale nie możesz.” – dodał.
Źródło: motorsport.com




Marc ładnie ściąga z siebie presję – zawodowo.
@JKML_fresh Dokładnie, radzi sobie najlepiej z całej stawki. Pomimo upadków/ślizgów w treningach nie zatrzymuje sie, głowa go nie blokuje.