Acosta może „odmłodzić” Marqueza
Wiele wskazuje na to, że Marc Marquez i Pedro Acosta zostaną zespołowymi partnerami w sezonie 2027. Bez wątpienia byłby to istny dream-team, na który wszyscy czekają. Livio Suppo porównał ów skład do Valentino Rossiego i Jorge Lorenzo. W ocenie Włocha Acosta mógłby „odmłodzić” Marqueza, tak jak „Por Fuera” „The Doctora”.
Livio Suppo to były dyrektor ds. marketingu Ducati i Hondy. Włoch włożył swoją cegiełkę w sukces Caseya Stonera i Marca Marqueza. Jak mało kto wie, jak pracuje zespół mistrzowski i gwiazdy w nim startujące.
W rozmowie z portalem „GP One” Włoch zdobył się na porównanie ewentualnego transferu Pedro Acosty do angażu Jorge Lorenzo w Yamasze. Rossi, który wtedy zastanawiał się nad dalszą karierą, ostatecznie wywalczył jeszcze dwa tytuły mistrzowskie i zakończył ją dopiero w 2021 roku, a więc po „Por Fuerze”!
„To jak wtedy, gdy Yamaha postawiła na Jorge Lorenzo obok Valentino Rossiego. Jorge przedłużył karierę Rossiego. Zdobył dwa kolejne mistrzostwa świata. Przyjście Pedro Acosty z pewnością byłoby bodźcem dla tak silnego zawodnika, jak Marc Marquez, który bez wątpienia jest super zawodnikiem, tak jak kiedyś Valentino” – powiedział Livio Suppo.
Według Suppo Rossi „gasł”, mając u boku Colina Edwardsa. Dzięki Jorge Lorenzo jeszcze raz wspiął się na wyżyny swoich umiejętności: „Młody i superszybki zawodnik u boku dodaje Ci sił, ponieważ wydobywa z Ciebie tą determinację, którą być może trochę straciłeś przez lata”.
Livio nie uważa, że przyjście Acosty do Ducati miałoby zmartwić Marqueza i zmusić go do ewentualnego zakończenia kariery: „Nie sądzę, żeby Marc się złościł z tego powodu, wręcz przeciwnie!”.
Na temat potencjalnego transferu Pedro Acosty do Ducati, dla portalu marca.com, wypowiedział się również Mick Doohan, pięciokrotny Mistrz Świata „pięćsetek”. Australijczyk podziela opinię Livio Suppo, uważając że Marqueza może tylko zmotywować angaż młodszego rodaka: „Acosta ma niesamowity talent. To, co robi z KTM-em, jest niesamowite. Będzie im ciężko. Obaj są Hiszpanie są niezwykle utalentowani. Marc nie będzie już młody, a młody zawodnik zdobywa doświadczenie, jest niesamowicie szybki i chce pokonać starszego, czyli Marca. Podobnie Marc nie chce być pokonany przez młodego. Ale gdyby Acosta został zawodnikiem Ducati… to nie miałoby znaczenia. Gdyby Bezzecchi wsiadł na ten motocykl, byłoby tak samo”.
Mick podkreśla, że najlepsi zawodnicy nie przejmują się, kim są ich zespołowi partnerzy. Przytacza tu przykład m.in. Maxa Verstappena z Formuły 1: „Aby wygrać wyścig lub mistrzostwo świata, trzeba pokonać wszystkich, w tym swojego kolegę z zespołu. Najlepsi zawodnicy nie przejmują się tym, kim jest ich kolega z zespołu. To samo dotyczy Formuły 1 – Verstappen nie przejmuje się tym, kto będzie jego partnerem zespołowym. Przyszły team-partner to ten, który musi bardziej martwić się o zwycięstwo niż ten, który jest już ugruntowany”.
Jak będzie, przekonamy się w najbliższym czasie. Póki co skład „czerwonych” nie został oficjalnie zaprezentowany. Taki dream-team bez wątpienia jest jednak czymś, co każdy chciałby zobaczyć!
Źródło: gpone.com




akurat przykładu Rossiego i Lorenzo nie używał bym do reklamowania udanej współpracy. Przecież to było pasmo sporów intryg i wzajemnych animozji.
Ale w artykule przykład Lorenzo-Rossi przytoczony jest tylko w kontekście motywacji jaką miał ten starszy pod wpływem młodszego i na odwrót. Także z tej perspektywy chłopaki mają rację, a że tam nie było współpracy totalnie:) to inna kwestia (słynna ścianka w zespole; czy jakiś inny zespół w ogóle coś takiego praktykował?).
Ja osobiście bardziej bym sie przyczepił do zdania że Veratappen nie przejmuje się kto jest kierowcą zespołowym. Już wszyscy zapomnieli jak w pierwszym sezonie czyli 2015 roku Sainz wcale nie był takim nikim, zwłaszcza że za nim stał ojciec tak jak za Maxem jego ojciec (jedna rodzina vs druga rodzina). O Riccardo też zapomnieli wszyscy, zwłaszcza jak Daniel zabrał pole position w Meksyku chyba w 2018 roku. No w tedy Max był naprawdę zły.