Ai Ogura „czarnym koniem” MŚ!?
Ai Ogura bez wątpienia zaliczył najlepszy weekend w dotychczasowej karierze w MotoGP. Japończyk wywalczył pole position, choć dotąd kwalifikacje były jego słabym punktem. Zarówno w sprincie, jak i wyścigu głównym, był jedynym godnym rywalem fabrycznych kierowców Ducati. Kierowca Trackhouse wskazał jednak nowy słaby punkt, który u siebie zauważył. Poprawa osiągów w czasówce to jednak ogromny przełom u Ogury! Czy Japończyk włączy się do walki o tytuł!?
W udzielonym wywiadzie japoński samuraj wskazał początek wyścigu jako miejsce do poprawy. Ai utrzymał prowadzenie po starcie, jednak już po dwóch okrążeniach został wyprzedzony przez Francesco Bagnaię i Marca Marqueza:
„Ogólnie rzecz biorąc, weekend wyścigowy był dla nas fantastyczny. Kwalifikacje były jednym z naszych najsłabszych momentów i tym razem udało nam się zrobić to lepiej, aniżeli w poprzednich rundach. Znaleźliśmy jednak kolejny słaby punkt, którym były pierwsze kilka okrążeń po starcie. Właśnie tego nauczyliśmy się z tego wyścigu” – wyciąga wnioski Ogura.
25-latek po raz kolejny wykorzystał swój atut, jakim jest znakomite tempo pod koniec rywalizacji. Ai naciskał Marqueza do samego końca wyścigu. Nie był jednak w stanie zbliżyć się do niego na odległość pozwalającą na atak. Pomimo, że w obu startach wywalczył drugie miejsce, jest bardzo bardzo zadowolony ze swojej postawy:
„Drugie miejsce w obu wyścigach to i tak dobry wynik, więc możemy być bardzo zadowoleni z weekendu. Podobały mi się pierwsze okrążenia, ale tylko przez chwilkę, bo mnie wyprzedzili. Czuję, że mogłem zrobić coś więcej. Tak czy inaczej, miło jest doświadczyć podium w obu startach” – zaznacza kierowca Trackhouse Aprilia.
Ogura zażartował, że Marc mógł odpuścić kolejną wygraną i dać mu zwyciężyć: „Marc jechał tym samym tempem. Miał świetne osiągi, a ja nie mogłem go dogonić. W pewnym momencie pomyślałem sobie – daj mi wygrać, bo masz już ich tak wiele!”.
Ai traci zaledwie 46. pkt do prowadzącego Marco Bezzecchiego. Niektórzy upatrują już w nim „czarnego konia” mistrzostw! Japończyk nie nastawia się jednak na walkę o tytuł: „Nie sądzę, abym w starciu z nimi był obecnie w stanie walczyć o mistrzostwo. Postaram się jednak nieustannie poprawiać. Potem zobaczymy”
Źródło: gpone.com




Fajnie by było. Jest spokojny a to może pomóc. Jeździ swoje i tyle. Przy czym w MotoGP dość szybko się wszystko zmienia. Poza tym uważam, że powinien wygrać w Czechach. W końcu PP, a tylko tego mu brakowało w trakcie weekendów – wysokich pozycji startowych, bo tempo jak wiemy ma godne. I tym razem nie dało to zwycięstwa. Startuje z P10 przyjeżdża na P3-P4. Startuje z PP przyjeżdża na P2. Mam wrażenie, że brakuje mu tego pazura w walce z innymi. Zwłaszcza, że musi się przebijać i swoje manewry często wykonuje na ostatnich zakrętach, a wtedy nie powinno być kalkulacji. W Brnie było tak samo. Znowu miało się wrażenie, że potrzebuję tylko 1 okrążenia, aby kogoś wyprzedzić. Uważam, że początki wyścigów musi poprawić. Te ma takie niemrawe, potrafi spaść niżej i zanim się przebije to traci właśnie czas na atak w samej końcówce. Mój wywód trochę nieskladny, ale mam nadzieję, że w miarę zrozumiały. Trzymam kciuki za niego oczywiście.
@Hubert Generalnie racja. Ale trzeba pamiętać, że im lepsza pozycja tym większa presja, łatwiej o błąd i tak dalej.
I druga sprawa. Kalkulacja. On mimo wszystko kalkuluje i nie będzie jechał na zasadzie „albo ja albo się przewrócimy” lub „drugi raz może się nie trafić taka sytuacja”. Kariera jego bardzo dobrze się zapowiada, a złapać kolejną dużą kontuzję jest naprawdę łatwo.