Bezzecchi: „Skupiam się tylko na regeneracji”

Marco Bezzecchi ma za sobą trzy bardzo nieudane weekendy w MŚ MotoGP. Podczas ostatniego z nich, GP Holandii, zaliczył bardzo niebezpieczną wywrotkę w niedzielnej rywalizacji. Włoch cudem uniknął jakiejkolwiek kontuzji! Narzeka jednak nie tylko na potłuczenia, ale również ból szyi. Teraz skupia się wyłącznie na powrocie do pełni sprawności. I ostatnie, o czym obecnie myśli, to utrata prowadzenia w tabeli.

MB72 nie stracił przytomności, dzięki czemu pamiętał całe zajście. Miał okazję opisać całe zdarzenie na swoim autorskim blogu „Simply The Bez”: Atakowałem Marca w walce oczwartą pozycję i wszedłem w zakręt nieco szybciej, niż motocykl był w stanie wytrzymać. Straciłem przód przy prawie 200 km/h. Od tego momentu nie miałem już żadnej kontroli nad niczym – tylko żwir, żwir, żwir i w końcu ściana”.

Kliknij, aby pominąć reklamę

Pierwsze sekundy po wypadku to próba złapania oddechu: Przez kilka sekund stałem w miejscu, próbując złapać oddech, siedząc wśród sędziów. Pomogli mi wstać i udało mi się dojść do karetki o własnych siłach – co samo w sobie jest powodem do wdzięczności po takim wypadku”.

Marco narzekał przede wszystkim na silny ból szyi. To przede wszystkim skłoniło lekarzy do przeprowadzenia szczegółowych badań medycznych: „W centrum medycznym wstępne badania przebiegły pomyślnie – nic neurologicznego. Ręce i nogi reagowały. Miałem jednak silny ból szyi i słusznie personel medyczny nie chciał ryzykować. Przewieziono mnie do szpitala w Groningen na dalsze badania – tomografia komputerowa, prześwietlenia, cały protokół. Spędziłem tam popołudnie, czekając na wyniki z tym samym niepokojem, jaki – jak sądzę –  odczuwał każdy, kto oglądał wyścig z domu”.

„Bez” jest wdzięczny losowi, iż nie odniósł poważnej kontuzji: Na szczęście żadnych złamań, żadnych kontuzji. ​​Wypisany ze szpitala tego samego wieczoru”.

Kliknij, aby pominąć reklamę

Bezzecchi był bardzo zmotywowany do GP Holandii. Weekendy w Czechach i na Węgrzech nie poszły bowiem po jego myśli. Do czasu wywrotki czuł się bardzo pewnie na motocyklu. Popełniony błąd kosztował go jednak bardzo wiele: „Miałem dużą motywację przed weekendem w Assen i po części to było widać – najszybszy czas w piątkowych treningach, pierwszy rząd w kwalifikacjach. Miałem motocykl, który dobrze spisywał się zarówno na jednym okrążeniu, jak i na dystansie wyścigu. Miałem dobre przeczucie. Potem, jak to bywa w wyścigach, niewiele potrzeba, żeby wszystko wywróciło się do góry nogami”.

28-latek podkreśla, że ostatnie, o czym myśli, to utrata prowadzenia w mistrzostwach. Teraz jego nadrzędnym celem jest regeneracja i przystąpienie na GP Niemiec w optymalnej formie: Straciłem prowadzenie w mistrzostwach, ale szczerze mówiąc, teraz klasyfikacja jest ostatnią rzeczą, o której myślę. Ważne, że wszystko ze mną w porządku, że będę mógł wrócić na motocykl i że Aprilia i tak zakończyła dzień lokatami na podium. To dobry wynik dla całego zespołu, nawet w trudną dla mnie niedzielę. Teraz czas skupić się na regeneracji, a potem wrócić do pracy. Ciężki weekend kończy naprawdę ciężki miesiąc. Ale jedziemy dalej – zawsze”.

Marco Bezzecchi traci do Jorge Martina dziewięć punktów. Po GP Niemiec wakacyjna przerwa, która z pewnością mu się przyda.

Źródło: speedweek.com

Kliknij, aby pominąć reklamę

Powiązane artykuły

Dodaj komentarz

Back to top button