Diggia o wypadku: „Byłem przerażony!”
Fabio Di Giannantonio wygrał drugi wyścig w dotychczasowej karierze w MotoGP. W najgorszych koszmarach nie mógł sobie jednak wyobrazić okoliczności tego zwycięstwa. Centymetry decydowały bowiem o tym, by „Diggia” podzielił los Alexa Marqueza! Zawodnik VR46 Ducati przedstawił ten przerażający wypadek ze swojej perspektywy.
Warto przypomnieć, że Fabio mógł w ogóle nie wziąć udziału we wznowionym wyścigu! Po pierwsze nie był w stanie dojechać do mety przez uszkodzenia motocykla, który został „trafiony” przez szczątki Ducati Alexa Marqueza. Po drugie doznał urazu ręki, która również „oberwała” wyżej wspomnianymi odłamkami. Na szczęście „Diggia” został dopuszczony do rywalizacji, a wyżej wspomniany uraz nie wpłynął na formę kierowcy Gresini Ducati.
Fabio został zapytany o wypadek, jaki miał miejsce na dwunastym okrążeniu. Włoch przyznał, że czuł ogromne przerażenie. Jedyne, co chciał, to uniknąć trafienia, dlatego też instynktownie schował się za owiewkę:
„Nie widziałem jeszcze nagrań. Pamiętam tylko mnóstwo latających dookoła kawałków. W tamtym momencie próbowałem tylko schować się za owiewką i uniknąć trafienia! Poza tym niewiele pamiętam z tamtego zdarzenia. Zespół powiedział mi tylko, że prawdopodobnie została trafiona opona, stąd się przewróciłem. Byłem bardzo przerażony! Mieliśmy jednak dużo szczęścia” – podkreślił „Diggia”.
Na pytanie, czy dopatrzył się jakichkolwiek problemów z motocyklem Pedro Acosty, odpowiedział: „Myślę, że Pedro miał jakiś problem, ale potem trudno mi było zrozumieć, co się stało. Wszystko działo się bardzo szybko. W tym momencie tylko próbowałem się schować. To wszystko”.
„Diggia” cieszy się z osiągniętego sukcesu. Wygrał bowiem po raz pierwszy od GP Kataru 2023. Podkreśla jednak, że chciałby to uczynić w innych okolicznościach. Obecnie jest myślami przy Alexie Marquezie i Johannie Zarco:
„To była szalona niedziela. Cieszę się ze zwycięstwa, jak również mojego występu. Należy docenić zespół, który wykonał świetną robotę, pozwalając mi tak mocno naciskać i osiągnąć taki wynik. Ale prawdziwym zwycięstwem dzisiaj jest to, że wszyscy są mniej więcej bezpieczni. Miałem świadomość, że Johann doznał urazu, ale nic mu nie jest. Alex też. Mnie na szczęście nic poważnego się nie stało” – zaznaczył triumfator GP Katalonii 2026.
Di Giannantonio dał do zrozumienia, że prawdziwym zwycięstwem jest fakt, że pomimo tak poważnych wypadków nie doszło do tragedii. Ten wyścig pokazał bowiem, że to naprawdę niebezpieczny sport: „Myślę, że to najlepsze zwycięstwo, jakie możemy odnieść. Musimy szanować ludzką stronę. To niesamowity sport. Istnieją jednak pewne zagrożenia – wiemy o tym. Ale przede wszystkim jesteśmy ludźmi. To dzień jak jazda kolejką górską”.
Fabio DiGiannantonio umocnił się na 3. miejscu w klasyfikacji generalnej MŚ MotoGP. Co ważne, zniwelował stratę punktową do Marco Bezzecchiego do 27. pkt! Do Jorge Martina traci już tylko 11. pkt! Czas pokaże, czy „Diggia” włączy się do walki o tytuł.
Źródło: speedweek.com




Kolejna kompromitacja sędziowska. Czy ktoś musi stracić życie, aby się coś zmieniło?
Wielu zaraz wodniki narzekało na 3 restart wyścigu. W M2 i M3 jakoś da się skrócić wyścig, ale w GP nie…
Wczoraj Acosta wypychanie Alexa na zielone – Alex dostaje ostrzeżenie za wyjazd. Dzisiaj kilku zawodnikom wypycha Alexa poza tor – nikt nie dostaje kary. Acosta przestraszył się Ogury i wywalił – Ogura dostaje karę. Raul Fernandez mocniejsze styka się z Martinem, nie ma kary… Gdzie tu jakąkolwiek konsekwencja? Acosta pewnie i Ogury by się wywrócił, bo prawie wywalił się na zakresie wcześniejszym bez niczyjej pomocy. Alex nie dał się wywalić, więc można go bezkarnie wypycha poza tor? Przypominam, że MM nie wywalił Pedro, nawet nie wywiózł go, a karę dostał.
Albo wszystkich karają tak samo, albo to nie ma rządnego sensu! Wygląda jakby wszystkich karali w miarę normalne poza Acostą, aby jak najszybciej do prowadzić do jego zwycięstwa… Nie ważne bezpieczeństwo, ważne show i założenia marketingowe…
A skandale w Moto 2 i 3 są nie mniejsze. Czerwonego flagi dopiero w momencik kiedy zawodniczka dojeżdżają do wypadku, Adrian Fernandez, który może bezkarni wszystkich wypychać…
Moto GP miało problemy z sędziowaniem, ale w tym sezonie je podbijają…
Z cusnieniami też cudownie. Ponoć za niskie są niebezpieczne. Pecco miał za niskie, bo felga przepuszczała… Czyli kiedy spece od michelina źle założą felgę lub zrobią zbyt miękkie opony, to jest bezpieczniej, a kiedy zespół da tyle powietrza że opona się schłodzi, to nie…
A tłem do tego jest sytuacja, kiedy Moto GP ma rekordowe dochody, a zespołom daje ochłapy… Dziwię się, że zespoły nie zrobią Lockoutu znanego z NBA, czy NHL. Albo zawodnicy, aby wymusić zmiany patałachów sędziujących i przepisów.