„Gdybym nie chciał takiej presji, pracowałbym w warsztacie mojego taty”

Nie cichną echa wypadku Marco Bezzecchiego podczas GP San Marino. Włoscy kibice liczyli na triumf swojego podopiecznego. Kierowca Aprilii zaliczył jednak wywrotkę w trzynastym zakręcie i to już na pierwszym okrążeniu! Większość obserwatorów uważa, że MB72 nie wytrzymuje presji i stąd jego wypadki. 28-latek zapewnia jednak, że błędy nie wynikają ze stresu.

Po pierwszych siedmiu wyścigach Bezzecchi prowadził w tabeli MŚ MotoGP. Włoch miał aż 102. punkty przewagi nad kontuzjowanym wówczas Markiem Marquezem. Wydawało się, że Marco „ma autostradę” do tytułu mistrzowskiego. Kolejne wyścigi jednak nie układały się po myśli „Beza” – karambol w Balaton Park, dyskwalifikacja w Brnie, wywrotka w Assen i w końcu kontuzja podczas kwalifikacji na Sachsenringu. Dzięki wakacyjnej przerwie Bezzecchi zdołał wyleczyć kontuzję obojczyka. Podkreśla jednak, że nadal nie jest w optymalnej formie. Daje również do zrozumienia, że nigdy nie uważał, że „trzyma” tytuł w ręku:

Kliknij, aby pominąć reklamę

„Po pierwszych siedmiu Grand Prix nigdy nie myślałem, że mam w rękach tytuł. I jestem pewien, że nawet Marc o tym nie myśli. Oczywiście Marc jest doświadczonym zawodnikiem. Jest bardzo szybki i nie jest łatwym przeciwnikiem. Martin też nie. Ale gdyby było łatwo, każdy by to zrobił” – przyznał w wywiadzie kierowca Aprilii.

Na pytanie o presję oczekiwań, Marco stanowczo zaznaczył: „Gdybym nie chciał takiej presji, pracowałbym w warsztacie mojego taty. Zamiast tego staram się być zawodnikiem. Takie jest życie. My też musimy sobie z tym poradzić”.

MB72 czuje rozczarowanie po wywrotce na torze Misano. Zaznacza jednak, że nie załamuje rąk: Sezon jest długi. Oczywiście trudno pogodzić się z nieukończeniem wyścigu. Ale dajcie spokój, nie wszystko stracone. Oczywiście, ogólnie jestem rozczarowany, nie tylko dlatego, że jesteśmy w Misano, ale byłbym rozczarowany nawet, gdybyśmy byli gdzie indziej. Chciałbym mieć dobry dzień i kontynuować tę passę dobrych wyścigów po kontuzji. Ale w końcu trzeba się czegoś nauczyć ze wszystkiego i z niczego. Inni byli lepsi, a ja postaram się poprawić i być lepszy następnym razem”.

Kliknij, aby pominąć reklamę

Marco Bezzecchi traci 33. punkty do Hiszpanów, Marca Marqueza i Jorge Martina. Już w najbliższy weekend, podczas GP Austrii, Włoch będzie mógł zreflektować się za niepowodzenie w Misano Adriatico.

Źródło: TNT Sports

Powiązane artykuły

Jeden komentarz

Dodaj komentarz

Back to top button