Kondycja fizyczna Marqueza gorsza, niż sądzono?
Marc Marquez ma za sobą trudny początek sezonu. Hiszpan nadal odczuwa skutki skomplikowanej kontuzji ramienia, którą doznał podczas ubiegłorocznego GP Indonezji. I choć w kwalifikacjach i sprintach kierowca Ducati potrafi być konkurencyjny, o tyle w wyścigu głównym wiele traci do czołówki. Po GP Stanów Zjednoczonych 33-latek nie ukrywa już, że zarówno forma motocykla, jak i jego, są do poprawy.
Aktualny Mistrz Świata MotoGP wygrał sprint podczas GP Brazylii i zajął drugie miejsce w GP Tajlandii, gdzie musiał oddać pozycję lidera Pedro Acoście. W wyścigach głównych nie był jednak w stanie nawiązać walki z czołówką. Znakomicie dysponowani są kierowcy Aprilii, a więc Marco Bezzecchi i Jorge Martin. RSGP-26 wydaje się być obecnie wyraźnie mocniejszy od Desmosedici GP26, szczególnie w zakrętach. Warto jednak zwrócić uwagę na fakt, że Marquez musi uznawać wyższość Fabio DiGiannantonio i to na tym samym motocyklu! Włoch pokonał Hiszpana w niedzielnym wyścigu o GP Brazylii. Na torze COTA w Austin, a więc jednym z ulubionych obiektów MM93 w kalendarzu, fabryczny kierowca Ducati nie ukończył sprintu po ścięciu z toru wyżej wspomnianego „Diggię”. W wyścigu głównym Marc nie miał ułatwionego zadania, gdyż otrzymał za to przewinienie karę. Później jednak nie miał tempa czołówki.
W wywiadzie po wyścigu Marc podkreśla, że nie tylko Desmosedici GP26 traci względem konkurentów. On sam również musi poprawić swoją formę, aby nawiązać walkę z czołówką. Na temat formy Hiszpana wypowiedział się jego były rywal z toru, Andrea Dovizioso. W ocenie Włocha Marc nigdy nie należał do „narzekaczy”. Problemy fizyczne MM93 są jednak dużo poważniejsze, niż są przedstawianie.
„Marc nie jest zawodnikiem, który narzeka i nigdy się nie usprawiedliwia. Prawda o tym, że jak sobie radzi i ile problemów ma, zwłaszcza z tymi, którzy go nie wspierają, nigdy nie była zbyt ceniona. Jednak jego sytuacja, moim zdaniem, jest o wiele poważniejsza, niż się wydaje” stwierdził „DesmoDovi” dla moto.it.
Były trzykrotny Wicemistrz Świata MotoGP uważa, że już w zeszłym roku, kiedy Marc sięgał po tytuł, nie był już w stu procentach sprawny. Wtedy jednak motocykle Ducati miały wyraźną przewagę nad konkurencją. W tym roku to Aprilia przoduje w osiągach, a ograniczenia ramienia po wypadku w Indonezji są jeszcze większe. Tor COTA w Austin, a więc „bastion” Marqueza, ostatecznie potwierdził problemy Hiszpana.
„W zeszłym roku udało mu się wygrać mistrzostwa. Nie potrafię powiedzieć, jaki był procent, ale na pewno nie był w stu procentowej formie. Wciąż ma wiele do poprawienia pod względem fizycznym. Być może wypadek w Indonezji jeszcze bardziej pogłębił ograniczenia jego prawego ramienia, które moim zdaniem nie ma rozwiązania. Austin był ostatecznym potwierdzeniem – tam, gdzie mógł coś zmienić, nie był w stanie”.
Dłuższa przerwa, spowodowana przeniesieniem GP Kataru na listopad, powinna działać na korzyść Marca Marqueza. Czy jednak Hiszpan będzie w stanie wrócić do pełnej sprawności? Jego kontuzjowane ramię przeszło bowiem bardzo wiele skomplikowanych urazów. Przez ograniczenia MM93 musi nawet korzystać z pakietu aerodynamicznego z 2024 roku! Nie pomaga również forma samego motocykla Ducati, które traci względem Aprilii. A przez ubiegłoroczną dominację bolońska marka ma ograniczone pole do rozwoju. Co gorsza, za pasem sezon 2027.
Wszystkie te czynniki nie działają korzyść Hiszpana i jego walkę o ósme mistrzostwo. A kto wie, czy to nie ostatnia szansa na wyrównanie legendarnego wyczynu Giacomo Agostiniego!? Rok 2027 to bowiem wielka niewiadoma. Ducati już nie będzie mogło polegać na rozwoju aerodynamiki, która pozwoliła im wspiąć się na szczyt. Sam Marquez najprawdopodobniej będzie mieć za zespołowego partnera Pedro Acostę – młodszego, zdrowszego i niesamowicie zmotywowanego do zdobycia pierwszego tytułu Mistrza Świata MotoGP. Dlatego też dużo mówi się o tym, czy Marc w ogóle będzie chciał kontynuować w erze nowych przepisów.
Źródło: moto.it




wygląda na to że nie tylko kondycja MM93 ale przede wszystkim kondycja Ducati szwankuje. Marquez był w stanie wygrywać kiedy jego motocykl deklasował konkurencję. Kiedy jego przewaga zmalała okazało się że mistrza można względnie łatwo objechać.
@Peregrynus Ty masz jakiś cel życiowy, aby udowadniać, że się logice nie kłaniasz? Jak mógł motocykle Marqueza deklarować maszyny rywali, skoro dwóch innych zawodników jeździło na identycznych maszynkach, a 3 innych na ponoć trochę lepszych? Dodatków 4 innych miało motocykle, które też nie były deklasowane, bo na niektórych torach były lepsze.
To już się robi 9 rywali…
Przyznaj się założyłeś się, aby pisać rzeczy będące jak najbardziej na bakier z logiką?
Jeśli nie był w formie, to głupio zrobił. Powinien dać sobie więcej czasu na powrót do zdrowia. Chyba, że to miał być ostatni taniec.
Ja myślę, że Marc po tych wszystkich urazach zmądrzał na tyle, że gdyby nie czuł, że jest w stanie jeździć, to by nie wsiadł na motocykl. A jego stan fizyczny jest w stanie ocenić tylko on sam.
Spokojnie jeszcze w tym sezonie Marq skopie tyłki wszystkim na tym Ducati i wtedy goście typu Peregrynus będą siedzieć cicho i płakać, że ten nieszczęsny Marquez zostanie bezapelacyjnie najlepszym zawodnikiem w historii tej dyscypliny 🙂
Wątpię w to, aby MM wiele zdziałał. Stawka wyrównuje się i jest kilku młodych wilczków, którzy chcą zaistnieć.
MM ma też sporo za uszami jeśli chodzi o innych zawodników i oni, mając konkurencyjne maszyny, chcą pokazać, że też potrafią jeździć.
Rossi po 30-ce narzekał na złe opony, a MM będzie stękał na stan zdrowia. Oczywiście są to moje dywagacje, zobaczymy jak karuzela potoczy się dalej.
no skoro Dovzioso mówi że w 2025 r MM93 zdobył mistrzostwo dzięki przewadze motocykla Ducati nad konkurencją (czyli chodzi tu o Aprillię) to nie ma powodu mu nie wierzyć skoro ten sezon zdaje się potwierdzać te słowa.