Miller: „Nie zmieniłbym niczego w swojej karierze”
Jack Miller nadal nie ma nowego kontraktu z Pramac Yamaha. Australijczyk jest niepewny swojej przyszłości w MotoGP. Popularny „Jackass” podkreśla jednak, że jest zadowolony ze swojej kariery wyścigowej i nic by w niej nie zmienił.
31-latek zadebiutował w klasie królewskiej w sezonie 2015. Był nietypowym „rookies”, gdyż trafił do MotoGP prosto z Moto3! Przez pierwsze trzy lata reprezentował barwy satelickiej ekipy Marc VDS Honda. Największy sukces odniósł podczas GP Holandii 2016, gdzie wykorzystał trudne i zmienne warunki do premierowej wygranej! Od tamtej pory Australijczyk słynął z bardzo dobrej jazdy w deszczu, ale i podatności na wiele wywrotek.
W sezonie 2018 Jack trafił do satelickiej ekipy Ducati, Pramac Racing. Podczas GP Argentyny popisał się zdobyciem pole position w deszczowych warunkach. Wyścig pełen kontrowersji zakończył na czwartej pozycji. Wyczyn powtórzył jeszcze w GP Francji. Sezon zakończył na 13. miejscu z dorobkiem 91. pkt. Rok 2019 był jeszcze lepszy. Miller aż pięciokrotnie stanął na najniższym stopniu podium. Wywalczył 165. pkt, dzięki którym został sklasyfikowany na 8. pozycji. W sezonie 2020 kontynuował dobrą passę – cztery podia i 132. pkt zapewniły mu 7. lokatę w punktacji.
Dobre wyniki sprawiły, że „Jackass” wraz z Pecco Bagnaią trafił do fabrycznego teamu Ducati. Australijczyk wykazywał się szybką, ale bardzo nierówną jazdą. Pierwszy sezon startów zakończył na najlepszej w karierze 4. lokacie. Wywalczył pięć miejsc na podium, w tym dwie wygrane – podczas GP Hiszpanii i deszczowego GP Francji. Zdobył łącznie 181. pkt. W sezonie 2022 wywalczył najwięcej punktów w karierze – 189. pkt. Kalendarz został jednak powiększony o dwa wyścigi. W aż siedmiu wyścigach stawał na podium. Podczas GP Japonii sięgnął po ostatnią dotąd wygraną w karierze, natomiast w GP San Marino po pole position. Tym razem pozwoliło to na 5. miejsce w klasyfikacji generalnej mistrzostw. Przez okres dwóch lat Jack pozostawał wyraźnie w cieniu Pecco Bagnai, który wywalczył tytuł Wicemistrza i Mistrza Świata MotoGP.
W 2023 roku Ducati zastąpiło Millera Eneą Bastianinim. „Jackass” trafił do KTM-a, gdzie dobrą jazdę przeplatał z wieloma wywrotkami. Jedyne podium wywalczył przez to podczas GP Hiszpanii 2023. Obydwa sezony zakończył poza czołową dziesiątką. W obu wyraźnie ustępował Bradowi Binderowi.
W sezonie 2025 miejsce Jacka zajął Pedro Acosta, wschodząca gwiazda MotoGP. Australijczyk wrócił natomiast do Pramac Racing, który rozpoczął współpracę z Yamahą. Bardzo słaba forma japońskiej konstrukcji sprawia, że 31-latek rzadko sięga po punkty. Ma ich na koncie jedenaście i ogromna w tym zasługa GP Węgier, w którym Jack wywalczył ósmą pozycję. Dni w Pramac Yamaha wydają siębyć policzone dla Australijczyka.
Pomimo trudnej sytuacji Jack patrzy pozytywnie w przyszłość: „Nie oglądam się za siebie. Wszystko, co zrobiłem w swojej karierze, doprowadziło mnie do tego miejsca. Nadal wykonuję najlepszą pracę na świecie. Kocham swoją pracę. Nie mogę się doczekać wyścigów. Czekam z niecierpliwością na to poczucie nieznanego za każdym razem, gdy gasną światła”.
„Jackass” podkreśla, że niczego nie zmieniłby w swojej karierze: „Nie wiesz, gdzie skończysz. Tak to już jest z wyścigami. Dlatego tak bardzo je kocham. Nie zmieniłbym niczego”.
Niewykluczone, że w przyszłym roku Jacka Millera ujrzymy w MŚ World Superbike. W tym sezonie do WSBK trafił Miguel Oliveira, ubiegłoroczny zespołowy partner Australijczyka i zarazem jego rówieśnik. Tak to już bywa w życiu, że kiedyś musi dojść do wymiany pokoleniowej. I zapewne nie ujrzymy Jacka w przyszłorocznej stawce. Faworytem do zastąpienia Australijczyka ma być Izan Guevara, junior Pramac Racing i aktualny wicelider MŚ Moto2.
Źródło: Motorsport



