„Nie mogę już powiedzieć, że nie jestem pretendentem do tytułu”
Przed GP Węgier Marc Marquez tracił do prowadzącego w tabeli MŚ MotoGP Marco Bezzecchiego aż 102. pkt. Po GP Czech przewaga Włocha zmalała do zaledwie czterdziestu! Wszystko za sprawą nie tylko znakomitej postawy obrońcy mistrzowskiej korony, ale również koszmarnych błędów kierowców Aprilii. W udzielonym wywiadzie Hiszpan nie zaprzecza już, że jest kandydatem do tegorocznego tytułu. Ale nadal nie popada w hurraoptymizm.
MM93 wygrał obydwa główne wyścigi zarówno na Węgrzech, jak i w Czechach. Ponadto zwyciężył w sprincie na torze Balaton Park, natomiast w Brnie stanął na najniższym stopniu podium. Dzięki temu Hiszpan zdobył niemal pełną pulę punktów w ostatnich dwóch rundach!
Zniwelowanie aż 62. pkt w klasyfikacji generalnej MŚ MotoGP nie byłoby jednak możliwe, gdyby nie koszmarne błędy zawodników Aprilii. W niedzielnym wyścigu o GP Węgier Jorge Martin wyeliminował siebie i Bezzecchiego z rywalizacji już na pierwszym okrążeniu. Obaj uniknęli kontuzji, jednak byli mocno poobijani. Za ten incydent „Martinator” otrzymał karę dwukrotnego przejazdu przez dłuższą nitkę toru Masaryk.
Podczas GP Czech kierowcy Aprilii, w przeciwieństwie do Aiego Ogury z Trackhouse Racing, nie prezentowali zawrotnego tempa. Na domiar złego Marco zaliczył wywrotkę w sobotnim sprincie. Co gorsza, dopuścił się ataku na wirażowego! W konsekwencji został wykluczony z rywalizacji w niedzielnym wyścigu! A to oznaczało oddanie pełnej puli punktów rywalom. Martin zajął dziewiąte miejsce po odbyciu dwóch kat „long-lap” i przeciętnym tempie. Marquez natomiast potwierdził, że wyczyn z Węgier nie był przypadkiem. Hiszpan wygrał wyścig na bardzo wymagającym, prawoskrętnym torze w Brnie. Dzięki temu traci do Bezzechiego już tylko 40. pkt! A do końca sezonu jeszcze trzynaście eliminacji.
Nie dziwi więc fakt, iż wszyscy ogłosili powrót Mistrza Świata do walki o obronę korony. Sam Hiszpan nie może już zaprzeczyć, iż jest w tym pojedynku. Nie popada jednak w hurraoptymizm, gdyż przed nim wymagające Assen, na którym niejednokrotnie miały problemy:
„Tak. Nie mogę powiedzieć, że nie jestem w grze o tytuł. Byłem niemal całkowicie poza grą w Mugello. A zwłaszcza przed Mugello, kiedy byłem w szpitalu. W tamtym momencie, kiedy przegrywa się dwa wyścigi, można było tak czuć. Ale nie wiem dlaczego, teraz jestem za liderem tylko 40 punktów! Muszę zachować spokój. Muszę przetrwać w Assen. Zwłaszcza że to tor, na którym nawet będąc w formie, mam problemy” – oznajmił MM93.
Marc z dużą dozą niepewności podchodził do wymagającego toru Masaryk w Czechach. Swoje zwycięstwo określa jako „nieoczekiwane”: „To było nieoczekiwane, całkowicie nieoczekiwane. Mam na myśli to, że dzisiaj celem – bardzo optymistycznym celem – było podium. Ale wiedziałem, że na papierze jestem czwarty w tempie wyścigowym, razem z Pecco bardzo blisko”.
Marquez spodziewał się podium, ale nie wygranej: „Ale wyglądało na to, że Fabio Di Giannantonio i Ai Ogura byli od nas szybsi. Ale naciskaliśmy od początku. Byliśmy trzeci na pierwszym okrążeniu, a potem, zwłaszcza gdy byłem za Pecco, widziałem że moje tempo jest dobre. Utknąłem jednak za nim. Nie byłem w stanie go wyprzedzić”.
Hiszpan cieszy fakt, że po wyprzedzeniu Pecco był w stanie utrzymywać konkurencyjne tempo. Obawiał się bowiem, że za bardzo zużył tylną oponę przez zbyt długą jazdę za zespołowym partnerem: „Kiedy to zrobiłem, byłem w stanie być jeszcze szybszy. Na początku za bardzo używałem tylnej opony, żeby wyprzedzić Pecco, ale nawet wtedy byłem w stanie być szybki”.
As Ducati do końca nie był pewien, czy da radę utrzymać za sobą Aiego Ogurę: „Nie miałem żadnej pewności siebie, mając Ogurę za sobą. Popełniłem mały błąd na wyjściu z zakrętu 12. i powiedziałem „Nie wiem, gdzie On jest!”, a potem „Okej, nieważne. Atakujemy!”. Wjechałem w „trzynastkę” trochę za szybko, ale też mocno dodałem gazu”.
Marquez oglądał wyścig Moto2, w którym Ivan Ortola odebrał zwycięstwo Davidowi Alonso w ostatnim zakręcie toru Masaryk: „Widziałem w Moto2 wyprzedzanie w ostatniej szykanie i pomyślałem „Okej, to nie może mi się przytrafić”. A potem po prostu dodałem gazu i straciłem tył, ale nie na tyle, aby nie przekroczyć linię mety z pierwszej pozycji”.
Chyba nikt już nie ma wątpliwości, iż Marc Marquez wrócił do walki o obronę tytułu Mistrza Świata MotoGP. A pomyśleć, że po GP Francji wszyscy wieszczyli pierwsze mistrzostwo dla Aprilii…
Źródło: Motorsport




Sędziowie dziadkowi pomogą.
Sam pisałem po Mugello, że moim zdaniem jest po tytule, że na pewno wróci do wygrywania, ale o tytule musi zapomnieć. A tu proszę. Oczywiście – jedna gleba i znowu zaczyna od zera. Zobaczymy. Będzie mam nadzieję ciekawie.
@Hubert Albo w drugą stronę. Gleba Beza i można powiedzieć, że sezon zaczyna się od nowa:). Ja pisałem, sytuacja podobna do F1 z ubiegłego roku, gdzie Verstapen odrobił ponad 100 punktów do Piastrego-lidera mistrzostw w czerwcu. Także…trzeba czekać do ostatniego wyścigu 🙂 bo już w tym sezonie mamy niezłe zwroty akcji.
Kozak i tyle. Na pewno jest w tym co mówi kurtuazja ale sam wie że nikt nie może mu zagrozić.