Acosta o odejściu z KTM: „Nie mam już czasu do stracenia”

Pedro Acosta przyznał, że decyzję o przejściu do Ducati od sezonu 2027 podjął, ponieważ nie chciał dłużej czekać na motocykl zdolny do walki o mistrzostwo świata. Hiszpan zakończy tym samym pięcioletnią współpracę z KTM, z którym zdobył tytuły w Moto3 i Moto2, a następnie zadebiutował w MotoGP.

22-latek podkreślił, że od momentu podpisania kontraktu z fabrycznym zespołem KTM jego celem było jedno – otrzymanie motocykla pozwalającego walczyć o tytuł. Choć RC16 zrobił w ostatnich latach wyraźny postęp, nadal ustępuje Ducati i Aprilii.

Kliknij, aby pominąć reklamę

„Już przy podpisywaniu kontraktu mówiłem, że chcę mieć motocykl, którym będę mógł zdobyć mistrzostwo świata. Tego wciąż nie udało się osiągnąć. Szczerze mówiąc, nie mam już czasu do stracenia. KTM dał mi ogromne doświadczenie, ale poczułem, że przejście do Ducati to wyzwanie, którego potrzebuję na tym etapie kariery” – powiedział Acosta.

Mimo regularnych występów w czołówce Hiszpan nadal czeka na swoje pierwsze zwycięstwo w Grand Prix. Również KTM nie wygrał niedzielnego wyścigu MotoGP od triumfu Miguela Oliveiry w deszczowym Grand Prix Tajlandii w 2022 roku.

Szef KTM Pit Beirer przyznał, że odejście Acosty było dla zespołu dużym zaskoczeniem. „Przez lata budowaliśmy projekt wokół Pedro i nigdy nie zakładaliśmy, że odejdzie. To był trudny moment, ale w sporcie trzeba iść dalej. Ostatecznie znaleźliśmy nowych zawodników i patrzymy w przyszłość z optymizmem” – powiedział.

Kliknij, aby pominąć reklamę

W 2027 roku fabryczny zespół KTM stworzą Alex Marquez i Fabio Di Giannantonio. Acosta uważa, że jego dotychczasowy pracodawca dokonał bardzo mocnych transferów. „Mają wicemistrza świata Alexa i zawodnika, który jest obecnie numerem dwa wśród kierowców Ducati. To bardzo mocny skład i dobre karty na przyszły sezon” – ocenił Hiszpan.

Źródło: motorsport.com

Paweł Krupka

Na MOTOGP.PL - od 2009 roku. W kręgu zainteresowań - wszystko co związane z motorsportem, od żużla, przez MotoGP do Formuły 1.

Powiązane artykuły

Dodaj komentarz

Back to top button