Casey Stoner po operacji kręgosłupa
Już czternaście lat mija od ostatniego sezonu Caseya Stonera w MotoGP. Australijczyk od lat zmagał się jednak z bólami kręgosłupa, które są pokłosiem wypadku z 2003 roku. Były dwukrotny Mistrz Świata klasy królewskiej na początku roku poddał się operacji.
Casey Stoner miał w swojej karierze kilka problemów zdrowotnych. Po raz pierwszy poddał się operacji kręgosłupa w sezonie 2003. Było to po wypadku w klasie 125 cm³, gdzie Australijczyk uderzył w belę siana. W sezonie 2009 ówczesny kierowca Ducati zmagał się z chronicznym zmęczeniem, który uniemożliwiał mu starty. Powodem okazała się nietolerancja laktozy. Już po zakończeniu kariery w 2012 roku Stonera nadal trapiły bóle kręgosłupa. Ostatnie miesiące były dla niego nie do zniesienia. Konieczna była więc operacja kręgosłupa. Australijczyk poddał się jej na początku tego roku.
Mistrz Świata MotoGP z lat 2007 i 2011 zdecydował się podzielić tą wiadomością na swoim profilu społecznościowym:
„Minęły trzy miesiące od operacji zespolenia kręgosłupa L5-S1 i wymiany dysku L4-5. Wszystko zaczęło się od wypadku w 2003 roku, kiedy uderzyłem głową w belę siana. Uderzenie spowodowało ucisk kręgosłupa i choć przez ponad 20. lat radziłem sobie z tym najlepiej, jak potrafiłem, ostatnie kilka lat – a zwłaszcza ostatnie sześć miesięcy – stało się nie do zniesienia. Doszło do tego, że operacja była jedyną realną opcją” – zwierzył się fanom Stoner.
Były kierowca Ducati i Hondy przyznał, że po operacji dawno nie czuł się tak dobrze: „Rekonwalescencja z pewnością miała swoje wzloty i upadki, ale ogólnie rzecz biorąc, moje plecy nie czuły się tak dobrze, odkąd pamiętam. Najbardziej zaskoczyło mnie uświadomienie sobie, że nawet gdy wcześniej wydawało mi się, że moje plecy są „dobre”, wciąż odczuwałem ciągły ból. Dopiero teraz poczułem, jak to jest naprawdę nie mieć bólu pleców. Jestem niezmiernie wdzięczny mojemu chirurgowi i całemu zespołowi medycznemu, który opiekował się mną przez cały proces. Dziękuję za przywrócenie mi jakości życia”.
Życzymy mu wszystkiego najlepszego!
Źródło: crash.net




Że tak powiem….klasyka gatunku ten odcinek L4-L5 i L5-S1. Chyba znaczna cześć ludzkości ma z tym odcinkiem problemy.
Ale nieźle, że mając takie nazwisko i na pewno różne dojścia, tyle lat wytrzymał z takim bólem.