Acosta skrytykował decyzję sędziów o wznowieniu wyścigu
Pedro Acosta przeszedł istny „roller coaster” podczas wyścigu o GP Katalonii. Hiszpan prowadził przez większą część rywalizacji. Ostatecznie jednak zakończył zmagania w żwirze, po kontakcie z Aiem Ogurą! Kierowca KTM-a odmówił komentarza w sprawie kolizji z Japończykiem. Poddał jednak krytyce decyzję sędziów o wznowieniu rywalizacji po dwóch czerwonych flagach.
GP Katalonii było przerywane aż dwukrotnie po niebezpiecznych wypadkach. Pierwszy był z udziałem Pedro Acosty, którego motocykl na prostej pomiędzy dziewiątym a dziesiątym zakrętem odmówił posłuszeństwa. Hiszpan nie zdążył zasygnalizować problemów, gdyż tuż za nim znajdował się Alex Marquez. Kierowca Gresini Ducati z impetem uderzył w tył motocykla KTM i siłą rozpędu wjechał na trawę! Dzięki podbiciu AM73 zleciał z Ducati, które uległo kompletnemu zniszczeniu. 30-latek doznał licznych złamań. Gdyby jednak uderzył w bandę wraz z motocyklem, skutki wypadku mogłyby być dużo poważniejsze!
Drugi wypadek miał miejsce po wznowieniu rywalizacji. Na dohamowaniu do pierwszego zakrętu toru pod Barceloną doszło do zbiorowej kolizji z udziałem Francesco Bagnai (Ducati), Luki Mariniego (Honda HRC) i Johanna Zarco (LCR Honda)! Reprezentanci Włoch wyszli z wypadku bez szwanku. Niestety Francuz doznał kontuzji lewej nogi, w tym zerwania więzadeł w kolanie i złamania kości strzałkowej.
Pomimo dwóch poważnych kraks, w których ucierpieli kierowcy, sędziowie zdecydowali się po raz kolejny wznowić rywalizację. Ostatecznie wyścig padł łupem Fabio Di Giannantonio (VR46 Ducati). Acosta, który pod koniec zmagań miał ogromne problemy z przyczepnością, wylądował w żwirze na ostatnim okrążeniu wyścigu! Ai Ogura, w stylu Valentino Rossiego z 2009 roku, „wjechał pod łokieć” zawodnika KTM-a w ostatnim zakręcie Circuit de Catalunya. Niestety doszło między nimi do kontaktu. Za to przewinienie kierowca Trackhouse Aprilia otrzymał karę trzech sekund, w konsekwencji czego spadł z czwartego na ósme miejsce. 25-latek udał się do boksu PA37, gdzie osobiście go przeprosił.
Acosta odmówił komentarza w sprawie kolizji z Ogurą. Obaj bowiem wyjaśnili sobie tą sytuację między sobą. Skrytykował jednak decyzję sędziów, którzy pomimo obrażeń poniesionych przez Alexa Marqueza i Johanna Zarco, postanowili wznowić wyścig o GP Katalonii. To im na samym początku poświęcił uwagę:
„Cóż, nie chcę dziś mówić o wyścigu, bo myślę, że najważniejsze jest to, że Alex i Johann są cali i zdrowi. W tej sprawie czekam na wieści o obu. Wygląda na to, że wyścig, wszystko, co mogło pójść nie tak, poszło nie tak” – oznajmił Acosta.
Hiszpan nie chciał komentować wyścigu. Wspomniał jednak, że przyczyną nagłego braku mocy były najprawdopodobniej problemy z elektroniką: „Mam problem z elektryką. Na prostej przeszedłem od jazdy na pełnym gazie do jazdy bez gazu. Wszystko poszło naprawdę źle. Myślę, że nie ma potrzeby mówić o wyścigu”.
Pedro poddał krytyce decyzję sędziów po wznowieniu rywalizacji po dwóch poważnych wypadkach. Każdy kierowca był bowiem wzburzony faktem, co stało się z Alexem Marquezem i Johannem Zarco. A to tylko prowokowało do kolejnych niebezpiecznych incydentów:
„Mam na myśli to, że pojechałem drugim motocyklem. Z tą maszyną wszystko było w porządku. Ale nigdy nie jest łatwo wrócić po nieprzyjemnej sytuacji, takiej jak ta, którą przeżyliśmy dzisiaj, po bardzo poważnym wypadku Alexa. Dlatego nie sądzę, żeby po dwóch czerwonych flagach trzeba było podejmować trzecią próbę. Uważam, że w tym przypadku te rzeczy nie są konieczne. Koniec końców, show jest ważne, ale to my tworzymy show. W tym przypadku nie jest tak przyjemnie wystartować dziś w trzech wyścigach” – podkreślił kierowca fabrycznego zespołu KTM.
Zdanie swojego rodaka podziela Jorge Martin. Kierowca Aprilii wyjeżdża z Katalonii bez punktów: „Nie wiem, czy kontynuowanie programu było konieczne, bo po tych wszystkich incydentach, karetkach pogotowia na torze itd. Myślę, że musimy trochę pomyśleć również o ludzkiej stronie. Dla mnie kontynuowanie wyścigu nie stanowi problemu. Mogę się skoncentrować. Z każdym wyścigiem czułem się coraz silniejszy. Miałem więc potencjał na zwycięstwo. Ale takie są wyścigi”.
Niewykluczone, że GP Katalonii wymusi na organizatorach serii pewne korekty w przepisach.
Źródło: TNT Sports




Trochę pieprzy bo jak Alex leciał w powietrzu to ten stukał w bak bo się motocykl popsuł. Nie widziałem po nim załamania , jakby wygrał to inaczej by mówił. U Acosty pomału już wchodzą nerwy. Przejął to się Bagnaia który pomagał Zarco a potem mówił że po 3 okrążeniach odpuścił bo za dużo dla niego się wczoraj wydarzyło.