Alex Rins: „Co ja tu w ogóle robię?”
Alex Rins był zdecydowanie najsłabszym zawodnikiem wyścigu o GP Stanów Zjednoczonych. Hiszpan stracił ponad dziesięć sekund do poprzedzającego go na mecie Fabio Quartararo. AR42 jest wyraźnie zdemotywowany obecną sytuacją. Ma jednak świadomość, że Yamaha jest na początku projektu z silnikiem V4. Sam jednak również jest daleko od optymalnej formy. Czy 30-latek sam podejmie decyzję o zakończeniu sportowej kariery?
Yamaha „płaci frycowe” za wprowadzenie zupełnie nowego silnika w sezonie 2026. Są zdecydowanie najsłabszym konstruktorem w stawce. Tor COTA w Austin wyraźnie obnażył ich słabości. Jak przyznał sam Fabio Quartararo, choć poprawił czas okrążenia o pół sekundy w stosunku do poprzedniego roku, to rywale zyskali aż sekundę! W rezultacie są więc jeszcze dalej za konkurencją. A europejskie tory mogą jeszcze bardziej uwypuklić stratę japońskiego konstruktora.
Francuz „nie gryzie” się w język, jednak niemal pewne jest jego przejście do Hondy na sezon 2027. Alex Rins musi być zdecydowanie bardziej powściągliwy w swoich wypowiedziach. Hiszpan nie ma argumentów na pozostanie w stawce MotoGP. Dlatego też do tej pory bardziej poddawał krytyce własną formę, a nie motocykla Yamahy. Po wyścigu w Stanach Zjednoczonych był jednak wyraźnie zdemotywowany:
„Widzenie wszystkich czterech Yamah z tyłu stawki nie jest czymś wspaniałym. Nie żebym był specjalnie zaskoczony, ale pomyślałem sobie „Wow! Jesteśmy wszyscy w tym miejscu!?”. Do ósmego okrążenia motocykl nie reagował, gdy dodawałem gaz na wyjściu z zakrętów 1. i 11. Na niektórych okrążeniach było dobrze. Na innych odczuwałem ten problem”. – opisywał zrezygnowany AR42.
Kontynuując wypowiedź, Alex sam zadaje sobie odpowiedzi na nurtujące pytania: „Podczas mojego drugiego przejazdu w kwalifikacjach motocykl nie działał. Szeroko jechałem w każdym zakręcie. Nie mogłem skręcać, zmieniać kierunku jazdy, ani nic zrobić. Czułem się po prostu bezużyteczny na motocyklu. Pomyślałem sobie „Co ja tu w ogóle robię?”. Są chwile, kiedy nie czuję się dobrze i w końcu pytałem siebie „Co my tu robimy?”. To trudna sytuacja”.
Alex Rins zdaje sobie sprawę z faktu, że nie ma już najmniejszych szans na zachowanie posady w Yamasze. Dlatego też możemy częściej słyszeć niepochlebne komentarze na temat japońskiej konstrukcji spod znaku trzech skrzyżowanych kamertonów. Hiszpan dotąd zachowywał wstrzemięźliwość w swoich wypowiedziach. Powoli jednak sam zaczyna sobie zadawać pytanie, czy jest sens dalej jeździć, tym bardziej że jego zdrowie nie pozwala mu już na wykorzystanie pełni możliwości. Na podobnym rozdrożu są Maverick Vinales i poniekąd Marc Marquez.
Źródło: speedweek.com



