Bagnaia: „Testy niczego nie zmienią”
Francesco Bagnaia niebawem zakończy prawdopodobnie najgorszy sezon w swoim karierze. Po raz kolejny Włoch będzie musiał walczyć w Q1 i jest na przegranej pozycji w walce o podium klasyfikacji generalnej MŚ MotoGP. Wyraźnie zrezygnowany 28-latek myśli już o kolejnym sezonie.
Fabryczny zawodnik Ducati w dość lakoniczny sposób podsumował piątkowe treningi: „Szczerze mówiąc, to standardowy dzień w 2025 roku”. Następnie dodał: „Od samego początku mieliśmy problemy i po prostu próbowaliśmy obrać niewłaściwy kierunek, przez co straciliśmy trochę czasu. W ostatniej części sesji starałem się znaleźć w pierwszej dziesiątce, ale mi się nie udało. Jest więc bardzo podobnie do poprzednich weekendów”.
Bagnaia nie ukrywa, że jest już myślami w sezonie 2026. Jako, że we wtorkowych testach będą wykorzystywane tegoroczne motocykle, nie ma żadnych oczekiwań. Chce po prostu przejść przez najbliższe dni w Walencji, dobrze się bawiąc: „Nie mam żadnych oczekiwań. Chciałbym po prostu cieszyć się weekendem. W dniach, które nam pozostały, postaram się poświęcić czas na poprawę. Szczerze mówiąc, wtorek wiele nie zmieni, bo motocykle będą takie same. W związku z tym nie będzie tu żadnego kroku naprzód”.
„Pecco” podkreśla, że tor im. Ricardo Tormo w Walencji uwypukla jego problemy, szczególnie we wchodzeniu w zakręty: „Szczerze mówiąc, spodziewałem się tych problemów. To tor, który uwypukla mooje problemy. Na tym torze potrzebny jest motocykl, który dobrze hamuje w pochyleniu i dobrze skręca. Mój motocykl w tym sezonie niestety tego nie robi”.
Były dwukrotny Mistrz Świata MotoGP wlewa jednak nadzieje w serca jego fanów na lepszy wynik. Zaznacza bowiem, że poprawił swoje osiągi względem poranka. Powiało więc lekkim optymizmem: „Problemy tutaj są poważniejsze. Myślę jednak, że radzimy sobie z tym dobrze – poprawiliśmy się od rana i zrobiliśmy duży krok naprzód”.
28-latek po raz kolejny daje do zrozumienia, że choć wie, co poprawić w motocyklu, z technicznego punktu widzenia nie jest w stanie tego zrobić. Dlatego już myśli o specyfikacji na 2026 rok, w której będzie mógł coś poprawić: „Bardzo trudno prosić o coś zespół (jeżeli chodzi o poprawę motocykla – przyp. red.). Mam jasne wyobrażenie o tym, co mi pomoże, ale patrząc na dane i inne aspekty, trudno jest osiągnąć oczekiwany poziom. Dlatego też nie mogę rozwiązać swoich problemów. Od pierwszego wyścigu sezonu staramy się poprawić, nieustannie analizujemy sytuację. Ale nie jesteśmy w stanie sobie z tym poradzić. Dlatego też myślę już o przyszłorocznym motocyklu”.
Czy Francesco Bagnaia odzyska dawną formę w sezonie 2026? Czas pokaże. Jedno jest pewne – przyszły rok to jego „być, albo nie być” w barwach Ducati.
Źródło: speedweek.com




Dlaczego być albo nie być? Sezon 2027 to jednak loteria. Sądzę, że składy za wiele się nie zmienią na sezon 27. Jak juz to w 2028 może dojść do sporych przetasowań. Zespoły wolą pozostać przy tym co znają, a nowy zawodnik to kolejny puzzel do układanki w już i tak mocno porozrzucanej ukladance.
@Hubert Bo jeżeli Pecco zaliczy kolejny fatalny sezon, to wymienią go Alexem Marquezem lub Ferminem Aldeguerem. Albo nawet Pedro Acostą.
@Mefisto Każdy ma swoją teorię. Na moje wymienią go najwyżej w 28, właśnie ze względu na nowe maszyny. Czas oczywiście pokaże, który z nas miał rację.
@Mefisto Oby nie Fermin