Ciekawa potyczka między Acostą a „Diggią” w GP Francji

Fabio Di Giannantonio i Pedro Acosta do ostatnich metrów wyścigu o GP Francji walczyli o czwarte miejsce. Ostatecznie Włoch skutecznie zaatakował Hiszpana w przedostatnim zakręcie toru Le Mans. Było to ostatnie okrążenie rywalizacji! Obaj panowie ukazali kulisy ich pojedynku.

Pedro Acosta długo liczył się w walce o podium. Po wywrotce Pecco Bagnai kierowca fabryczny KTM-a jechał nawet na drugim miejscu. Nadmierna degradacja ogumienia w motocyklu Hiszpana uniemożliwiła mu jednak utrzymanie pozycji. Ostatecznie wyprzedzili go nie tylko Jorge Martin i Ai Ogura, ale również Fabio DiGiannantonio. Włoch odebrał PA37 czwartą lokatę w przedostatnim zakręcie toru Le Mans, na ostatnim okrążeniu wyścigu o GP Francji!

Kliknij, aby pominąć reklamę

Między zawodnikami wywiązała się ciekawa rozmowa. Acosta nie krył irytacji z powodu utraty pozycji, jednak starał się podejść do owej sytuacji w sposób żartobliwy. Hiszpan wspomniał, iż patrzył prosto w oczy Włochowi. I zażartował, że zemści się na nim podczas jego domowego GP.

We właściwym wywiadzie kierowca fabryczny KTM-a przyznał, że czuje frustrację z powodu utraty szansy na podium. Podkreśla jednak, że pojechał najlepszy dotąd weekend we Francji: „Szczerze mówiąc, jestem dość zły, bo straciliśmy dobrą szansę na podium. Z drugiej jednak strony to jeden z moich najlepszych weekendów tutaj, w Le Mans. Po raz pierwszy ukończyłem oba wyścigi. Zrobiłem postęp, jak stąd na Księżyc!”.

Uwzględniając wszystkie okoliczności, 21-latek jest zadowolony ze swojego występu. Cieszy się, że deszcz ostatecznie nie spadł, gdyż nie czuł się pewnie na mokrym torze: Tak czy inaczej, jestem całkiem zadowolony. To była trudna rozgrzewka, niskie temperatury. Spodziewałem się mokrego wyścigu. Deszcz jednak nie spadł. Z tego jestem całkiem zadowolony. Dobrze wystartowaliśmy. Udało nam się pokonać pierwsze dziesięć okrążeń dość szybko. Następnie utrzymaliśmy tempo przez kolejne siedem kółek. Na ostatnich dziewięciu mieliśmy niestety problemy. Uwzględniając jednak wszystkie za i przeciw, jestem zadowolony”.

Kliknij, aby pominąć reklamę

Kierowca VR46 Ducati pierwotnie planował wyprzedzić Acostę w dziewiątym zakręcie. „Diggia” był jednak za daleko, w związku z czym musiał wymyślić inny sposób na atak. Ostatecznie manewr wyprzedzania Włoch przeprowadził w przedostatnim zakręcie toru Le Mans. Di Giannantonio przypomniał sobie manewr wyprzedzania na Marco Bezzecchim w 2018, kiedy jeździli jeszcze w Moto3:

„Widziałem, że Pedro jechał naprawdę dobrze i bardzo trudno było go zaatakować. Przygotowywałem się do ataku w zakręcie numer dziewięć, ale na ostatnim okrążeniu byłem bardzo daleko. Musiałem więc szybko wymyślić sposób na atak i właśnie poczułem małe déjà vu z 2018 roku, kiedy to wykonałem manewr wyprzedzenia na „Bezie” (tj. Marco Bezzecchim – przyp. red.) w Moto3. Powiedziałem sobie „Dobra, spróbujmy to zrobić z Pedro” i zadziałało!” – skomentował manewr wyprzedzania „Diggia”.

Fabio cieszy się z udanego ataku, gdyż ma świadomość, iż każdy punkt może być na wagę złota: Cieszę się, bo to było o jedno miejsce więcej, co jest dobre, ale też o jedno miejsce więcej do mistrzostwa. Dlatego też jestem bardzo zadowolony”.

Fabio Di Giannantonio nie tylko odebrał czwartą lokatę Pedro Acoście w GP Francji, ale również trzecie miejsce w mistrzostwach! Włoch awansował na 3. miejsce w tabeli i ma w dorobku 84. pkt. As KTM-a ma jedno „oczko” mniej. Diggia pewnie wyprzedza pozostałych kierowców Ducati. Kolejnym w tabeli jest bowiem pauzujący w wyniku kontuzji Marc Marquez, który znajduje się dopiero na 7. lokacie z dorobkiem zaledwie 57. pkt!

Kliknij, aby pominąć reklamę

Źródło: Motorsport

Powiązane artykuły

Dodaj komentarz

Back to top button