„Diggia” o braku możliwości wyprzedzania: „To koszmar!”
Fabio Di Giannantonio po mocnym finiszu przeciął linię mety na trzecim miejscu. Kierowca VR46 Ducati wydawał się być szybszym od braci Marquezów. Szybkie przegrzewanie przedniej opony oraz układ toru Sachsenring uniemożliwił jednak bezpieczny atak.
28-latek podkreślił, że na niemieckim torze jakikolwiek manewr wyprzedzania jest niezwykle trudny do zrealizowania: „Na tym torze naprawdę, naprawdę trudno się wyprzedza. Kiedy jedziesz za zawodnikiem, nagrzewa się tylko przednia opona, a przy wszystkich zakrętach i ich kącie, naprawdę trudno jest utrzymać tempo i spróbować wyprzedzić. Można to zrobić, ale jest to dość ryzykowne”.
Fabio po starcie został wyprzedzony przez Aiego Ogurę. Włoch jednak szybko skontrował Japończyka. W ocenie Di Giannantonio był to klucz do wywalczenia podium. Początkowo zachowywał odstęp od Alexa Marqueza, by nie przegrzewać nadmiernej przedniej opony. Pod koniec rywalizacji wyraźnie jednak zbliżył się do przyszłorocznego partnera zespołowego. Jakakolwiek próba ataku wiązała się jednak z nadmiernym ryzykiem: „Musiałem wykonać manewr wyprzedzania na Ogurze na początku, żeby spróbować się tam dostać (tj. na podium – przyp. red.). Ale starałem się mieć trochę miejsca w środku wyścigu, żeby schłodzić przednią oponę. Ale ostatecznie to nie wystarczyło; Wyprzedzanie Alexa było po prostu zbyt ryzykowne”.
W ocenie „Diggii” Marc Marquez, choć był w zasięgu, to nie był uchwytny. Aktualny Mistrz Świata MotoGP kontrolował bowiem tempo, nie nadwyrężając przedniej opony. Fabio podkreśla, że próba utrzymania się za innym motocyklem jest „koszmarem”: „Robi się to, żeby utrzymać tempo w bezpieczniejszy sposób. Myślę, że miałem lepszą prędkość, żeby jechać szybciej. To stuprocentowa prawda, że Marc również nie cisnął na 100%. Myślę, że Marc miał coś więcej, ale kontrolował to, ale to normalne. A dla nas, byłem tam, próbując dotrzymać im kroku. Ale kiedy jest się z tyłu, utrzymanie tempa staje się prawdziwym koszmarem. Nawet jeśli jest się szybszym, nie da się utrzymać tempa. Więc trzeba trochę miejsca”.
Kończąc wypowiedź, kierowca VR46 Ducati dodał, że tor Sachsenring ma niewiele linii jazdy, co utrudnia schładzanie tylnej opony. A próba jej oszczędzania negatywnie wpływa na przód. Włoch podkreśla, że jutro postara się poczynić krok do przodu, aby mieć możliwość ataku: „Możesz obierać różne tory, żeby spróbować oszczędzić tylną oponę. Ale cokolwiek robisz, żeby oszczędzić tylną oponę, trochę niszczysz przednią. A kiedy jedzie się za zawodnikiem, który większość okrążenia pokonuje na krawędzi opon, naprawdę trudno jest to uratować. Jeśli więc już się zbliżysz, czołówka cały czas się przemieszcza. Ściganie się w ten sposób było trochę dziwne. Ale tak to już jest i musimy się dostosować i zrobić coś lepszego na jutro, żeby móc atakować”.
Źródło: Motorsport



