Doktor Costa sceptyczny wobec powrotu Martina w Malezji
Doktor Claudio Costa ocenia, że powrót Jorge Martina już podczas GP Malezji będzie niezwykle trudny. W rozmowie z GPOne zwrócił uwagę przede wszystkim na to, że Hiszpan złamał prawy nadgarstek. Większą szansę widzi w starcie podczas GP Kataru, zaplanowanego tydzień po Sepang, choć sam zastrzegł, że nie oglądał zdjęć rentgenowskich zawodnika.
Aprilia przekazała po tomografii komputerowej, że jedynym potwierdzonym urazem jest złamanie dalszej części kości promieniowej bez przemieszczenia. „Zawodnik nie wróci do Hiszpanii” — poinformował zespół, zapowiadając leczenie w kolejnych dniach. Komunikat pozostawił otwartą możliwość wcześniejszego powrotu, ale nie potwierdził udziału w GP Malezji. Wcześniej Martin został uznany za niezdolnego do startu w niedzielnym wyścigu w Australii.
Założyciel Clinica Mobile podchodzi do terminu malezyjskiego wyścigu znacznie ostrożniej. „Jazda z urazem prawego nadgarstka jest bardzo trudna” — stwierdził, analizując sytuację przy założeniu, że operacja nie będzie potrzebna. Costa wielokrotnie wracał do różnicy między urazem lewej i prawej ręki, która w jego ocenie ma tutaj zasadnicze znaczenie. Wspominał zawodników ścigających się mimo złamań, ale podkreślał, że przypadek Martina nie daje mu podobnego optymizmu na najbliższy weekend.
Jednocześnie lekarz zaznaczył istotne ograniczenie swojej oceny: „Nie widziałem zdjęć rentgenowskich”. Wspomniał między innymi o Kevinie Schwantzu, który w przeszłości wracał do rywalizacji z kontuzjowanym lewym nadgarstkiem. Przywołanie dawnych przypadków nie było jednak potwierdzeniem stanu zdrowia Hiszpana. Rozmowa z GPOne przedstawiała osobistą opinię Costy, a nie wynik badania Martina ani decyzję o dopuszczeniu go do jazdy.
„W Malezji to niemożliwe, ale w Katarze możliwe” — tak Costa podsumował różnicę między rozważanymi terminami powrotu. GP Malezji odbędzie się od 30 października do 1 listopada, natomiast katarska runda pozostaje zaplanowana na 6–8 listopada. Po odwołaniu niedzielnego wyścigu na Phillip Island strata Martina do Marca Marqueza nadal wynosi 10 punktów. Na razie Aprilia nie potwierdziła, kiedy jej zawodnik ponownie stanie na starcie.
Źródło: gpone.com, motogp.com




Łatwo się mówi, ale zaskoczyło mnie że Martin nie ściągnął rąk bliżej ciała lub nie skrzyżował ich na klatce kiedy zaczął koziołkować.
Jakby wydaje się to mniej kontuzjogenne dla zawodnika, niż uderzanie przy obrotach luźno zwisającymi kończynami.
Ale jak mówię, łatwo się to pisze, może chciał, ale przeciążenie było takie i jego moment obrotowy że nie był w stanie.
Myślę, że JM niepotrzebnie zaryzykował. W mojej ocenie był szybszy od MM lecz poniosły go emocje. Mógl jechać za MM podpatrywac jego słabsze punkty i zaatakowac na 2 kółka przed metą. Na suchym torze miał lepsze tempo lecz tutaj powinna byc raczej kalkulacja zamiast natychmiastowej woli walki łeb w łeb a tu Marqez jest znacznie silniejszy i mam wrażenie ,że mentalnie wygrał ten wyścig nie mając tempa na zwycięstwo. Jorge pożegnał się z tytułem mistrza w dosyć głupi sposób choć łatwo gadać z fotela. Nie ukrywam, że kibicowałem Martinowi lecz w przyszłym sezonie myślę, że pozamiata #37 i #93 nie będzie wiedział co się dzieje, że za każdym razem o włos przegrywa z Acosta.