Luca Marini o relacjach z Valentino Rossim: „Inspirował mnie”
Luca Marini zadebiutował w MotoGP w 2021 roku. Był to ostatni sezon w karierze Valentino Rossiego, jego przyrodniego brata. Przez lata Włoch czerpał jednak inspirację od „The Doctora”, kiedy ten święcił sukcesy w klasie królewskiej. Marini podkreśla, że jego brat był dla niego ogromną inspiracją.
W wywiadzie dla motogp.com Luca wspomina lata, w których jeździł na wyścigi z Valentino: „Kiedy byłem młodszy, byłem z bratem w wielu miejscach, w wielu krajach na świecie, odczuwając i przeżywając wszystkie jego sukcesy w tamtym momencie”.
Marini miał okazję podziwiać pracę, jaką „The Doctor” wykonuje poza torem. Aktualny kierowca Honda HRC nie ukrywa, iż czerpał ogromną inspirację od swojego przyrodniego brata: „Wiemy, co Vale (tj. Valentino Rossi – przyp. red.) zrobił i osiągnął na torze, ale także jaka praca za tym stoi. Dawała mi mnóstwo inspiracji i dobrego samopoczucia za każdym razem. Cieszyłem się każdą chwilą”.
Luca przez dwa pierwsze sezony w MotoGP reprezentował barwy zespołu Valentino Rossiego. W 2024 roku podjął się jednak nowego wyzwania, jakim był angaż w fabryczną ekipę Hondy HRC. W przyszłym sezonie 29-latek trafi do Tech3 KTM, gdzie stanie na czele projektu. Marini nie zgadza się z tezą, że przez pokrewieństwo z „żywą legendą MotoGP” odczuwa większą presję: „Nie powiem, że jest większa presja. Każdy zawodnik MotoGP jest pod dużą presją. Trudno nam konkurować na tym poziomie. Może kiedy dołączyłem do mistrzostw świata, wielu ludzi trochę bardziej mnie gnębiło. Nauczyłem się jednak sobie z tym radzić, odkąd byłem młody”.
Przez ostatnie lata LM10 zapracował na swoją pozycję w kategorii królewskiej. W Hondzie HRC potwierdził, że potrafi pracować nad rozwojem motocykla, a „chłodna głowa” pozwala mu egzekwować pracę zespołu na torze. To skłoniło Tech3 KTM do zaangażowania go w nowy projekt, związany z przyszłoroczną rewolucją techniczną. W międzyczasie Luca zdążył założyć rodzinę. Podkreśla, że choć kariera wyścigowa jest dla niego bardzo ważna, to rodzinę stawia na pierwszym miejscu:
„To prawda, że to trudne. Zwłaszcza presja, z którą zmagamy się nieustannie przez cały rok. Szczególnie w niektórych momentach sezonu jest ogromna. To najtrudniejsza część – kiedy masz tu problemy, wracasz do domu i jesteś naprawdę twardy, wykończony. Każdy ma wzloty i upadki, a w chwilach słabości trudno patrzeć w przyszłość i cisnąć dalej. Niełatwo mi radzić sobie ze mną w chwilach słabości, więc Marta (żona Mariniego – przyp. red.) za każdym razem spisała się fantastycznie i wie, jak ze mną rozmawiać – albo nie rozmawiać. Znamy się od dawna i mam naprawdę szczęście, jeśli chodzi o rodzinę, bo wszystko ułożyło się po mojej myśli z dzieciństwa” – podkreślił Luca Marini.
Źródło: speedweek.com




Bardzo trudno jest wyjść z cienia swojego WIELKIEGO BRATA czy ojca i zbudować własną legendę. I Luca i Alex Marquez a także Ralph Schummacher wiedzą to najlepiej. Ale że jest to absolutnie możliwe niech świadczą przykłady Maxa Verstappena czy Nico Rosberga. Bycie wielkim w świecie auto/moto to ciężka praca ale przede wszystkim WRODZONY CZYSTY TALENT ( czysta prędkość) i……..odrobina szczęścia 🙂
@MoimZdaniem Max i Nico, to kolejne pokolenia 😉