Morbidelli wspomina trudny debiutancki sezon 2018

Franco Morbidelli przystępuje do ostatniej domowej rundy w MotoGP. Włoch z końcem sezonu opuści szeregi VR46 Ducati. Choć nie zostało to oficjalnie potwierdzone, ma zamienić się miejscami z Nicolo Bulegą, który został ogłoszony kierowcą ekipy Valentino Rossiego w 2027 roku. „Franky” podkreślił, że nauczył się „odkładać strach na bok”. Wspomniał m.in. o bardzo trudnym debiutanckim sezonie 2018, po którym jego przyszłość również nie była pewna.

Morbidelli awansował do klasy królewskiej jako aktualny Mistrz Świata Moto2. Wraz z Thomasem Luthim reprezentowali barwy ekipy Marc VDS. Belgijska ekipa, która była satelickim zespołem Hondy, odbiegała poziomem od czołówki. „Morbi” wywalczył zaledwie 50. pkt i zajął odległe 15. miejsce w klasyfikacji generalnej. Po tym sezonie czuł strach przed utratą posady w elicie. Ostatecznie dostał szansę od satelickiej ekipy Yamahy, SRT. Luthi natomiast był zmuszony powrócić do kategorii pośredniej.

Kliknij, aby pominąć reklamę

W udzielonym wywiadzie Franco przyznał, że to pierwszego sezonu obawiał się najbardziej: Bałem się odejść z MotoGP w 2018 roku. Kiedy dołączyłem do MotoGP, wyniki nie nadchodziły. A kiedy nie ma wyników, szczególnie w pierwszym roku, człowiek się boi. Ale przez lata nauczyłem się odkładać strach na bok”.

Kontynuując wypowiedź, Franco zwrócił uwagę, że wraz ze zdobytym doświadczeniem i wiekiem nauczył radzić sobie z trudnymi sytuacjami: Byłem po prostu bardzo młody i ponieważ wchodziłem do tej kategorii jako mistrz świata, spodziewałem się godnego występu. Zamiast tego, wyniki nie nadchodziły, ponieważ poziom w MotoGP jest zupełnie inny. Byłem młody. Miałem 23 lata. Teraz mam 31. Nie jestem stary, ale mam większe doświadczenie. W jakim aspekcie zmieniłem się najbardziej? Stałem się większym profesjonalistą i jestem bardziej oddany sportowi. Kiedy miałem 23. lata, wszystko było bardziej zabawą”.

Za najtrudniejszy czas Morbidelli uważa sezon 2022. Odniósł bowiem kontuzję, która odbiła się na późniejszej formie. Ten czas również uczynił go silniejszym: Powiedziałbym, że najtrudniejszy był dla mnie 2022 rok. On uczynił mnie twardszym”.

Kliknij, aby pominąć reklamę

Aktualny jeszcze kierowca VR46 Ducati miał okazję również wypowiedzieć się na temat Akademii Valentino Rossiego. Włoch był jej pierwszym oficjalnym członkiem: „Myślę, że Akademia jest postrzegana – i z pewnością może to wynikać również z nazwy – jako szkoła i grupa nauczycielska. Wcale jednak tak nie jest. Jak widać na niektórych filmach, bawimy się razem, trenujemy razem, cieszymy się najlepszym sportem na świecie. I sposób bycia pozostaje niezmienny. Nie jesteśmy „homologowani”. Jesteśmy sobą. Dlatego też jeśli ktoś jest bardziej zabawny, to taki będzie. Jeśli ktoś jest bardziej poważny, to może jak Pecco, poważny dzieciak, byliśmy dziećmi, więc on też”.

Inni członkowie Akademii VR46 – Francesco Bagnaia, Marco Bezzecchi i Luca Marini – pozostaną w MotoGP. Franco Morbidelli niebawem powinien zostać potwierdzony kierowcą fabrycznym Ducati w WSBK. Jack Miller będzie reprezentował barwy Yamahy, z kolei Brad Binder BMW. Alex Rins ogłosił z kolei zakończenie startów w wyścigach motocyklowych. Póki co nie wiadomo, co dalej z Maverickiem Vinalesem.

Źródło: Motorsport

Kliknij, aby pominąć reklamę

Powiązane artykuły

Dodaj komentarz

Back to top button