Marc Marquez i tak planował operację po Katalonii
Marc Marquez ujawnił, że jeszcze przed groźnym wypadkiem w sprincie MotoGP na Le Mans miał zaplanowaną operację barku. Hiszpan przyznał, że problemy z nerwem były jedną z głównych przyczyn jego słabszej formy i licznych błędów w sezonie 2026.
Obrońca mistrzowskiego tytułu doznał złamania prawej stopy po ciężkim highsidzie podczas sobotniego sprintu we Francji. Ducati potwierdziło już, że zawodnik opuści Grand Prix Francji i rundę w Katalonii, aby przejść operację.
Jak się jednak okazało, Márquez i tak miał zaplanowany zabieg barku po wyścigu w Barcelonie. Powodem są komplikacje związane z kontuzją odniesioną po ubiegłorocznym wypadku w Indonezji.
„To był jeden z powodów, dla których jechałem ostrożniej. Wiedziałem, że mogę się rozbić w każdej chwili. Już wcześniej miałem zaplanowaną operację prawego barku po Grand Prix Katalonii” – powiedział Márquez.
Hiszpan wyjaśnił, że po rundzie w Jerez zaczął odczuwać problemy podczas jazdy. Lekarze odkryli, że jedna ze śrub po wcześniejszej operacji przesunęła się i zaczęła dotykać nerwu promieniowego.
„To bardzo dziwne uczucie, bo w domu czułem się dobrze, ale kiedy przyjeżdżałem na tor, uniemożliwiało mi to jazdę. To właśnie powoduje moje błędy, brak regularności i niespodziewane upadki”.
Márquez przyznał, że problem neurologiczny odpowiadał również za jego błędy podczas sprintu na Le Mans. „Moja głowa działa dobrze, ale kiedy masz problem z nerwem, wszystko zawodzi w najmniej oczekiwanym momencie”.
Zawodnik Ducati dodał, że zabieg barku będzie polegał głównie na usunięciu śruby, a rekonwalescencja powinna być stosunkowo krótka.




To już trochę nudne się robi.
@Szybki Nudny to jest twój wywód.
Niesamowite jak opowiadał o kontuzji barku. Gdyby nie MotoGP, to nawet by się o tym nie dowiedział, że coś jest nie tak. To pokazuje jak idealne musi być ciało złożone żeby, to działało.
Poziom granicy bólu? Przy prędkościach powyżej 300km/h nagły strzał w nerw na ramieniu… Kosmita.