Marquez: „Czuję się gotowy na kolejne dwa lata w Ducati”
Marc Marquez przed GP Holandii miał okazję udzielić wywiadu po przedłużeniu kontraktu z fabrycznym teamem Ducati. Z powodu problemów zdrowotnych Hiszpan rozważał zaledwie jednoroczny kontrakt z opcją jego przedłużenia. Ostatecznie jednak podpisał umowę na dwa lata, gdyż czuję się gotowy do startów pod względem mentalnym. Czas jednak pokaże, czy także pod względem fizycznym…
W udzielonym wywiadzie przyznał: „Bardzo się cieszę, że mogę ogłosić przedłużenie mojego kontraktu z Ducati na kolejne dwa lata. Oczywiście, jeśli podjąłem ten krok, oznacza to, że pod względem mentalnym czuję się gotowy na kolejne dwa lata. A jeśli chodzi o moją kondycję fizyczną, czuję się coraz lepiej. Mam nadzieję i życzę sobie, abym kontynuował ten rozwój i cieszył się sezonami 2027 i 2028 razem z Ducati Team”.
Hiszpan podkreśla, że Ducati wierzyło w niego nawet wtedy, gdy On sam nie był pewny swojej przyszłości. Marc ma bowiem świadomość, że liczne kontuzje już odbiły się na jego zdrowiu: „Dla mnie niezwykle ważne było to, że nawet gdy byłem kontuzjowany, Ducati wierzyło we mnie i zaczęło proponować pewne rozwiązania na przyszłość. To dało mi dużo pewności siebie, ponieważ ostatecznie ważne jest, że nawet jeśli nie jesteś na najwyższym poziomie – nawet jeśli wygrałem mistrzostwa w zeszłym roku – Oni wciąż w ciebie wierzą. To niezwykle ważne dla zawodnika”.
Marc potwierdza, że ze względu na problemy zdrowotne kontrakt na zaledwie jeden sezon był już praktycznie „na stole”: „Ta umowa była już na stole. Ale ostatecznie najlepszym rozwiązaniem dla projektu był dwuletni kontrakt”.
Niektórzy spekulowali, że Marquez może powrócić do Hondy HRC! Obrońca mistrzowskiej korony daje jednak do zrozumienia, że priorytetem było pozostanie w Ducati: „Ducati zawsze było moim pierwszym wyborem. Zaczęliśmy rozmawiać w zeszłym sezonie. Potem przestaliśmy, bo powiedziałem, że muszę wiedzieć, jak będzie wyglądać moje prawe ramię po Indonezji”.
33-latek nie ukrywa, iż „przestraszył” się braku sił w barku po zeszłorocznej kontuzji. W tym okresie przejawiło się przez jego głowę wiele scenariuszy, w tym nawet zakończenie sportowej kariery: „Bałem się. Po każdej operacji traci się jakiś procent. Czasami traci się pięć procent i się tego nie czuje. Czasami traci się znacznie więcej. To prawda, że w prawym ramieniu stopniowo traciłem coraz więcej procent w porównaniu z lewą stroną ciała. I to właśnie wtedy mówię, że muszę poczekać na swoją przyszłość. Bo jeśli stracę znacznie więcej procent, nie będę mógł jeździć na motocyklu. Teraz wygląda na to, że po ostatniej operacji – ponieważ pierwsza część sezonu była katastrofą – procenty osiągnęły mniej więcej akceptowalny poziom, pozwalający kontynuować i cieszyć się moją pasją”.
Marquez wypowiedział się również na temat Pedro Acosty, swojego nowego zespołowego partnera. MM93 podkreśla, iż Ducati podjęło dobrą decyzję o jego zatrudnieniu. Z szacunku do Francesco Bagnai, aktualnego jeszcze zespołowego partnera, był jednak powściągliwy w wypowiedziach na temat młodszego rodaka: „Pedro jest jednym z najmłodszych talentów i bardzo szybkim zawodnikiem. To więc bardzo dobry ruch ze strony Ducati. Ale nie chcę teraz zagłębiać się w ten temat, ponieważ będziemy mieli czas zimą, żeby o tym porozmawiać, a zwłaszcza dlatego, że mam ogromny szacunek dla Pecco, który jest moim prawdziwym kolegą z zespołu”.
Przed Markiem jednak nadal aż trzynaście weekendów wyścigowych sezonu 2026. Hiszpan w ciągu dwóch rund zniwelował stratę ze 102. pkt do zaledwie 40. pkt do liderującego Marco Bezzecchiego! Kierowca Ducati nie popada jednak w hurraoptymizm, z rozwagą podchodząc do GP Holandii. Tor Assen od zawsze był bowiem ogromnym wyzwaniem dla Hiszpana:



