Martin: „Marc był dziś nie do pokonania”
Jorge Martin, w przeciwieństwie do sobotniego sprintu, zdołał utrzymać prowadzenie po starcie w niedzielnej rywalizacji. Po jedenastu okrążeniach, w dziewiątym zakręcie, został jednak wyprzedzony przez Marca Marqueza. Choć kierowca Aprilii starał się dotrzymać kroku rodakowi, to ostatecznie musiał uznać jego wyższość. „Martinator” ma świadomość, że trudno będzie zatrzymać Marca w drodze po kolejne mistrzostwo. Dla samego 28-latka to zaszczyt walczyć o tytuł z Marquezem.
W udzielonym wywiadzie Jorge podkreślał zadowolenie ze swojej postawy: „Jestem zadowolony z moich wyników. Z pewnością popełniłem kilka drobnych błędów. W każdym razie, biorąc pod uwagę mój styl jazdy, myślałem że jestem w stanie wygrać, ale Marc był dziś nie do pokonania”.
W ocenie Martina nie mógł zrobić nic więcej, aby pokonać rywala. Hiszpan pociesza się jednak faktem, że osiągnął podium na torze, który dotąd nie sprzyjał Aprilii: „Dałem z siebie wszystko. Starałem się cisnąć do końca, może wymusić błąd i zmniejszyć stratę, ale było to naprawdę trudne. Myślę, że na torze, na którym Aprilia miała problemy, w końcu udało nam się zdobyć pierwsze podium i ustanowić rekord”.
Mistrz Świata MotoGP z 2024 roku czuje, że poprawił swoją jazdę w kilku obszarach, dzięki czemu zmniejszył stratę do MM93: „Udało nam się zrobić różnicę w ten weekend. Czuję, że zmniejszyłem stratę do niego w lewych zakrętach, ale to wciąż za mało. W pierwszym sektorze był naprawdę konkurencyjny. Ale są inne punkty toru, w których czułem się od niego lepszy. Zobaczymy w kolejnych wyścigach”.
Zawodnik Aprilii ma świadomość, że walczy z jednym z najlepszych zawodników w historii sportu. Dlatego też czuje zaszczyt, że może z nim rywalizować o tytuł: „Będzie naprawdę trudno go pokonać, ale to zaszczyt walczyć z Markiem na tym etapie mistrzostw i wciąż być na prowadzeniu”.
Jorge Martin zdobył do tej pory 333. pkt i o zaledwie dwa „oczka” wyprzedza Marca Marqueza. Jego zespołowy partner, Marco Bezzecchi, traci już 49. pkt. Za tydzień GP Indonezji, które w teorii powinno sprzyjać Aprilii. Nie da się jednak oprzeć wrażeniu, że MM93 „rośnie” z każdym weekendem, robiąc coraz większą różnicę.
Źródło: speedweek.com



