Ogura bierze winę za kontakt z Bezzecchim: „70 do 30”
Ai Ogura wziął na siebie większą część odpowiedzialności za kontakt z Marco Bezzecchim podczas GP Malezji. Zawodnicy Aprilii starli się w pierwszym zakręcie, walcząc o czwarte miejsce, a z motocykla Trackhouse odpadły fragmenty owiewki. Obaj pozostali na torze: Japończyk finiszował czwarty, Włoch ostatecznie szósty.
„Oceniam to na 70 do 30, z czego 70 przypada na mnie” — przyznał Ogura w rozmowie z MotoGP.com. „Nie widziałem go” — dodał. Japończyk spodziewał się, że Bezzecchi utrzyma linię w kierunku drugiego zakrętu, tymczasem Włoch ponownie skierował motocykl do wierzchołka pierwszego. Zawodnik Trackhouse wcześniej dostrzegł swoją szansę dzięki słabszemu przyspieszeniu rywala na wyjściach z zakrętów numer 14 i 3.
„Uważam, że ten kontakt nie był potrzebny” — ocenił Bezzecchi na łamach Crash.net. Włoch wskazywał na ryzyko upadku obu zawodników, tym bardziej że szybszy w tej fazie wyścigu Ogura mógł znaleźć kolejną okazję do ataku już kilka zakrętów później. „Nie mam urazy” — zaznaczył jednak. Po wyprzedzeniu fabrycznej Aprilii Japończyk zbliżył się do podium i ukończył wyścig zaledwie 0,804 sekundy za Alexem Marquezem.
„Bardzo się męczyłem w wyścigu” — podsumował Bezzecchi w komunikacie Aprilii. Na ostatnim okrążeniu miał jeszcze uślizg przodu i wyjechał szeroko, tracąc piąte miejsce na rzecz Enei Bastianiniego. Z Sepang wyjechał z 332 punktami, 23 za Jorge Martinem i 67 za Markiem Marquezem. „Nie brakuje nam zapału i determinacji” — zapewnił przed kolejną rundą w Katarze.
Źródło: crash.net, piaggiogroup.com



