Quartararo: „Projekt Yamahy V4 utknął w martwym punkcie”

Po katastrofalnym weekendzie o GP Włoch Fabio Quartararo po raz kolejny nie gryzie się w język, otwarcie krytykując Yamahę. W ocenie Francuza projekt silnika V4 „utknął w martwym punkcie” i od września ubiegłego sezonu nie poczynił znaczących kroków naprzód!

Po wywrotce na torze Mugello Francuz jechał w „trybie ochronnym”. Wszystko po to, aby uniknąć potencjalnej kontuzji. Długa prosta „Świątyni Prędkości” dobitnie bowiem obnażyła braki mocy V4-ki Yamahy. Po zakończonym wyścigu „El Diablo” przyznał: „Nie chcę się rozbić. Nie chcę się kontuzjować na tym torze… wiemy, że jesteśmy zgubieni. Gdybyś mnie teraz pytał, powiedziałbym, że motywacja zniknęła”.

Kliknij, aby pominąć reklamę

Przed GP Węgier nie zmienił swojego nastawienia: „Tak naprawdę nie zostawiam ostatniego weekendu za sobą. Od miesiąca nie mogę być z niczego zadowolony”.

Mistrz Świata MotoGP z 2021 roku spodziewa się lepszego weekendu na Balaton Park. Gorzej być już bowiem nie może „Ale oczywiście, teraz muszę zacząć od tego weekendu, dać z siebie wszystko. Zobaczyć, jak będzie w FP1 i treningach. A potem zaplanować nasz weekend wyścigowy. Spodziewam się czegoś lepszego. To znaczy, trudno, by było gorzej, niż na Mugello, gdzie nie mogłem tak naprawdę jeździć”.

Dziennikarz dopytywał Fabio, dlaczego jest niezadowolony od miesiąca, pomimo że zaliczył mocne weekendy we Francji i Hiszpanii. Quartararo tłumaczy, że jego niezadowolenie wynika przede wszystkim ze słabego tempa rozwoju silnika V4: „Mam na myśli, że nie jestem zadowolony z tego, jak ulepszyliśmy nasz motocykl. To ta sama maszyna, co we wrześniu 2025 roku. Od pierwszego prototypu do teraz spodziewałem się dużego kroku naprzód, ale wciąż jesteśmy w tym samym punkcie. Właśnie o to mi chodziło. Ale moim zadaniem jest cisnąć, dawać z siebie wszystko i zrobię to, jeśli poczuję się komfortowo na motocyklu”.

Kliknij, aby pominąć reklamę

W ocenie „El Diablo” konstrukcja Yamahy ma wiele bolączek. Jedną z nich bez wątpienia jest zmienna przyczepność: „Jest ich wiele. Ale jeśli miałbym wybrać jeden, to oczywiście przyczepność. W testach w Barcelonie od razu zobaczyliśmy, że prawie osiągnąłem przyczepność. Ale to zależy od wielu czynników, od toru, od warunków. Powiedziałbym więc, że to przyczepność. No i oczywiście mamy zakręty, prędkość maksymalną, przyspieszenie, aerodynamikę…”.

Quartararo ma świadomość, że ten sezon już jest stracony i nie dojdzie do znacznej poprawy. Yamaha większość zasobów przeznaczyła bowiem na rok 2027: „Mam na myśli reakcję ze strony Yamahy. Nie widzę jej. Ale myślę, że jesteśmy w takim momencie mistrzostw, w którym nie zobaczymy większej reakcji. Zaczęliśmy trochę późno z rozwojem projektu V4. A gdybym był na ich miejscu, myślałbym oczywiście o przygotowaniach na przyszły rok. Nie sądzę więc, żebyśmy zobaczyli jakąkolwiek reakcję w tym roku”.

Sposób wypowiedzi Fabio Quartararo sugeruje, że jest już praktycznie poza przyszłorocznym projektem. Każdy bowiem spodziewa się angażu „El Diablo” w szeregi Hondy HRC. Póki co nic nie został jednak oficjalnie potwierdzone.

Źródło: speedweek.com

Kliknij, aby pominąć reklamę

Powiązane artykuły

Jeden komentarz

Dodaj komentarz

Back to top button