Home / Artykuły / Nowy sezon MotoGP – co typować?

Nowy sezon MotoGP – co typować?

Ryk silnika, zapach palonej gumy, maszyny wykorzystywane do granic możliwości, oktany unoszące się w powietrzu… Takie połączenie wcale nie musi oznaczać wieczornego spędu przed hipermarketem i widoku wysłużonych Golfów czy innych BMW „piłowanych” na ręcznym. Dla wielu osób te rzeczy to największa pasja, oczko w głowie i emocje, na które czeka się miesiącami. To właśnie MotoGP.

Układ kalendarza gregoriańskiego nie dla wszystkich wygląda tak samo. Podczas gdy jedni świętują Nowy Rok, snują plany i spisują postanowienia, inni z niecierpliwością wyrywają z niego kolejne kartki odliczając… dni do przedsezonowych testów. „Czy po zmianie motocykla jakiś zawodnik pozytywnie zaskoczy?” „Czy któryś z producentów zrobi potężny krok naprzód i namiesza w czołówce?” Podobnych pytań jest mnóstwo, a z każdym kolejnym czujemy narastającą ekscytację. W tym roku z wiadomych przyczyn jest inaczej. Fani MotoGP zostali zmuszeni do ćwiczenia swojej cierpliwości i życia bez pasji, na którą przecież i tak już czekali od miesięcy. Początek czerwca powinien być okresem, gdzie większość pytań ma już swoje odpowiedzi, a kalendarz jest uboższy o około 1/3 wyścigów, których zwycięzców już znamy. Tym razem jest uboższy, ale bez przejechania przez kogokolwiek choćby kilometra…

Z powodu pandemii co chwilę dowiadujemy się o kolejnych odwoływanych rundach. W ostatnich dniach świat Motocyklowych Mistrzostw Świata miał jeszcze jeden powód do zrobienia skrzywionej miny, kiedy oficjalnie odwołano GP Japonii na torze Motegi – domową rundę dla Hondy, Yamahy czy Suzuki. Na ten moment kalendarz skurczył się do jedenastu wyścigów, o ile zaplanowane na drugą połowę lipca inauguracyjne starty w Jerez faktycznie się odbędą. Sytuacja nie jest idealna, ale warto skupić się na pozytywach. Przecież silniki w końcu zostaną uruchomione, a lecąc klasykiem: „im dłużej na coś czekasz, tym lepszy ma to smak”. Powody do zadowolenia będą mieli także ci, którzy lubią nieco zwiększyć sobie dawkę emocji, na przykład typując wyścigowe wydarzenia u bukmacherów. Jak to robić?

Zasada numer jeden: stawiać na Marqueza. Spokojnie – piszemy to oczywiście pół-żartem, pół-serio. Już całkiem na poważnie, każdy, kto zna te „klimaty” wie, że… nie ma odpowiedzi. Gdyby było inaczej, mielibyśmy wielu milionerów, którzy zarobili na swojej pasji. Mimo tego jest kilka rzeczy, których analiza może przynieść graczowi zysk. Tegoroczne testy zasugerowały nam, że czołówka może być bardzo wyrównana, a z pozytywnej strony pokazało się Suzuki i Yamaha (zarówno zespół fabryczny jak i satelicki). Alex Rins i Joan Mir uzyskali najlepsze czasy pojedynczych okrążeń, natomiast zawodnicy Yamahy spisywali się dobrze i równo na dystansie wyścigowym (sugestia co do pierwszych kwalifikacji i wyścigów sezonu? – kto wie).

Pojawiły się głosy, że może być to spowodowane zupełnie nową konstrukcją tylnej opony, jaką na sezon 2020 przygotował Michelin. Choć francuski producent zaprzeczył, jakoby faworyzowała ona wspomniane ekipy, warto śledzić rozwój sytuacji, szczególnie w pierwszych wyścigach. Innym zespołom przyzwyczajenie się do tej zmiany może zająć nieco czasu. Pozostając w temacie, to m.in. właśnie dobór twardości ogumienia jest jednym z czynników, którego analiza może pozwolić nam przewidywać przebieg Grand Prix w wykonaniu danego zawodnika. Mocny początek i liczenie na ucieczkę, czy może wyczekiwanie i atak w samej końcówce? Typer musi spróbować ocenić, która strategia będzie korzystniejsza. Do tego dochodzi oczywiście forma zawodnika (fizyczna i psychiczna), jego ulubione tory, na których odnosił najlepsze wyniki, czy specyfikacja danego obiektu, odpowiadająca bardziej konkretnym maszynom (warto zapoznać się m.in. z różnicami między Hondą i Ducati w ostatnich latach). Wraz ze startem sezonu warto obserwować portal Gram Grubo, który udostępnia w pełni darmowe analizy na wydarzenia sportowe.

Sezon 2020 będzie inny, ale być może nie jedynie ze względu na odwołane rundy. Dużo mniej okazji do gonienia rywali sprawi, że każdy wyścig będzie kluczowy – jeśli ktoś źle zacznie, może nie wystarczyć mu czasu na odrobienie strat. Czy Marc Marquez znów będzie poza zasięgiem? Czy „The Doctor” znajdzie w sobie błysk geniuszu, który pozwoli mu bić się o pierwszy od 2009 roku tytuł? Czy pojawi się ktoś, kto pokrzyżuje plany dwóch największych gwiazd w stawce? A może czeka nas powtórka z 2016 roku, kiedy w ośmiu kolejnych wyścigach triumfowało ośmiu różnych zawodników? Na odpowiedzi musimy poczekać. Mamy jednak nadzieję, że „będzie się działo”.

AUTOR: Paweł Krupka

Fan sportów motorowych każdego rodzaju - w szczególności Formuły 1, poprzez wyścigi motocyklowe, rajdy samochodowe, a na żużlu kończąc. Na portalu MOTOGP.PL regularnie od 2009 roku.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie będzie opublikowany. Wymagane pola oznaczone są gwiazdką *

*

Niniejsza strona internetowa korzysta z plików cookie. Pozostając na tej stronie wyrażasz zgodę na korzystanie z plików cookie. Dowiedz się więcej w Polityce prywatności.
118 zapytań w 0,355 sek