Home / Inne / AMA FIM Supercross – Klasa 450. Relacja z rundy 14.

AMA FIM Supercross – Klasa 450. Relacja z rundy 14.

Mistrza klasy Supercross poznaliśmy tydzień temu. Ten jednak nie wycofał się z dalszej rywalizacji, ani też nie odpuszczał gazu. Ryan Villopoto po raz dziewiąty pokazał na co go stać. Nie był to może zbyt fascynujący bieg, ale sporą niespodziankę sprawił nam Andrew Short, który po długim powrocie do zdrowia i żmudnej rehabilitacji powrócił na tor!  


Klasa 450 Supercross – Heat1:

Tegoroczny sezon Supercross konsekwentnie wyeliminował największych z największych; Dungey, Reed, Stewart, czy też Short. Powroty jednak najwyższa pora zacząć i pierwszym, który wziął sobie to do serca był właśnie Andrew Short. Zawodnik Supercross.com Honda, którego nie widzieliśmy na torze od czasów Anaheim II, pierwszy kwartał roku spędził na leczeniu kontuzji ramienia. Ale powrócił – po części dla zabawy, dla radości kibiców, ale i także by zafundować sobie porządny trening przed mistrzostwami AMA Motocross.

Jak katapultowany z bramek startowych ruszył jednak Brett Metcalfe, za co został wynagrodzony zdobyciem holeshota w tym biegu. Jake Weimer wraz z Andrewem Shortem szybko przecisnęli się na sam front, dzięki czemu po pierwszym okrążeniu zajmowali kolejno drugie i trzecie miejsce. Na zakręt przed zakończeniem pierwszego „lapsa”, glebę zaliczył Nico Izzi, jadący na pozycji piątej, co znacznie obniżyło jego szanse na kwalifikację do main eventu. Robert Kiniry, którego chciał wyprzedzić wciąż był czwarty. Metcalfe, Weimer i Short szybko odstawili resztę stawki i rozpoczęli swój własny turniej.

I tak oto na trzecim okrążeniu inicjatywę zechciał przejąć (i przejął) rider Monster Energy Kawasaki – Jake Weimer, spychając Metcalfe’a na „dwójkę”. Short ze stratą ponad 1,2s. dzielnie utrzymywał trzecie miejsce w rywalizacji. Sytuacja Izziego była dość nieciekawa, bo po spotkaniu z glebą spadł o kilka oczek w tabeli i na pięć okrążeń do końca sytuował się na 12 miejscu. Czwarty był Faith, którego oczom było dane podziwiać pojedynek Shorta z Metcalfem o drugą lokatę. Nie było łatwo, ale ostatecznie zawodnik Hondy okazał się sprytniejszy – i co ważniejsze, szybszy – i tym samym wskoczył za plecy Weimera. Jarred Jet Browne póki co zamykał szczęśliwą dziewiątkę, której było dane podjąć bój w biegu głównym. Na jego nieszczęście pozycji tej utrzymać nie zdołał, bo zjawił się Izzi, który rzutem na taśmę zepchnął ridera dosiadającego Yamahy na miejsce dziesiąte, samemu kwalifikując się do głównego wydarzenia wieczoru. Poza Izzim przepustki otrzymali: Justin Sipes, Kyle Regal, Robert Kiniry, Weston Peick, Gavin Faith i oczywiście Brutt Metcalfe, Andrew Short i Jake Weimer, który na mecie pojawił się jako pierwszy.

Klasa 450 Supercross – Heat2:

Gwiazdą tego wyścigu mógł być tylko jeden człowiek, człowiek, który mimo iż tytuł mistrza serii 2012 ma już na swoim koncie, walczy do samego końca. Mowa oczywiście o Ryanie Villopoto, który tenże bieg wygrał. Na pierwszych kilku zakrętach plasował się na trzeciej pozycji. Doskonały start i holeshota zaliczył Jimmy Albertson, jednak tak doskonały start i świadomość, że ma za sobą m.in. Villopoto, Millsapsa, Alessiego wywarła na nim ogromną presję, co już po chwili przełożyło się na jego jazdę. Jimmy zaczął popełnić błędy i szybko spadł poza pierwszą trójkę.

Villopoto już pewnie prowadził peleton do końca wyścigu. Millsaps jednak bardzo ostro deptał mu po piętach i między chłopakami wywiązała się całkiem ciekawa walka. Alessi był trzeci. Ferwor pogoni za Ryanem niestety pochłonął Millsapsa, który na jednym z zakrętów, tuż po odcinku z szybkimi hopami zaliczył zły najazd na poprzedzającą zakręt małą hopkę (whoopa), przez co bardzo gwałtownie został katapultowany z motocykla. Niestety Davi nie zdołał się po tym wszystkim pozbierać i zakończył wyścig. Mike Alessi wskoczył więc na drugą pozycję, a Tickle na trzecią. Brayton rozwinął żagle i był już czwarty. Do końca wyścigu zdołał jeszcze pochłonąć Tickle’a i tym samym dojechać do mety jako trzeci, tuż za Alessim i oczywiście Villopoto.

[youtube]http://www.youtube.com/watch?v=viJaTJxxEww[/youtube]

Joshua Grant, Jimmy Albertson, Nick Wey, Kyle Chisholm i Cody Gilmore również zakwalifikowali się do finału.

Wielu po tym wszystkim zadawało sobie pytanie co z Millsapsem? Czy będzie jakiś uszczerbek na zdrowiu? Otóż nic z tych rzeczy! Davi po łyknięciu dwóch puszek Monstera powrócił na tor, po to, by w biegu ostatniej szansy (LCQ) wygrać i w ten oto efektowny sposób wśliznąć się do finału. W jego ślady poszedł również Wil Hahn z Team Honda Muscle Milk i jego także mogliśmy oglądać w finale w Nowym Orleanie.


Bieg główny – Main Event:

Dwudziestu nakręconych facetów zmierzało wprost do pierwszego zakrętu. Niemalże na równi linię holeshoot przejechali Jose Grant i Ryan Villopoto, jednak o ułamki sekund szybszy był Villopoto. Grant zatem drugi, a Mike Alessi trzeci. Pierwsze okrążenie było odkupione dużą ilością kraks. Pierwsza z nich miała miejsca na końcu „pasa startowego”. Poza torem znalazło się wówczas pięciu zawodników w tym m.in. Kyle Regal. Chwilę później Justin Brayton splótł się z Brettem Metcalfem, a następnie zagrodził drogę Shrotowi.

Villopoto i Grant przemierzali kolejne sekcje toru niczym prowadzeni ręką opaczności. Mike Alessi nie został już objęty jej ochroną i za jego plecami byli już naprawdę blisko Faith i Metcalfe. Broc Tickle na drugim zakręcie trasy zaliczył z kolei niegroźny upadek. Jake Weimer bardzo pechowo – po trzecim okrążeniu lokował się na ostatnim miejscu, ze stratą wynoszącą już blisko 36s.Gavin Faith jadący na czwartej pozycji został zaatakowany przez Metcalfe’a co dość szybko skończyło się jego porażką. Mało tego, do całego sporu swoje kilka groszy dołożył Justin Brayton, co znów sprawiło, że Faith spadł – tym razem na miejsce piąte. Short był siódmy, a Izzi ósmy.

Na siedem okrążeń do końca liderem bez zmian pozostawał Villopoto, którego przewaga nad drugim Grantem wzrosła już do 10s. Alessi trzeci – przed Braytonem. Na cztery okrążenia do końca, w stawce na czele doszło do przetasowania. Posiadacz tablicy z numerem #800 – Alessi – który przymierzał się do dublowania Justina Sipesa, zbyt szybko wjechał w nawrót i wpadł wprost w Justina. Po tym incydencie minęło sporo czasu, aż jego Yamaha odpaliła i było to jednoznaczne z tym, że o podium nie ma już co myśleć.

A zakończenie tej historii mogło być tylko jedno – „szachownica” powiała i Ryan Villopoto po raz dziewiąty w sezonie przeleciał nad linią mety jako pierwszy! Grant z kolei, który był drugi, odnotował tym samym swój najlepszy występ w serii 2012. Szesnaście sekund po Villopoto zjawił się Justin Brayton, a kolejne 7s. później – Metcalfe. Andrew Short ostatecznie wylądował na pozycji piątej, tuż przed Millspapsem. Mike Alessi dopiero 13.

 

Klasyfikacja generalna – Klasa Supercross 450 (po 14 rundach).

1. Ryan Villopoto (Kawasaki) – 321 pkt.

2. Davi Millsaps (Yamaha) – 206 pkt.

3. Justin Brayton (Honda) – 201 pkt.

4. Ryan Dungey (KTM) – 192 pkt.

5. James Stewart (Yamaha) – 178 pkt.

6. Bret Metcalfe (Suzuki) – 172 pkt.

 

Villopoto choć nie musiał, to udowodnił…że czerwona tablica z #1 nie jest na jego motocyklu bez powodu. Fakt, że brak reszty „wielkich”, znacznie mu tę drogę po tytuł mistrza ułatwił, ale kibice z pewnością nie mogą narzekać na brak atrakcji, których do tej pory im dostarczył. Następna paczka emocji jest już w drodze, bo w ten weekend – 21.04.2012 spotkamy się na Century Link Field w Seattle by przyglądać się 15 rundzie tegorocznej serii AMA FIM SX. Przypominam, że runda ta będzie przedostatnią w zmaganiach chłopców z Lites WEST.

AUTOR: Redakcja

Dodaj komentarz

Twój adres email nie będzie opublikowany. Wymagane pola oznaczone są gwiazdką *

*

Niniejsza strona internetowa korzysta z plików cookie. Pozostając na tej stronie wyrażasz zgodę na korzystanie z plików cookie. Dowiedz się więcej w Polityce prywatności.
170 zapytań w 1,320 sek