Alex Marquez wskazał przyczynę wywrotki Bezzecchiego

Alex Marquez zajął drugie miejsce w sobotnim sprincie o GP Niemiec. Zawodnik Gresini Ducati miał okazję wypowiedzieć się na temat kraksy Marco Bezzecchiego. Młodszy z braci Marquezów widzi tu analogię do swojej wywrotki z GP Holandii.

Dla AM73 weekend na TT Assen był pierwszym od czasu koszmarnego GP Katalonii, w którym Hiszpan zaliczył poważny wypadek po uderzeniu w tył motocykla Pedro Acosty. Alex wywrócił się również na holenderskim torze, jednak na szczęście był zdolny do startu w wyścigu głównym. Młodszy z braci Marquezów widzi tu analogię do kraksy Marco, który również powrócił na GP Niemiec po bolesnym upadku w Holandii. 30-latek podkreśla, że zawodnik Grand Prix jest zawsze gotowy mentalnie do naciskania na maksimum. Organizm jednak nie zawsze jest w stanie to znieść:

Kliknij, aby pominąć reklamę

„Mentalność i szybkość wciąż są obecne, ale fizycznie nie zawsze dajemy radę. Bardzo mi go szkoda. Przede wszystkim życzę mu szybkiego powrotu do zdrowia. To wypadek, którego doznał zawodnik, który ma niesamowitą prędkość. Jest niesamowity… Miałem też tę kraksę na treningu w Assen. Kiedy nie jesteś w stu procentach sprawny fizycznie – widziałem go w czwartek i powiedział „Ból jest wszędzie” – mentalność i prędkość wciąż są, ale fizycznie nie zawsze dasz radę. W takich sytuacjach czasami popełniasz błędy, których się nie spodziewasz. To podobne do kraks, które widzieliśmy w przeszłości z Markiem i kilkoma kontuzjowanymi zawodnikami. Życzę mu szybkiego powrotu do zdrowia. Znów doznał kontuzji, ale ma całe lato, żeby dojść do siebie i wrócić silniejszym w Silverstone” – oznajmił Wicemistrz Świata z 2025 roku.

Alex cieszy się z uzyskanego podium. Hiszpan potwierdził, że wraca do dobrej formy pod względem fizycznym: „W domu energia była dość niska. To tak, jak z kolarzami po wypadku, którzy mówią: „Nie mam energii”. Potrzeba kilku dni na regenerację, bo cała krew idzie na „leczenie” tych ran. Ale poza tym jest całkiem dobrze. Nie ma problemu”.

Kierowca Gresini Ducati jechał przez cały wyścig blisko swojego brata. Nie znalazł się jednak dostatecznie blisko, aby go zaatakować: „Jednym z najsłabszych punktów Marca jest zakręt 11., po prawej stronie, szybki, z przyspieszeniem. Tam trochę traci. Ale potem w dwóch ostatnich zakrętach robi różnicę. Byłem więc za daleko w zakręcie pierwszym”.

Kliknij, aby pominąć reklamę

Celem Alexa był atak na starcie. Zwiększone odległości między zawodnikami na polach startowych utrudniają jednak wyprzedzanie: „Moim pomysłem było zaatakowanie go na starcie. Z nowymi zasadami startu, z większą przestrzenią między zawodnikami, trudno jest jednak zdobyć pozycję, jeśli przeciwnik nie popełnił dużego błędu”.

Koniec końców 30-latek cieszy się z osiągniętego wyniku. To pierwsze podium dla Alexa od feralnego GP Katalonii, gdzie zwyciężył w sprincie. „Ale poza tym, to wynik, którego potrzebowałem po wypadku w Montmeló. To kolejny krok w mojej drodze do powrotu do formy. Nie czułem się jeszcze w 100% pewny siebie, żeby agresywnie wyprzedzać. Wolałem więc być na miejscu i uczyć się na tym torze za Markiem”.

Pod koniec wyścigu młodszego z braci Marquezów mocno naciskał Fabio Di Giannantonio. Alex opisał, jak poradził sobie z obroną drugiego miejsca: Widziałem, jak radzi sobie z przednią i tylną oponą na 7. i 8. okrążeniu. Powiedziałem sobie „Dobra, spróbuj też trochę popracować, bo jeśli tak robi, to na coś się to zda”. I to był klucz do obrony tej drugiej pozycji”.

Dublet braci Marquez przypomniał nam sezon 2025, kiedy to Marc i Alex często okupowali dwa pierwsze miejsca. AM73 podkreśla jednak, że razem z bratem nadal nie są w stu procentach sprawni: „Nadal nie czuję się tak, jak w zeszłym roku. On też nie czuje się tak, jak w zeszłym roku. Wciąż brakuje nam trochę osiągów w porównaniu z rokiem ubiegłym. Ale obaj staramy się dojść do siebie po kontuzji i z każdym dniem być coraz lepsi”.

Kliknij, aby pominąć reklamę

Marquez ma świadomość, że na dłuższym dystansie „Diggia” i Marc mogą być nieuchwytni: Myślę, że z Markiem, im więcej okrążeń przejedziesz, tym mniej okazji ci da. Wszytko dlatego, że z tylnym zawieszeniem na średnim poziomie jest w stanie, zwłaszcza na tym torze, zrobić większą różnicę. Będzie więc ciężko. Myślę też, szczerze mówiąc, że Diggia i Marc są ode mnie lepsi na średnim poziomie w długim wyścigu. Ale postaram się przetrwać. Postaram się zarządzać oponami i dojechać do mety, żeby przynajmniej walczyć o podium”.

Źródło: gpone.com

Powiązane artykuły

Dodaj komentarz

Back to top button