„Bastiony Ducati tak naprawdę już nie istnieją”
Przez lata wykształcił się stereotyp, w myśl którego jechaliśmy na „bastion Ducati” lub innego producenta. Sezon 2026 łamie jednak wszystkie zasady, na co wpływ miały oczywiście forma Aprilii i KTM-a, problemy bolońskiej marki ze sztywniejszą konstrukcją tylnej opony oraz kontuzja Marca Marquza. Fabio Di Giannantonio podkreśla, że problemy podczas GP Austrii potwierdzają, że „bastiony Ducati tak naprawdę już nie istnieją”.
Przed rokiem, podczas GP Japonii, fabryczny team Ducati wywalczył dublet. W Austrii, która przez lata sprzyjała konstrukcji bolońskiej marki, lepiej spisywały się jednak motocykle Aprilii i KTM-a. A warto dodać, że Michelin przywiezie na tor Motegi opony o podobnej konstrukcji do tej, jaką kierowcy używali na Red Bull Ringu! „Diggia” podkreśla, że nie ma już obiektów, które realnej sprzyjałyby ich maszynom:
„Mam szczerą nadzieję, że tor będzie sprzyjający dla Ducati, ale już doświadczyliśmy, że takie rzeczy już nie istnieją. Austria również miała być obiektem Ducati. Ale to jest właśnie dobre w MotoGP. Za każdym razem, gdy wyjeżdżasz na tor, tak naprawdę nie wiesz na 100%, co się wydarzy. Zawsze trzeba dawać z siebie 100%, ponieważ konkurencja jest naprawdę mocna” – podkreśla kierowca VR46 Ducati.
Zdaniem Di Giannantonio teraz muszą naprawdę mocno popracować, aby liczyć na jakąkolwiek przewagę: „Aby więc wrócić na „tor Ducati”, musimy być naprawdę konkurencyjni i wykonać świetną robotę. Do niepewności w ten weekend przyczynia się nowy asfalt w Motegi i groźba deszczu. Jestem podekscytowany tym weekendem. Zobaczymy, jak będzie z nowym asfaltem. Warunki również będą niepewne dla wszystkich, zwłaszcza na początku, ale nie mogę się doczekać startu”.
Źródło: crash.net



