Home / MotoGP / Bautista: Wywalczenie podium nie będzie łatwe

Bautista: Wywalczenie podium nie będzie łatwe

Obecny sezon jest czwartym dla Alvaro Bautisty w klasie MotoGP, a jedenastym w Motocyklowych Mistrzostwach Świata. Z powodu zmian w motocyklu, Hiszpan nie jest w tym roku aż tak szybki, jakby tego oczekiwał, ale nie załamuje rąk i liczy, iż uda mu się powrócić na podium. Oto, czego dowiedzieliśmy się od #19 podczas naszej niedawnej rozmowy.

W poprzednim sezonie, swoim pierwszym w barwach ekipy prowadzonej przez Fausto Gresiniego „SuperBauti” wywalczył pole position oraz dwa finisze na podium, ale wielu zapowiadało, że w tym roku o takie wyniki nie będzie łatwo. Wszystko przez to, że ekipa Go&Fun Honda Gresini zdecydowała się pozostać na ten rok przy zawieszeniu marki Showa. Sam właściciel teamu, jak i Bautista, z chęcią przestawiliby się na produkty marki Ohlins, ale będąca właścicielem Showy Honda mocno naciskała na to, by pozostać przy sprzęcie z Japonii.

„Motocykl jest bardzo podobny do tego z minionego sezonu, silnik i rama w zasadzie się nie zmieniły. Najwięcej pracy mamy oczywiście z zawieszeniem, Showa i zespół naprawdę dają z siebie wszystko. Od początku sezonu dokonaliśmy w tej kwestii sporego kroku naprzód. Showa pracuje o wiele ciężej, niż rok temu. Przykładowo, cały miniony cykl zmagań spędziłem na jednym przednim widelcu, podczas gdy do tej pory testowałem już pięć różnych modeli”tłumaczył Hiszpan.

Najważniejsze jest to, że wiem, czego się spodziewać po zawieszeniu przed kolejną rundą. Rok temu zawieszenie spisywało się zupełnie inaczej na każdym torze, podczas gdy teraz wszystko jest bardziej zrównoważone. Myślę też , że nadal musimy więcej pracować nad elektroniką, z którą kilkukrotnie w tym roku mocno się zmagałem. Ogólnie pakiet nie jest zły, ale musimy wszystko dobrze ze sobą poskładać, aby poprawić wynikiprzyznał, gdy zapytaliśmy go o to, który aspekt wymaga jeszcze największego nakładu pracy, aby poprawić swoje rezultaty.

W nagrodę za pozostanie przy pakiecie Showy, jeśli można to tak nazwać, Alvaro dostał nie roczny, a dwuletni kontrakt z włoskim zespołem i w trakcie tegorocznego letniego cyrku transferowego ma komfort psychiczny, bo wie, gdzie będzie jeździł za rok.

Tak jak i w zasadzie wszyscy jego rywale, tak i Bautista cieszy się z tego, że jego były pracodawca w MotoGP, japońskie Suzuki w 2015 roku powróci do rywalizacji w Motocyklowych Mistrzostwach Świata. „Ucieszyłem się, gdy usłyszałem o ich powrocie. Myślę, że zasłużyli na to, by być w MotoGP. To naprawdę świetny producent i cieszę się, że wrócą. Nie wiem jednak dlaczego zdecydowali się opóźnić decyzję o powrocie. Podczas testów zobaczyliśmy, że ich motocykl jest całkiem szybki.”

Obecnie w klasyfikacji generalnej „SuperBauti” zajmuje ósmą lokatę z dorobkiem 71 punktów. Rok temu na tym samym etapie sezonu był on w tabeli pozycję niżej, ale za to miał dwa „oczka” więcej. „Rok temu w pierwszej połowie sezonu popełniłem błąd w jednym wyścigu. Tutaj straciłem punkty w dwóch, ale jeszcze przed Mugello miałem na koncie więcej punktów, niż na tym samym etapie sezonu rok temu. Według mnie wiele zależy też od tego, że obecnie mamy nieco mniej szczęścia, niż dwanaście miesięcy temu. Do tego rywale są niezwykle silni, według  mnie nawet silniejsi niż rok temu.”

Nieukończony wyścig w Mugello po kolizji z Valentino Rossim już w trzecim zakręcie, a także wywrotka już na pierwszym kółku GP Katalonii mocno odbiły się na pozycji Hiszpana. On sam poddany zaś został ostrej krytyce z powodu zbyt agresywnej jazdy. Wszyscy pamiętamy karambol wywołany przez niego w Walencji w 2011 roku, następnie storpedowanie Jorge Lorenzo podczas ubiegłorocznego Dutch TT oraz te dwie sytuacje z tego sezonu. „Nie lubię o tym rozmawiać”skwitował krótko podczas naszego wywiadu.

W drugiej fazie minionego sezonu #19 dwukrotnie finiszował na podium, a swoje pierwsze „pudło” w MotoGP wywalczył w emocjonującym, domowym wyścigu dla ekipy Fausto Gresiniego. Był on trzeci na torze nazwanym imieniem Marco Simoncelliego, którego to miejsce zajął w zespole po tragicznym wypadku Włocha, a potem przyszła jeszcze lokata w TOP3 na Motegi. To przekonało Hondę i nadal ściga się on w barwach włoskiej ekipy. „W tym roku finisz na podium jest niezwykle ciężki. Marquez na Hondzie, Rossi wrócił do Yamahy, a i Crutchlow jest szybszy niż rok temu. Wiem, że będzie to trudne, ale spróbuję i dam z siebie wszystko, bo to mój cel.”

Aby jednak osiągnąć swoje tegoroczne założenia, 27-latka z Talavera de la Reina wciąż czeka sporo pracy, z czego doskonale sobie zdaje sprawę. „Chciałbym powtórzyć wyniki z zeszłego roku, mówię tutaj o dwóch finiszach na podium. Liczę na co najmniej dwa „pudła”, a jeśli będzie to możliwe – nawet więcej. Dobrze jednak wiem, że nie będzie to proste i musimy ciężko pracować. Aby to osiągnąć, muszę jeździć równiej, ale także mieć trochę szczęścia.”

Wraz z kilkoma innymi zawodnikami MotoGP oraz Moto2, na początku lipca Hiszpan udał się do Argentyny na nowy tor Termas de Rio Hondo. „Myślę, że to dobry plan, żeby MotoGP powróciło do Argentyny. Ludzie naprawdę śledzą, co dzieje się w tym sporcie, znają nas i nie mogą się doczekać swojego Grand Prix. Tor także jest fajny, szeroki i przede wszystkim bezpieczny. Obiekt ten ma kilka długich, szybkich zakrętów, które zawsze dostarczają sporo frajdy. Nie sądzę jednak, że te testy dadzą nam jakąś przewagę za rok. To łatwy tor, jak dla mnie zapamiętanie układu nie jest zbyt trudne, w przeciwieństwie do Austin.”

I tak jak spora część stawki, tak i Bautiście do gustu przypadł nowy format kwalifikacji wprowadzony w tym roku. Przypomnijmy: najpierw ustalana jest łączna tabela wyników ze trzech pierwszych treningów wolnych. Najszybsza dziesiątka awansuje bezpośrednio do Q2, pozostali muszą walczyć w Q1. Najlepsza dwójka pierwszej części kwalifikacji awansuje również do drugiej części, gdzie ważą się losy czterech pierwszych rzędów startowych. Obie te „czasówki” liczą po piętnaście minut, a zanim mają miejsce, odbywa się jeszcze półgodzinna sesja FP4, która nie ma wpływu na udział w Q1 czy Q2.

„Ten nowy format jest naprawdę fajny, bo wyjeżdżasz na kwalifikacje i wiesz, że musisz dać z siebie maksimum na najbliższych dwóch, trzech okrążeniach. Kiedyś najpierw pracowało się nad ustawieniami na wyścig, a potem pdd koniec sesji musiałeś kompletnie zmienić nastawienie i jechać na maksimum. Teraz mamy pół godziny na to, żeby spokojnie przygotować się na niedzielę, a dopiero po przerwie skupiamy się tylko na jak najlepszych czasach – mówił Alvaro. – Jak dla mnie, zdecydowanie wolę ten nowy format.”

Mało kto też wie, że ten 27-letni zawodnik z Talavera de la Reina, który na pełen etat zadebiutował w wyścigach Grand Prix w 2003 roku, pomiędzy wyścigami trenuje czasami z… kobietą. Jest nią Maria Herrera, ścigająca się obecnie w serii CEV i która całkiem niedawno na znanym torze Circuit de Catalunya wygrała wyścig Mistrzostw Hiszpanii… jak pierwsza w historii dziewczyna! „Jesteśmy przyjaciółmi, często razem jeździmy. Swego czasu poleciłem ją Emilio Alzamorze, ponieważ jest naprawdę dobra. I fakt, że jest tak szybka nie należy do przypadku, bo poświęciła całe życie temu co robi i należy do zawodników, którzy zawsze chcą wszystko wiedzieć.”

Nam nie pozostaje nic innego jak życzyć Bautiście powodzenia w drugiej fazie sezonu i stanięcia na upragnionym podium, do którego w Grand Prix USA zabrakło mu zaledwie 0.059sek.

AUTOR: nelka-23

Zainteresowana wszelkiego rodzaju sportami motorowymi, głównie MotoGP, WSBK oraz F1. Studentka Dziennikarstwa i Komunikacji Społecznej. Z portalem MOTOGP.PL związana od maja 2006 roku, od 2012 współpracująca z zespołem LCR Honda startującym w MotoGP.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie będzie opublikowany. Wymagane pola oznaczone są gwiazdką *

*

Niniejsza strona internetowa korzysta z plików cookie. Pozostając na tej stronie wyrażasz zgodę na korzystanie z plików cookie. Dowiedz się więcej w Polityce prywatności.
166 zapytań w 1,370 sek