Bezzecchi o kraksie: „Fernandez nie ma powodu do złości”

Marco Bezzecchi uznał kolizję na początku sprintu GP Indonezji za incydent wyścigowy. Włoch nie zgadza się z pretensjami Raula Fernandeza, który po upadku ostentacyjnie klaskał w żwirze. Obaj zawodnicy Aprilii zakończyli sprint już w pierwszym zakręcie.

Do zakrętu na torze Mandalika czterech zawodników dojeżdżało niemal obok siebie. Fabio Di Giannantonio był po wewnętrznej, następnie jechali Marc Marquez i Marco Bezzecchi, a najbardziej na zewnątrz znajdował się Raul Fernandez. Kontakt i wyprostowanie motocykla przez Hiszpana uruchomiły reakcję, po której oba motocykle Aprilii znalazły się poza torem.

Kliknij, aby pominąć reklamę

„On mnie dotknął” – tak Marco Bezzecchi przedstawiał kontakt z zawodnikiem Trackhouse Racing. Podkreślał, że widząc Marca Marqueza po wewnętrznej, starał się uniknąć wymuszania wejścia w zakręt. „Nie mogłem zniknąć, on też nie mógł zniknąć” – tłumaczył.

Włoch twierdzi, że Raul Fernandez nie ma podstaw, by kierować złość właśnie na niego. Jednocześnie rozumie emocje rywala, bo sam wielokrotnie reagował nerwowo po podobnych sytuacjach. Zawodnik Aprilia Racing żałował straconej szansy wykorzystania dobrego tempa i zapowiedział skupienie się na niedzielnym wyścigu.

Źródło: motorsport.com

Kliknij, aby pominąć reklamę

Paweł Krupka

Na MOTOGP.PL - od 2009 roku. W kręgu zainteresowań - wszystko co związane z motorsportem, od żużla, przez MotoGP do Formuły 1.

Powiązane artykuły

Jeden komentarz

Dodaj komentarz

Back to top button