Bezzecchi o wypadku: „To nie presja!”

Nie tak Marco Bezzecchi wyobrażał sobie niedzielny wyścig o GP San Marino. Włoch, prowadząc na pierwszym okrążeniu, zaliczył uślizg przodu w trzynastym zakręcie toru Misano. Kierowca Aprilii zapewnia jednak, że upadek nie był efektem błędu.

W udzielonym wywiadzie „Bez” przyznał się do błędu: „Wszystko szło dobrze, ale popełniłem błąd w zakręcie trzynastym i straciłem przód”. Zaprzecza jednak, że był to efekt presji, jaka ciążyła na nim przed własną publicznością: „Nie. Kiedy startujesz pierwszy, chcesz wygrać. Nieważne, czy to Misano czy też inny tor”.

Kliknij, aby pominąć reklamę

Kontynuując wypowiedź, Marco dodał że przez błąd na hamowaniu źle złożył się w sekwencję zakrętów: Z pewnością, gdy ma się pełny bak, trzeba lepiej kontrolować punkt hamowania. W szybkiej części trochę się zatrząsłem, więc kiedy hamowałem, nie zamknąłem idealnie linii i niestety straciłem przód”.

Celem Bezzecchiego przed GP Austrii jest całkowity „reset” głowy: To trudne, ale ostatecznie nie cofniemy czasu. Będziemy dalej ciężko pracować. Na szczęście wkrótce czeka nas Austria, więc wrócimy do domu, spróbujemy się zregenerować, popracujemy na siłowni, a potem przeniesiemy się do Spielbergu”.

MB72 zapewnił, że wywrotka nie spowodowała żadnego uszczerbku na zdrowiu: „Wygląda na to, że wszystko jest w porządku, ale adrenalina wciąż krąży. Dziś wieczorem będę lepiej rozumiał, może jutro rano. Ale to nie był poważny wypadek”.

Kliknij, aby pominąć reklamę

Marco Bezzecchi (232. pkt) utrzymał 3. miejsce w tabeli MŚ MotoGP, jednak traci 33. punkty do nowego lidera mistrzostw, Marca Marqueza oraz zespołowego partnera, Jorge Martina. Obaj Hiszpanie mają taką samą ilość punktów. GP Austrii już za tydzień!

Źródło: speedweek.com

Powiązane artykuły

Dodaj komentarz

Back to top button