Alex Marquez zaskoczony podium w Misano
Alex Marquez przyznał, że nie spodziewał się drugiego miejsca w Grand Prix San Marino. Po dwóch upadkach w kwalifikacjach zawodnik Gresiniego ruszał dopiero z dziewiątego pola. W sprincie przebił się na piątą pozycję, a w niedzielę stanął na podium tuż za swoim bratem Markiem.
Dla Alexa był to pierwszy finisz w czołowej trójce od poważnego wypadku w Katalonii w maju. Wynik miał również szczególne znaczenie ze względu na specjalne barwy zespołu poświęcone Marco Simoncelliemu oraz fakt, że był to ostatni włoski wyścig Marqueza jako zawodnika Gresiniego.
„To dla mnie ogromny zaszczyt ścigać się w tych barwach, a szczególnie stanąć w nich na podium. To było dla nas niespodziewane, zwłaszcza drugie miejsce” – powiedział.
W pewnym momencie Alex zmniejszył stratę do prowadzącego Marca do około pół sekundy. Miał jednak wrażenie, że brat cały czas kontrolował sytuację. „Kiedy przyspieszałem, on też przyspieszał. Kiedy trochę odpuszczałem, robił to samo. Trochę się ze mną bawił” – przyznał. Jego zdaniem Marc miał około 0,1 sekundy przewagi tempa na okrążeniu.
Alex uważa, że do regularnej walki o kolejne zwycięstwo brakuje mu przede wszystkim lepszych kwalifikacji. Start z pierwszego rzędu pozwoliłby oszczędzić energię potrzebną później w walce z czołówką.
Po podium w Misano przyszły fabryczny zawodnik KTM awansował na ósme miejsce w klasyfikacji MotoGP, wyprzedzając Pecco Bagnaię.
Źródło: crash.net



