Home / Artykuły / Kto będzie najszybszy na toskańskich pagórkach? Zapowiedź GP Włoch

Kto będzie najszybszy na toskańskich pagórkach? Zapowiedź GP Włoch

Wkraczamy na terytorium rywala! Włochy, Toskania, a konkretnie na torze Mugello odbędzie się 7. runda tegorocznych mistrzostw świata MotoGP. W zeszłym sezonie dublet na tym obiekcie ustrzelił Pecco Bagnaia, na drodze do swojego drugiego tytułu mistrzowskiego z rzędu. Podwójne podium zdobył wtedy Jorge Martin, który w głównym wyścigu był tylko sekundę za #1. W ostatni weekend, w Katalonii wyodrębniło nam się trzech zawodników, z których najprawdopodobniej jeden z nich zostanie mistrzem – Bagnaia, Martin i Marc Marquez. Ten pierwszy zwyciężył ostatnio w Hiszpanii. Czy teraz Martinator z Marquezem zrewanżują się mistrzowi świata, na włoskiej ziemi?

Jak już wspomniałem, Grand Prix Włoch było w zeszłym sezonie wymarzonym weekendem dla Pecco Bagnai, który może i nie z dużą przewagą, ale prowadząc przez dużą ilość okrążeń wygrał zarówno Sprint, jak i główny wyścig. Teraz, panujący mistrz świata ma za sobą kolejny rollercoasterowy weekend w Barcelonie, kiedy to wywrócił się na ostatnim okrążeniu Sprintu na prowadzeniu, by w niedzielę powrócić w stylu, wygrywając GP Katalonii po raz pierwszy w MotoGP. Stracił jednak w ten weekend do Martina kolejny punkcik, który krok po kroku zaczyna odjeżdżać w klasyfikacji. Fatalny weekend na wschodzie Hiszpanii miał za to Enea Bastianini, który być może stracił tym samym szansę na utrzymanie fabrycznego miejsca w Ducati. #23 nie wykonywał nakładych na niego kar, za co po wyścigu został zepchnięty z 9. na 18. pozycję. Rok temu, w Mugello dwukrotnie był 9.

Świetny weekend w Toskanii miał rok temu zespół Prima Pramac, który w niedzielę zdobył podwójne podium. Jorge Martin zajął wtedy drugie miejsce, ustępując tylko rywalowi w walce o tytuł, Bagnai. Martinator wszedł jednak w nowy sezon jeszcze mocniejszy, a przede wszystkim dojrzalszy. Po sześciu rundach ma tylko jeden DNF, a każdy inny wyścig kończył w czołowej czwórce, co daje mu pozycję lidera z aż 39-punktową przewagą; podobnie jak w Barcelonie, nie ważne co się wydarzy, w poniedziałek #89 wciąż będzie liderem mistrzostw. Kolejne postępy, zakończone kolejną wywrotką w wyścigu – tak można krótko podsumować ubiegły weekend Franco Morbidellego, cały czas najwolniejszego zawodnika Ducati. Rok temu Franky pokonał w Mugello swojego wtedy kolegę z zespołu, Fabio Quartararo, w walce o 10. miejsce.

Cały czas słabo wygląda w tym sezonie trzeci zawodnik zeszłego roku – Marco Bezzecchi. Włoch po udanym weekendzie w Jerez, kiedy wywalczył pierwsze podium tego sezonu dla VR46 Ducati, dwukrotnie wywrócił się w Le Mans, a w Katalonii zdobył zaledwie 6 punktów. Rok temu Bez był bardzo bliski zwycięstwa w Sprincie we Włoszech, więc być może to zmotywuje go do zdobycia lepszych wyników w ten weekend. Bardzo solidną kampanię ma jak na razie Fabio Di Giannantonio, który może i jeździ bez błysku, ale regularnie finiszuje w top5, top6, dzięki czemu jest już 20 punktów przed kolegą z zespołu w klasyfikacji, i bez wątpienia liderem zespołu Rossiego. Mugello jest miejscem, gdzie Diggia dwa lata temu zdobył swoje pierwsze, wyjątkowe pole position, więc z pewnością będzie celował w coś podobnego, w najbliższych dniach.

Wciąż nie nazywa się prawdziwym kandydatem do tytułu, ale wszyscy wiemy, że nim jest – Marc Marquez przyjeżdża do Mugello z jednym celem – wygrać w końcu na Ducati. 8-krotny mistrz świata w 12 wyścigach na niebieskim motocyklu Gresini zdobył już sześć drugich miejsc, ale ani jednego pierwszego. W dodatku, w Ducati panuje pewna tradycja: Casey Stoner (#27) dał Ducati ich 27 zwycięstwo, Pecco Bagnaia (#63) dał Ducati ich 63 zwycięstwo, Bezzecchi (#72) ich 72 zwycięstwo, a Jorge Martin (#89) 89 triumf. Teraz Ducati ma 92 zwycięstwa w klasie królewskiej, a Marc ma numer 93… Rozczarowujące GP Włoch miał rok temu Alex Marquez, który po zakwalifikowaniu się w pierwszym rzędzie nie ukończył obu wyścigów. Teraz próbuje ustabilizować formę, po nie najgorszym GP Katalonii, w którym zajął 7. miejsce.

Kliknij, aby pominąć reklamy

Solidne wyniki w Toskanii uzyskał rok temu Jack Miller, któremu bardzo przydałby się teraz dobry rezultat. W Sprincie był 6., a w wyścigu o GP Włoch 7., takie wyniki wydają się być teraz poza zasięgiem Australijczyka, ale chodzi tu „tylko” o połączenie wszystkiego razem, i nie zniszczenie opon we wczesnej fazie wyścigu. W trakcie ostatnich trzech rund, Thriller zdobył zaledwie 5 oczek. Pechowe Grand Prix Katalonii przesunęło Brada Bindera jeszcze dalej w klasyfikacji mistrzostw. #33 najpierw wywrócił się na prowadzeniu w sobotnim Sprincie, a w niedzielnym wyścigu od samego początku miał problemy z oponą, przez co spadł na 8. miejsce. Rok temu, w Mugello Binder był 5. i ustanowił nowy rekord szybkości MotoGP (366,1 km/h), więc miejmy nadzieję na poprawienie obu wyników przez zawodnika KTM-a.

Przez pierwsze cztery rundy Pedro Acosta był niemalże bezbłędny. W ostatnich dwóch wyścigach jednak popełnił błędy i stracił ogromną liczbę punktów. We Francji powiedział, że miał tempo i motocykl na zwycięstwo, a po Katalonii, iż wyrzucił kolejne podium do kosza. Czas na zostanie najmłodszym zwycięzcą w historii klasy królewskiej powoli dobiega końca – przed nim już tylko trzy okazje, a potencjalnie najlepsza z nich nadchodzi w Mugello. Na tym torze Rekin zdobył swoje pierwsze zwycięstwo w Moto2, a rok temu dołożył kolejne, jeśli więc będzie szansa, możemy być prawie pewni, że Acosta zaryzykuje. Ciężki sezon Augusto Fernandeza trwa, a jeśli Hiszpan chce utrzymać posadę w MotoGP, czas na zrobienie wrażenia na szefach zespołów powoli się kończy. Rok temu w Mugello był jednak daleko za liderami, a w Katalonii wywrócił się z Grand Prix.

Barcelona miała być kolejnym wymarzonym weekendem Aprilii, ale nie do końca tak było. Aleix Espargaro zwyciężył w dramatycznym Sprincie, po ustanowieniu rekordu w kwalifikacjach i ogłoszeniu zakończenia kariery, przed otarciem się o pierwsze niedzielne podium sezonu. Gorzej wyglądała sytuacja po drugiej stronie boksu. Mocny w tym sezonie Maverick Vinales był przez wielu uważany za faworyta, biorąc pod uwagę szybkośc RS-GP na tym torze. Vinales fatalnie wystartował po równie słabych kwalifikacjach, i zdołał zdobyć tylko cztery punkty za 12. miejsce. W zeszłym roku, najlepszym motocyklem Aprilii w Mugello był ten z #41, który zajął 6. miejsce.

Zdecydowanie bardziej pozytywne odczucia panowały w boksie Trackhouse Aprilia, którzy mają za sobą najlepszy weekend w MotoGP, jak do tej pory. Stało się tak głównie za sprawą Raula Fernandeza, który krok po kroku aklimatyzuje się, po zbyt wczesnym awansie do klasy królewskiej. Hiszpan po raz pierwszy w karierze prowadził w wyścigu, przed błędem w 10. zakręcie, który kosztował go potencjalny złoty medal. W niedzielę odbił się jednak finiszując na 6. miejscu, po raz pierwszy w GP walcząc o podium do ostatnich okrążeń. Miguel Oliveira dołożył do tego 10. miejsce. W zeszłym roku satelicki skład Aprilii nie zdobył w Mugello ani jednego punktu, ale patrząc na wyniki z Barcelony, teraz powinni celować sporo wyżej, w szczególności Raul Fernandez.

Postępy, jakie czyni Yamaha są widoczne gołym okiem, co jest oczywiście świetną wiadomością dla sportu. Po świetnym wyścigu we Francji, kiedy Fabio Quartararo walczył o czołową szóstkę przed wywrotką, zespół Yamahy udał się do Mugello na prywatny test, na którym potwierdzili nowy pakiet aero. W Katalonii Quartararo zajął dziewiąte miejsce, po starcie z 17. pola. W 2021 roku Francuz wygrywał GP Włoch. W Barcelonie Alex Rins zakwalifikował się na świetnym 9. polu, przed pechowymi wyścigami, ale podobnie jak El Diablo, Hiszpan jest naprawdę zadowolony z pracy, jaką wykonuje Yamaha. Przypomnijmy, że w zeszłorocznym Sprincie w Mugello, Rins odniósł kontuzję, która potem nie pozwoliła mu powrócić do rywalizacji w 2023 roku.

Nieco gorzej wygląda sytuacja w Hondzie, która regularnie okupuje ostatnie cztery miejsca w tabeli czasów. Mimo braku widocznych postępów, widać ogrom pracy, jaką wykonuje HRC, czego przykładem jest Stefan Bradl, który praktycznie co test to nowy motocykl. W Katalonii Joan Mir zajął 15. miejsce, ostatnie dające punkty, po ostrej walce z Nakagamim. Rok temu nie wystartował w wyścigach na Mugello, z powodu kontuzji odniesionej w piątkowym treningu. Luca Marini jest cały czas jedynym pełnoetatowym zawodnikiem bez punktu w tym sezonie. Jak jednak przyznaje Włoch, nie liczą się dla niego wyniki, ale konsekwentny postęp, który jak twierdzi zrobili także w Barcelonie. W zeszłym sezonie, kiedy jeździł jeszcze na Ducati był w Mugello czwarty.

Podobnie sytuacja wygląda w LCR, choć ostatnio ich wyniki wyglądają nawet nieco lepiej niż fabrycznej ekipy. Takaaki Nakagami pokonał w Barcelonie Joana Mira w bezpośredniej walce o 14. miejsce, a w Mugello rok temu był najlepszą Hondą, na 13. miejscu. Johann Zarco natomiast stał w zeszłym sezonie na podium w Mugello, w swoim ostatnim sezonie z Pramaciem. Ostatnio nieźle poradził sobie w domowym GP Francji, więc zobaczymy na co będzie go stać, w Toskanii.

Kliknij, aby pominąć reklamy

AUTOR: Maciej Marcinkowski

2007 | kontakt: [email protected]

Dodaj komentarz

Twój adres email nie będzie opublikowany. Wymagane pola oznaczone są gwiazdką *

*

Niniejsza strona internetowa korzysta z plików cookie. Pozostając na tej stronie wyrażasz zgodę na korzystanie z plików cookie. Dowiedz się więcej w Polityce prywatności.
135 zapytań w 1,465 sek