Marquez nie dostał kary. Sędziowie wyjaśniają
Marc Márquez nie został ukarany za kontrowersyjny wjazd do alei serwisowej podczas Sprintu MotoGP w Jerez, ponieważ – jak wyjaśnili sędziowie – nie złamał żadnego przepisu. Hiszpan ostatecznie wygrał wyścig mimo wcześniejszego upadku.
Obrońca tytułu przewrócił się sześć okrążeń przed metą, jadąc na drugiej pozycji. Po powrocie na motocykl przeciął tor i zjechał do pit lane, aby przesiąść się na maszynę z oponami deszczowymi. Ten manewr wywołał duże poruszenie wśród kibiców, którzy spodziewali się kary.
Według informacji przekazanych przez FIM, Márquez zastosował się jednak do obowiązujących zasad. Na wjeździe do alei serwisowej nie przekroczył linii, której naruszenie jest zabronione, nie najechał na oznaczoną zieloną strefę i zachował wymagany limit prędkości 60 km/h. Wg. przedwyścigowych informacji od dyrekcji wyścigowej, tylko wewnętrzna linia zjazdu do alei serwisowej nie może być przekroczona.
Sędziowie zwrócili również uwagę, że zawodnik nie stworzył zagrożenia dla innych uczestników wyścigu. Márquez poczekał, aż przejadą jadący za nim rywale, i dopiero wtedy przeciął tor. Był czwartym kolejnym zawodnikiem, który zdecydował się na wcześniejszy zjazd po zmianę motocykla.
Nie stwierdzono także naruszenia procedur po upadku, ponieważ zawodnik nie zignorował żadnych poleceń porządkowych. W efekcie nie było podstaw do wszczęcia postępowania ani nałożenia sankcji.




no jak sędziowie tak zdecydowali trudno z tym polemizować. Rozumiem że teraz dla skrócenia dystansu do pit lane można zjeżdżać przez trawę tylko trzeba zachować ostrożność i nazywać się Mark Marquez.
@Peregrynus Głównie to ostatnie, więc korzystać z tej furtki może tylko jeden zawodnik.
Stwierdzenie, że nie złamał żadnego przepisu jest trochę zastanawiające, a trochę śmieszne. Właściwie to nie wiem po co te wszystkie linie przy zjeździ do pit stopu, równie dobrze mogłoby ich nie być.
@Peregrynus pewnie tak i trzeba się tylko wcześniej wywrócić…
I tu widać różnice między F1 a MotoGP. W F1 za 1 mm przekroczenia jakieś normy można dostać dyskwalifikacje a w MotoGP regulamin działa dla wszystkich oprócz MM. Zresztą nie ma co się dziwić MM przynosi dużo kasy marketingowo.
@lesar Jak nie działa? Jaki punkt regulaminu nie zadziałał? Proszę przedstaw go skoro tak się znasz. Podaj ten punkt regulaminu, za który ukarano innych, a MM nie. Bo przecież musisz mieć jakieś kompetentne podstawy, bo przecież inaczej byłbyś jedynie hejterem rzucający puste frazesy, a przecież nim nie jesteś, prawda? 🙂
@Witek Taaa, sędziowie wygrają dla hiszpańskiego byczka następny tytuł „miszcza” świata. Jak zwykle jest nietykalny.Jak Martin „zajechał” to o trzy miejsca do tyłu Jeszcze Bezie zablokować motocykl i to to będzie „miszczem”
MotoGP zaczyna przypominać cyrk straceńców.
To po co jest przepis który mówi o prawidłowym zjeździe do PIT lane? Wziąć go usunąć i tyle. Dla mnie farsa i nie kopanie leżącego ostatnio Marca który potrzebował pomocy dzisiaj.
MM93 wywrócił się, ale postawił motocykl który był dalej na tyle sprawny że mógł zjechać do pit lane zgodnie z przepisami. Zamiast tego wybrał skrót przez trawnik. Tylko ciekawe czy gdyby Martin po awarii swojego motocykla zjechał do boksu na przelaj przez trawę to sędziowie byli by też tacy wyrozumiali.
@Peregrynus Ale jak to wyrozumiali? Gdyby nie złamał przepisu to dlaczego mieliby go ukarać? To jakies forum hejterow MM93? Przeciez regulamin był przed wyscigiem i mowi o zewnętrznej lini tak zeby nie mozna bylo skrocic wjazdu z tego co rozumiem. Widac, ze typowo jest bol d ze MM wygral mimo upadku a ratował sie zgodnie z regulaminem. Juz sie pozapominało jak MM byl w opini ekspertów nieslusznie ukarany po block pasie na Acoscie i kosztowało go to zwycięstwo . Gdzie byli wtedy Ci przychylni sedziowie? Nie jestem fanem Mm jak cos ale tej dziecinnej gadki nie da sie czytać. Człowiek wchodzi w sekcje komentarzy ciekaw opini ludzi a tam żal ze MM nie zdyskwalifikują do konca sezonu. Pozdrawiam
…to jest tak, że 'Mareczek’ nagina regulamin.
Następuje doprecyzowanie regulaminu przez odpowiedni organ i już wiemy czy od teraz jest to dozwolone czy nie.
Nie rozumiem podejścia innych uczestników forum .
Polecam głębszą analizę przepisów obowiązujący w Moto GP .
zawodnik musi respektować ciągłą białą linię po WEWNĘTRZNEJ stronie wjazdu do pit lane
👉 I tu jest haczyk:
* Márquez nie przeciął tej linii
* przejechał „z zewnątrz”, czego regulamin… nie zabrania wprost
➡️ Czyli: manewr był nietypowy, ale formalnie legalny
⸻
2. 🟢 Nie naruszył track limits
* nie najechał na zielone pole (track limits przy pit entry)
* więc nie było klasycznego „cut track”
⸻
3. ⚠️ Brak zagrożenia
* sędziowie uznali, że manewr:
* nie był niebezpieczny
* nie zmusił innych do reakcji
Brak Kary !! Proste ?
@MM93 no nie bardzo. Przeczytaj sobie co na ten temat mówi Zarco
A mnie zastanawia co innego i nie mogę się pozbyć tego wrażenia otóż moim zdaniem warto zastanowić się nad następującą hipotezą. MM zrobił to CELOWO ! .Już wyjaśniam co mi chodzi po głowie . MM w ostatnim ułamku sekundy zdał sobie sprawę że pozostanie na torze przez jeszcze jedno kółko oznacza praktycznie stracony wyścig ( może to nagłe mocniejsze uderzenie fali deszczu, może zaskoczenie że Aleks jednak jedzie dalej spowodowało ten moment zawahania i zwolnienie hamulca na ułamek sekundy co uniemożliwiło normalny wjazd do boxu a wtedy jedyna opcja to zmarnowany sprint przez kolejne kółko na slickach lub plan awaryjny czyli wywrotka i powrót do pit lane. O tym ze mogłoby to być celowe świadczy np. fakt że nie puścił kierownicy aby być jak najbliżej maszyny czytaj czyli jak najszybciej na nią wrócić. Jaki inny zawodnik po upadku w takim momencie i perspektywą konieczności przejechania kolejnego kołka na slickach w ogóle by o tym pomyślał ? A on do tego w tak emocjonującej chwili , nie popełnia żadnego błędu z porządkowymi ,grzecznie przepuszcza wszystkich którym mógłby przeszkodzić , pamięta o limicie prędkości i robi top wszystko na zimno i bezbłędnie słusznie zakładając z z Peco sobie poradzi a każde nawet najmniejsze przewinienie w takiej chwili zniwelowałoby wszystkie jego starania. Ciekawi mnie tylko czy ON wcześniej wiedząc że wyścig może być deszczowy przewidywał taką możliwość i miał przygotowany plan działania na taką ewentualność co świadczy o niesamowitej wręcz koncentracji i analizowaniu każdego szczegółu i planie na każdą możliwa i niemożliwą 😉 sytuację na torze a to potrafią tylko KOSMICI 😉 lub co gorsza ON to wymyślił w tej mikrosekundzie gdy zorientował się ze nie zmieści się we wjeździe po drugi motocykl co z kolei świadczy że jest nie tylko KOSMITĄ ale jeszcze z INNEGO WYMIARU który potrafi manipulować czasem ;)). Czy to w ogóle ma jakiekolwiek pozory prawdopodobieństwa ?
Nie 🙂 Jeśli to możliwe, wielu zawodników nie puszcza kierownicy, zwłaszcza przy upadkach na małej szybkości, aby zwiększyć szanse powrotu na motocykl. Nikt o zdrowych zmysłach nie zaliczy upadku, mając niezaleczony wcześniejszy uraz.
Dokładnie, nie dopisujemy już teorii spiskowych. Marc trochę za bardzo sfiksował się na tym że Alex ma lepsze tempo – w myśl zasady robie to co lider z najlepszym tempem.
Wg mnie był to przypadek… ale wyszło jak wyszło – genialnie ! cały wyścig palce lizać tyle emocji, dramatów powrotów coś pięknego 🙂 szkoda awari Martina bo mógłby jeszcze trochę dorzucić do tego zamieszania
Paweł – a kto twierdzi że 9 krotny Mistrz Świata Moto GP jest człowiekiem o „zdrowych zmysłach” w potocznym rozumieniu tego zwrotu 😉
Niezależnie czy to komuś się podoba czy nie M. Marquez nie złamał przepisów – bo w przypadku Jerez są po prostu niedoprecyzowane.
Wszystko jest świetnie wyjaśnione w biuletynie i to nie powyścigowym, lecz przedwyścigowym – więc drukowanie na korzyść MM odpada.
Sędziowie uczulili w nim zawodników tylko na białą linię wewnętrzną wjazdu do alei serwisowej – jej nie wolno przekraczać (zielone pole).
Dlaczego nie powiedzieli nic o zewnętrznej lini wjazdu do alei serwisowej? Bo w normalnych warunkach jej przecięcie kończy się i tak stratą czasową. Dlaczego nie powiedzieli nic o trawniku? Pewnie nie przewidzieli sytuacji takiej jak dzisiaj.
Żeby Marc mógł dostać sprawiedliwą karę musiałby być literalnie przepis, że zawodnik może się znaleźć w alei serwisowej TYLKO za pomocą przerywanej linii wjazdowej przed zakrętem nr 13.
W każdym razie nie ma już o co kopii kruszyć. Można się rozejść i emocjonować jutrzejszym wyścigiem.
Jak za to nie jest kara, przecież to absurd. To po co są linie do zjazdu pitlane, tak dla ozdoby?
Nie rozumiem zasad, jak ktoś się wywróci, będą żółte flagi i zawodnik za nim poprawi czas to jest skasowany rezultat (nie ważne czy zwolni czy spojrzy gdzie kierowca leży), tak samo jak Marc zrobił (zwolnił, poczekał i spojrzał czy nikt nie jedzie), tam jest konsekwencja a tu nie
@bertylowy_ Rozumiem, że ta sytuacja może irytować, ale moim zdaniem to trochę nietrafione porównanie. Przy żółtych flagach przepisy są bardzo jasne i zero-jedynkowe – jeśli ktoś poprawi czas w tym sektorze, to wynik jest automatycznie kasowany, niezależnie od tego, czy zwolnił czy nie.
Natomiast w przypadku linii pit lane to już nie jest tak sztywne. Sędziowie biorą pod uwagę kontekst – czy zawodnik faktycznie zyskał przewagę, czy stworzył zagrożenie i czy zrobił to celowo. Dlatego podobne sytuacje mogą być oceniane różnie.
Można się z tą decyzją nie zgadzać, ale akurat zestawianie tego z żółtymi flagami nie do końca pasuje, bo to są zupełnie inne przepisy i sposób ich egzekwowania.