Marquez o pojedynku z Bezzecchim: „Przerażający moment!”
Marc Marquez wygrał niedzielny wyścig o GP Aragonii. Kierowca Ducati nie miał jednak udanego startu, w konsekwencji czego musiał odrabiać straty. Hiszpan prezentował najlepsze tempo, dzięki czemu odzyskał prowadzenie. MM93 opowiedział o tym, co doprowadziło do kiepskiego startu. Ponadto wypowiedział się na temat bezpośredniego pojedynku z Marco Bezzecchim. W pewnym momencie turbulencje aerodynamiczne sprawiły, że ich motocykle zaczęły się „przysysać” i mało brakowało, aby doszło do kolizji!
Okazało się, że to problemy z tylnym hamulcem kosztowały go straty czasowe: „Jak powiedziałem wczoraj, kluczowy był pierwszy zakręt. Dziś popełniłem ogromny błąd, bo zapomniałem o tylnym hamulcu. A potem, kiedy wyjechałem z zakrętu pierwszego do zakrętu drugiego, tylny hamulec został aktywowany i ponownie załadowany”.
Marquez nie próbował na siłę utrzymać za sobą rywali. Starał się bowiem uspokoić i złapać odpowiedni rytm. Dzięki świetnemu tempu odzyskał prowadzenie na szóstym okrążeniu: „Byłem bardzo wolny na tych szybkich zakrętach nr 2. i nr 3. Dwóch zawodników mnie wyprzedziło. Potem było trudniej. Ale od tego momentu po prostu budowałem spokój i na tych pierwszych okrążeniach toczyła się ciekawa walka. Potem starałem się kontrolować wyścig, a potem, gdy zostało dziesięć okrążeń do ataku, zwiększyłem przewagę i po prostu sobie poradziłem”.
Aktualny Mistrz Świata MotoGP wspomniał również moment bezpośredniego pojedynku z Marco Bezzecchim. Hiszpan zaatakował Włocha w piętnastym zakręcie toru MotorLand Aragon. Marco nie zamierzał odpuszczać i obaj jechali blisko siebie na najdłuższej prostej tego obiektu. Pędząc aż 350 km/h, doszło do mocnych turbulencji, które sprawiły, że motocykle zaczęły się „przysysać” i o mało nie doszło do kolizji! W udzielonym wywiadzie przyznał, że był to przerażający moment:
„To był niesamowity moment. Naprawdę przerażający. Bo przy całej aerodynamice, przy 300 kilometrach na godzinę, nasze motocykle były do siebie „przysysane”. Próbowałem zrobić miejsce i jechać z prawej strony, ale byliśmy „przyklejeni”. Jeśli zobaczycie na powtórce, było nawet małe wheelie na szóstym biegu! I nie dało się od niego odjechać. To był więc moment grozy, ale dobry pokaz dla kibiców. Ostatecznie Marco trochę odpuścił, bo był po brudnej stronie toru” – analizuje pojedynek z „Bezem” MM93.
Dalszą część wyścigu 33-latek miał już pod kontrolą: „Jak tylko objąłem prowadzenie, starałem się kontrolować tempo. Kiedy zostało dziesięć okrążeń, trochę przycisnąłem, zwiększyłem przewagę i znów kontrolowałem wyścig.”
Marc Marquez dzięki kompletowi punktów zmniejszył stratę do prowadzącego w tabeli Jorge Martina do 19. „oczek”. Za dwa tygodnie odbędzie się GP Emilii Romanii na torze Misano Adriatico. To obiekt z przewagą prawych zakrętów i takich, które wymagają szybkiego „przekładania” motocykla. Tor im. Marco Simoncellego najlepiej zweryfikuje formę prawego ramienia obrońcy mistrzowskiej korony.
Źródło: Motorsport




o jakim hamulcu tutaj piszecie? o recznym/postojowym zapomniał? ależ bzdury xd
Ta akcja była powtarzana i można było w dolnej części ekranu zobaczyć bieżącą prędkość, było coś koło 315 km/h… szaleństwo w tym zawirowaniu aerodynamicznym.