Marquez: „Zaciekła obrona pozycji była bez sensu”

Marc Marquez zajął drugie miejsce w sobotnim sprincie o GP Austrii. Kierowca Ducati musiał uznać wyższość Jorge Martina, który odebrał mu prowadzenie w MŚ MotoGP. Hiszpan podkreślał, że nie miał tempa na obronę pozycji przed kierowcą Aprilii. Postanowił więc minimalizować straty względem rywala w walce o tytuł mistrzowski.

W udzielonym wywiadzie obrońca mistrzowskiej korony opisał okoliczności pierwszego okrążenia: „Przewidywałem, że atak w pierwszym zakręcie nie będzie dobrym pomysłem, ponieważ po prostu wykorzystają strefę odjazdu i nic z tego nie wyjdzie. Dlatego też starałem się przygotować atak na Martina w drugim zakręcie. Ale fakt, że zaatakowałem w zakręcie 2A sprawił, że jechałem bardzo wolno w zakręcie 2B, a potem za późno zahamowałem w zakręcie trzecim i zostałem wyprzedzony przez Acostę”.

Kliknij, aby pominąć reklamę

MM93 wyciągnął wnioski z pierwszego zakrętu. Mając za sobą Jorge Martina, uświadomił sobie że nie ma tempa na to, aby obronić pozycję. Ostatecznie dojechał za rodakiem, jednak utrzymał lokatę przed Marco Bezzecchim. Linię mety przeciął na drugim miejscu dzięki wywrotce Pedro Acosty: W pierwszym zakręcie wykorzystałem strefę bezpieczeństwa. Na poprzednim okrążeniu widziałem Bezzecchiego ze stratą +0,4 sekundy, a potem zobaczyłem Martina ze stratą +0,1 sekundy. Wyczułem motocykl bardzo blisko i na siedem okrążeń przed końcem, w związku z czym nie było sensu, ani nie było to również zbyt mądre, aby zaciekle się bronić”.

Kontynuując wypowiedź, dodał że kiedy dany zawodnik zrówna się z Tobą na dohamowaniu do szykany, wówczas jesteś bez szans na obronę: „Kiedy zdobędziesz wewnętrzną pozycję na dohamowaniu do tej szykany, to bez problemu przeprowadzisz atak. Podobnie było w moim przypadku, kiedy atakowałem go na pierwszym okrążeniu. W punkcie hamowania byłem już bardzo blisko niego. A kiedy zaatakował mnie w „jedynce”, on też był bardzo blisko mnie. Już po wyjściu z pierwszego zakrętu masz świadomość, że nie zdołasz się obronić”.

Po tym, jak Martin go wyprzedził, celem Marqueza było zdobycie podium i minimalizowanie strat: „Ale cel był jasny – po prostu spróbować dojechać za Jorge. Pedro i Martin byli po prostu szybsi ode mnie. Starałem się unikać sytuacji, w której pomiędzy nami znalazłby się inny motocykl”.

Kliknij, aby pominąć reklamę

Na pytanie, czy wypadek Acosty pogorszył jego wynik (Martin zdobył dzięki temu punkt więcej), odpowiedział: „No cóż, może w Walencji miałoby to znaczenie. Ale teraz nie można myśleć tylko o „całkowitym zaangażowaniu”. Chodzi o to, żeby być w odpowiednim miejscu, aby minimalizować straty. I ten cel osiągnąłem”.

Marc został również zapytany o „szkolny” błąd Pedro Acosty, który stracił koncentrację przez spojrzenie w deskę rozdzielczą. Hiszpan bronił przyszłego zespołowego partnera: Jedziemy na granicy możliwości, a to bardzo „cienka” linia, żeby popełnić błąd. Prowadził, ale naciskał, bo Martin i ja nawet trochę go doganialiśmy. Takie są wyścigi”.

MM93 potwierdził, że Desmosedici GP26 miał problemy ze sztywniejszą konstrukcją tylnej opony. Nie jest jednak tak źle, jak podczas GP Tajlandii: Mamy problemy z tą oponą. Mieliśmy duże kłopoty w Tajlandii i znowu mieliśmy problemy tutaj. To samo dotyczy wszystkich. Ogólnie rzecz biorąc opony działają dobrze, ale musimy zrozumieć, jak poprawić ten karkas. W Tajlandii było jednak dużo gorzej. Tutaj ponownie musimy zmagać się z problemem, jednak jest zdecydowanie lepiej. Musimy cisnąć!”.

Jutrzejszy wyścig główny pokaże, czy Marc Marquez będzie w stanie okiełznać Ducata ze sztywniejszą konstrukcją tylnej opony. Po sobotnim sprincie aktualny Mistrz Świata MotoGP traci trzy punkty do Jorge Martina z Aprilii.

Kliknij, aby pominąć reklamę

Źródło: speedweek.com

Powiązane artykuły

10 komentarzy

  1. Czytalem tu ostatnio wywiad z szefem ducati który wskazał 3 tory gdzie opony będą spisywać się gorzej. Austria Philip island i bodajże Indonezja ( jednak tutaj nie jestem pewny). Ktoś wie dlaczego akurat na tych torach jest taka kaplica w ducatach?

      1. @Mefisto Było to widać dzisiaj gołym okiem, zobaczcie jak Martin dopadł Marqueza na końcu 7 okrążenia przed zakrętem – wyjście z zakrętu MM było katastrofalnie wolne względem Martina – ani troszkę mu nie odjechał po wyjściu, mało tego Jorge od razu dosłownie od razu zbliżał się.
        Wyjścia z zakrętów JM miał dzisiaj kosmiczne.

  2. No nie wiem. Praktycznie położył się na Martinie. Czy ktoś tak zrobił? No właśnie. Nie sądzę, aby to nie była zaciekła obrona. JM był na równi z nim do zakrętu, był po wewnętrznej, nie było szans przejechać tego zakrętu we dwóch, a mimo to zamiast go puścić to się oparł na nim i wyjechał poza tor przez kontakt, który w sumie sam sprowokował nie chcąc odpuścić. Mijają lata, a Marc mimo mówienia, że jeździ z głową pokazuje w takich sytuacjach, że nie tak do końca. Finalnie dobrze, że nie było gleby u obu Panów.

Dodaj komentarz

Back to top button