Redding komentuje temat braku wsparcia dla brytyjskich talentów

Wielka Brytania od sześciu lat nie ma etatowego zawodnika w MotoGP. Co gorsza, na horyzoncie póki co nie widać Brytyjczyka, który mógłby awansować do elity klasy królewskiej. Na ten temat wypowiedział się Scott Redding, były zawodnik Grand Prix i rywal z toru samego Marca Marqueza, jeszcze w czasach juniorskich. Anglik otwarcie przyznał, że nigdy nie mógł liczyć na równie mocne wsparcie finansowe i techniczne, co Hiszpan.

Scott Redding był jedną z największych nadziei Brytyjczyków na Mistrza Świata MotoGP. Anglik wygrał GP Wielkiej Brytanii 125cc w 2008 roku. Miał wówczas piętnaście lat i pokonał m.in. samego Marca Marqueza, swojego rówieśnika. Do dziś jest najmłodszym zwycięzcą Grand Prix w historii. Redding awansował do MotoGP w 2014 roku, po zdobyciu Wicemistrzostwa Świata Moto2. Scott startował wówczas w ekipach satelickich Hondy – najpierw Gresini Racing, a następnie Marc VDS. W 2015 roku, podczas GP San Marino, po raz pierwszy stanął na najniższym stopniu podium. W kolejnych dwóch sezonach startował w Pramac Racing, a więc juniorskiej ekipie Ducati. Podczas GP Holandii 2016 po raz drugi przeciął linię mety na trzecim miejscu. Było to jednak ostatnie podium w karierze Reddinga. Brytyjczyk większość czasu pozostawał w cieniu Danilo Petrucciego, który zajął miejsce Jorge Lorenzo w fabrycznym Ducati w 2019 roku. Scott natomiast wrócił w sezonie 2018 do ekipy Gresiniego, jeżdżącego na motocyklach Aprilii. Startując u boku Aleixa Espargaro, ponownie musiał uznać wyższość zespołowego partnera. Był to ostatni rok w MotoGP dla Brytyjczyka.

Kliknij, aby pominąć reklamę

W sezonie 2020 Anglicy po raz ostatni mieli etat w klasie królewskiej. Cal Crutchlow reprezentował barwy LCR Hondy, natomiast Bradley Smith Gresini Aprilię. W późniejszych latach pierwszy z Anglików pojawiał się już tylko w zastępstwie za kontuzjowanych kierowców. W 2021 roku w stawce zadebiutował Jake Dixon, startując w dwóch wyścigach za niedysponowanego Franco Morbidellego w satelickiej ekipie SRT Yamahy. Dixon nigdy już nie otrzymał szansy startów w elicie. Od 2026 roku jeździ w MŚ World Superbike. Crutchlow ma z kolei obecnie 41. lat i zastępuje kontuzjowanego Johanna Zarco w LCR Hondzie. Cal ma jednak najlepsze lata za sobą. Na horyzoncie póki co nie widać żadnego Brytyjczyka, który mógłby z powodzeniem awansować do MotoGP. Scott Ogden i Eddie O’Shea bez powodzenia ścigają się w Moto3.

Redding, który obecnie startuje w barwach Hager PBM Racing w British Superbike, miał okazję wypowiedzieć się na temat jego rywalizacji z Markiem Marquezem w klasach 125cc i Moto2. W trakcie podcastu „Scruff Bags” stwierdził, że nigdy nie posiadał równie dobrego wsparcia, Hiszpan:

„Zawsze o tym mówiono i ma to znaczenie. Ale największą rolę odgrywają pieniądze i finansowanie, które dostał Marc Marquez,. Jeździłem dla zespołu trzeciej ligi (klasa 125 cm³ w 2008 roku – przyp. red.) i wygrałem Grand Prix Wielkiej Brytanii, podczas gdy Marc Marquez jeździł wówczas na Repsol KTM, który był zespołem fabrycznym” – podkreśla Redding.

Kliknij, aby pominąć reklamę

Scott zwraca uwagę na fakt, że Brytyjczycy, w przeciwieństwie do Hiszpanów, nie mają równie mocnego wsparcia finansowego i technicznego. A to zdecydowanie utrudnia im przebicie się do MMŚ: To był początek naszych karier. Wspierał go Repsol, a kiedy przeszedł do Moto2, miał swój własny zespół i załogę, która przeszła nim do MotoGP. To była różnica. Miał za sobą duże wsparcie finansowe”.

Redding nie uważa, by brytyjski paszport był problemem w świecie motocykli. Warto zaznaczyć, że na początku istnienia Motocyklowych MŚ mieliśmy do czynienia z dominacją Brytyjczyków. W ocenie Scotta rodzimym markom zwyczajnie nie zależy na wspieraniu krajowych talentów:

„Nie sądzę, żeby brytyjski paszport był wszystkim. Myślę, że paszport to nazwa, którą ludzie mu nadają, aby usprawiedliwić fakt, że nie robimy więcej dla naszych motocyklistów. Dlaczego duże brytyjskie firmy nie mówią „Mamy jednego z najlepszych brytyjskich kolarzy na świecie, który wygrał Grand Prix Wielkiej Brytanii. Ma przed sobą ogromną przyszłość, więc niech wsiądzie na ten fabryczny motocykl Red Bulla”. To był od zawsze problem” – ocenia problem brytyjskich wyścigów Scott Redding.

Ostatnim brytyjskim Mistrzem Świata był Barry Sheene, który zdobywał swoje tytuły w latach 1976-1977. Mija więc aż pół wieku od ostatnich wielkich sukcesów „wyspiarzy”. I póki co nie zapowiada się na to, aby ten stan rzeczy się zmienił. Dla przykładu w Formule 1 mamy aż pięciu Brytyjczyków w obecnej stawce.

Kliknij, aby pominąć reklamę

Źródło: Scruff Bags, crash.net

Powiązane artykuły

Dodaj komentarz

Back to top button